Połączenie zmarłych z żyjącymi – Nasi zmarli

Rudolf Steiner 09.05.1914 r. w GA 261 „Nasi zmarli”, s. 18 i nast., Intermediarius: B.S.

„Gdyby istniały jakiekolwiek wątpliwości co do wzajemnego oddziaływania świata fizycznego i duchowego, można by się sprzeciwić m.in. następującym stwierdzeniom. Wyobraźmy sobie, że znaleźlibyśmy się na ziemi w sytuacji, w której cała ziemia zostałaby spustoszona w wyniku jakiejś zmiany klimatycznej i nie można by było wyprodukować dla nas żadnej żywności, wtedy poczulibyśmy, jak ważna dla człowieka jest ziemia, z jej królestwem minerałów i królestwem roślin. Ziemia może, że tak powiem, spustoszeć się pod naszymi stopami, a my możemy wtedy odczuć, jak bardzo potrzebujemy królestw, które są pod człowiekiem, aby życie ludzkie mogło się rozwijać. Ale czym dla nas jest ziemia z jej owocami w naszym życiu fizycznym, tym dla tych, którzy przeszli przez bramę śmierci, możemy być jako żywe istoty z naszymi duszami. Rzeczywiście, zmarli żyją w swoim królestwie, ale jest gleba, której potrzebują; muszą być w stanie odczuwać owoce tej gleby.

            Aby to sobie uzmysłowić, wyobraźmy sobie następującą sytuację. Przypuśćmy, że wielka rzesza ludzi wypełniłaby się jedynie ideami związanymi z życiem ziemskim, czysto zmysłowymi, materialistycznymi ideami, i taka rzesza ludzi byłaby wtedy pogrążona we śnie. Jest to więc ziemia dla zmarłych, która dla nich jest tak samo jałowa jak dla nas, ludzi fizycznych, spustoszona ziemia. Zmarli odczuwają to jako ziemię, która ich głodzi. Ale poprzez każdą duchową koncepcję, którą wciągamy do naszej duszy, z którą wchodzimy w sen, czynimy siebie w czasie snu częścią gleby, której potrzebują zmarli, tak jak my, jako ludzie fizyczni, potrzebujemy królestwa minerałów i królestwa roślin. W pewnym stopniu dusze wypełnione ideami duchowymi są podczas snu żyzną duchową glebą odżywczą dla zmarłych, a my pozbawiamy zmarłych tego, czego potrzebują do odżywiania się, tego, czego potrzebują z ziemi do odżywiania się, jeśli pozwolimy, by nasze dusze stały się puste, to znaczy jeśli pozwolimy, by były puste od idealnych idei, pojęć i doznań. Tam jeszcze dokładniej widać, jakie znaczenie dla samego świata duchowego ma poznanie świata duchowego i postawa, która z tego poznania wynika. I tak jak dla zmarłych nasze śpiące dusze są niejako glebą, z której czerpią coś w rodzaju duchowego pokarmu, tak samo dla zmysłu postrzegania zmarłych jest to, co świadomie przepuszczamy przez nasze dusze w postaci duchowych idei. Dlatego radziłem tym, których krewni zmarli przed nimi, aby czytali tym zmarłym. Kiedy wyobrażamy sobie zmarłego i pozwalamy mu przejść przez naszą duszę, niejako czytając w myślach, wszystko, co jest nauką duchową, zmarły to kontempluje. Obserwuje to, karmi się nieświadomym efektem wyobraźni duchowej i żyje w swojej świadomości tym, co jest mu w ten sposób odczytywane. Trzeba więc jasno powiedzieć, że istnieje ciągła współzależność między światem fizycznym i duchowym.

            Łatwo byłoby twierdzić, że zmarła osoba znajduje się w świecie duchowym. Dlaczego więc potrzebuje naszego czytania na głos? Tak, jest w świecie duchowym. Pojęcia nauki duchowej muszą być jednak wytworzone na ziemi i nie mogą być wytworzone w inny sposób niż przez ziemski umysł człowieka, tak że zmarły ma wokół siebie świat duchowy, ale pojęcia, których w danej chwili potrzebuje, mogą do niego spłynąć, unosząc go w jego świadomości, dzięki temu, że pozwolimy im spłynąć do niego z ziemi. A ponieważ najbardziej intymna więź istnieje między zmarłymi a tymi, z którymi żyli, najlepszymi czytelnikami zmarłych są ci, którzy żyli wokół zmarłego, byli z nim związani lub przyjaźnili się z nim, lub którzy w inny sposób mieli z nimi rzeczywistą więź przed śmiercią. Przekonacie się też, że jeśli będziecie coraz bardziej wnikać w siebie z takim nastawieniem z połączenia świata fizycznego i duchowego, to otrzymacie również nastawienie, które naprawdę należy nazwać w najwyższym sensie tego słowa religijnym nastawieniem przyszłości. Z takich refleksji duchowo-naukowych, jak ta, którą właśnie przeprowadziliśmy, wypływa pewna postawa, która zasługuje na miano religijnej w najwyższym sensie, ponieważ ten, kto w ten sposób rozpoznaje świat duchowy, będzie się opierał na mądrości przepływającej przez świat, na mądrości Bożej, która przepływa przez świat.

            Moi drodzy przyjaciele, jest bardzo ważne, nieskończenie ważne, abyśmy stopniowo wzbudzali w naszych duszach to poczucie mądrości świata, abyśmy całkowicie przepłynęli przez siebie z tym uczuciem. Gdy to uczucie stopniowo przepłynie przez człowieka, pojawi się to, co pozwoli nam przyjąć los i wszystkie jego uderzenia, które bez tego uczucia trudno nam znieść, w głębokim, szczerym zaufaniu do rządzącej mądrości świata. Jeśli ktoś potrafi obserwować światy duchowe, w których przebywają zmarli, często widzi, że zmarli mają najłatwiej, gdy osoby, które pozostawili na ziemi, są przesiąknięte tą rządzącą światem mądrością. Oczywiście, to zrozumiałe, jeśli płaczemy po naszych zmarłych, ale jeśli nie możemy wyjść poza płacz, to znaczy, że wątpimy w mądrość tego świata, a ten, kto może zajrzeć do światów duchowych, wie, że pragnienie, aby zmarły nie umarł, aby był tutaj, a nie w świecie duchowym, jest tym, co najbardziej niepokoi zmarłych. Ułatwiamy sobie życie zmarłego po śmierci, jeśli naprawdę potrafimy pogodzić się z losem i myśleć o nim w taki sposób, że wiemy, iż mądrość panująca chciała go nam zabrać w odpowiednim momencie, ponieważ potrzebuje go w innych dziedzinach egzystencji niż ziemska egzystencja tutaj. Wiele będzie zależało od tego, że w przyszłości ludzie z pewnością będą interweniować, nie mniej, ale bardziej, w to wszystko, co jest także fizycznym ludzkim cierpieniem na ziemi, ale że są świadomi tego, że jest to efekt karmy i że przez tę karmę, po tym, jak śmierć została nałożona na krewnego, była to konieczność. Nie przeszkodzi to nikomu, dopóki żyje człowiek, w zrobieniu czegokolwiek, jeśli ma prawy umysł, co jest do zrobienia. Jako istoty ludzkie nie możemy jednak myśleć w sposób wykraczający poza to, co jest nam dane jako istotom ludzkim; musimy mieć świadomość, że rządząca mądrość świata jest mimo wszystko mądrzejsza od nas. To wszystko, co chcę powiedzieć, jest banalne i oklepane, ale często tak niecodzienne w naszych czasach. Nieskończone szczęście ogarnęłoby żywych i umarłych, gdyby było bardziej rozpowszechnione, gdyby weszło w dusze ludzkie jako postawa i gdyby dusza ludzka mogła myśleć o umarłych jak o żywych, mogła myśleć o ich przemianie życia, a nie o tym, że zostali niego pozbawieni.

            A jeśli przyjrzymy się nieco tym powiązaniom między światem fizycznym i duchowym, to okaże się w najrozmaitszy sposób, jak jeden świat jest ściśle związany z drugim, i jak relacje nawet świata fizycznego stają się jasne tylko wtedy, gdy można na nie spojrzeć w świetle świata duchowego. Gdybyśmy w odniesieniu do wszystkiego, co nam się przydarza w świecie fizycznym, zawsze potrafili znaleźć duchowe podłoże jakiegoś zrządzenia losu czy zdarzenia, zawsze przejrzelibyśmy sprawę i zrozumieli ją, a także nauczyli się rozumieć to, co z punktu widzenia mądrości świata może wydawać się najbardziej smutne. Trzeba to ciągle podkreślać. Oczywiście nie zmienia to faktu, że niektóre rzeczy mogą powodować głębokie cierpienie, ale zmienia to fakt, że nie pogrążamy się w cierpieniu, a tym samym nie popadamy niejako w egoizm cierpienia i nie wycofujemy się ze świata, czego naprawdę nie powinniśmy robić. I wiele innych rzeczy jest z tym związanych. Właśnie takie procesy uczą nas, jak błędne jest twierdzenie, że nie trzeba się martwić o życie duchowe podczas fizycznego życia na ziemi. Jest bowiem niezmiernie ważne, aby duchowe idee, duchowe uczucia i postawy były przenoszone do fizycznego życia na ziemi. Oprócz tego, co powiedziałem na ten temat dzisiaj, jest jeszcze kilka innych rzeczy, o których należy wspomnieć. To właśnie konkretne obserwacje pokazują nam tak wyraźnie, jak prawdziwe jest to, co powiedziałem.

            Osobowość bliska poszczególnym członkom naszego społeczeństwa zmarła w średnim wieku. Kiedy ludzie umierają w średnim wieku, na początku trzydziestego roku życia, często zadaje się pytanie: Co jest powodem, że życie ludzkie zostaje przerwane, że tak powiem, w połowie lub w pierwszej trzeciej części fizycznej egzystencji na ziemi? Jeśli śledzi się osobowość, o której mowa, taką, jaką była jako indywidualność, to prowadzi ona we wcześniejszym wcieleniu do trzeciego, czwartego wieku po Chrystusie, gdzie uzyskała pewne moce, o których można powiedzieć, że te moce władz duszy i tym podobne były czymś nie na czasie w świecie, jakim była wówczas kultura. Nie był to czas, w którym można było realizować talenty, z których ówczesna indywidualność czerpała jako zdolności swojej duszy w trzecim lub czwartym wieku po Chrystusie. Osobowość odrodziła się w nowym życiu, stała się naszym członkiem i oto umarła, zanim połowa życia, czyli pierwsza część, część wstępująca, została zakończona. I natychmiast można było zauważyć, jeśli wziąć pod uwagę cały związek tego, co fizyczne, z tym, co duchowe, że ta osobowość należała do bardzo ważnych i znaczących współpracowników w całym dziele świata.

            W naszych czasach dominuje materializm. Materializm wywiera, że tak powiem, większy nacisk na życie ziemskie, niż można to sobie dzisiaj wyobrazić. Materializm jest tak silny w naszych czasach, że Istoty z wyższych Hierarchii, które troszczą się o postęp w rozwoju świata, nie mogą uratować wszystkich dusz, które dziś popadają w materializm. Ale nawet dusze materialistyczne nie powinny być pozostawione same sobie, lecz zbawione. Ale mogą one zostać uratowane tylko wtedy, gdy pewne dusze umrą w młodym wieku i zabiorą siłę, która w przeciwnym razie będzie wykorzystana do końca ziemskiego życia, do światów duchowych i tam przekształcą ją, by stać się współpracownikami istot z wyższych Hierarchii dla zbawienia materialistycznie nastawionych dusz. Takimi osobami wcześnie zmarłymi stają się cudowni pomocnicy wyższych bytów.

          W przypadku tej duszy, o której mówię, okazało się, że potem nastąpiło coś szczególnego. Dusza ta przyniosła ze sobą do ostatniego wcielenia siły, które nie mogły być w pełni wykorzystane w poprzednim wcieleniu, przelała je niejako do ciała, a ciało, ponieważ te siły do niego napłynęły, stało się ciałem przenikniętym procesami chorobowymi. Dusza była zbyt silna dla ciała, ponieważ naprawdę miała w sobie wielką moc. Osobowość ta zmarła we wskazanym wieku. I z siłami, które nie zostały osłabione przez starość, lecz były, że tak powiem, przeżyte tylko w młodości, ta indywidualność wstąpiła do świata duchowego, miała tam jeszcze fundusz, który w obecnym wcieleniu miał tylko żyć w taki sposób, aby przelać swoją siłę – już obfitą, niejako w ziemskim życiu – do ciała tylko w taki sposób, aby wejść w relację ze światem zewnętrznym, móc z entuzjazmem przyjąć idee duchowe i w ten sposób wnieść ogromny fundusz do świata duchowego. I jeśli teraz podąża się za tą indywidualnością, która była tak droga wielu bliższym jej przyjaciołom, to właśnie od tej indywidualności można się nauczyć nieskończenie wiele. Widać z niej, jak na drodze rozwoju człowieka pojawiają się pewne siły, które jednak w określonym czasie – w tym przypadku w III-IV wieku – nie mogą się jeszcze urzeczywistnić, jak praca z tymi siłami musi być podjęta na nowo później, jak trzeba niejako powrócić do tego, co było wcześniej w rozwoju, co zostało zachowane przez pewne indywidualności. A teraz, kiedy człowiek styka się z tą indywidualnością, bezpośrednio poprzez kontemplację tego życia, które jest po śmierci, powstaje coś, o czym można by powiedzieć tylko poprzez kontemplację: jak siły, które kiedyś leżały uśpione, niejako zachowane na przyszły czas, teraz kiełkują, są przygotowane jako przyszłość człowieka.

            Moi drodzy przyjaciele, to pokazuje, jak zawsze trzeba łączyć życie późniejsze z wcześniejszym, jak trzeba jednoczyć późniejsze życie w rozwoju człowieka z wcześniejszym. Pewne rzeczy nie mogły być w ogóle znane, o których można powiedzieć: Teraz, w piątym okresie postatlantyckim, coś z tego, co było w trzecim i czwartym, musi się odrodzić. – Pewnych rzeczy nie można by poznać, gdyby nie można było spojrzeć w świat duchowy i powiedzieć: Istnieje jednostka, która przez krótkie życie na ziemi nabyła zdolności, które jaśnieją jak wznowienie czegoś utraconego przez życie ludzkie. – Z kontemplacji takich indywidualności w życiu po śmierci płynie bowiem ogromne wzmocnienie właśnie dla badacza duchowego.

            Gdyby czas fizycznego życia na ziemi stał się tak zły, jak jest, gdyby nauka duchowa stała się obiektem tak wielu wrogów i była zagrożona ze wszystkich stron, byłoby to z pewnością straszne i ponure, ale jest jedna rzecz, która może nam jeszcze dodać otuchy na przyszłość nauki duchowej, a mianowicie to, że mamy w zmarłych, którzy na przykład, jak wspomniana indywidualność, odeszli do świata duchowego, najlepszych współpracowników, najsilniejszych współpracowników, także dla ziemi. Jest to przypadek, w którym krótkie życie na ziemi posłużyło do zebrania sił, aby niejako na nowo podjąć pewne owocne działania w późniejszych czasach na drodze rozwoju człowieka. Mądrość mądrych mocy tego świata wykracza daleko poza to, co możemy z łatwością pojąć naszą ludzką mądrością na ziemi. Oczywiście, wszystko jest tak pomyślane, że takie owoce krótkiego życia na ziemi pojawiają się tylko wtedy, gdy jest ono skracane w sposób naturalny. Nie powinno to być konieczne w kręgu profesorów nauk duchowych, ale należy wspomnieć, że oczywiście takie rzeczy nigdy nie mają miejsca, gdy dana osoba sztucznie skraca swoje życie na ziemi przez samobójstwo lub w podobny sposób. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości”.

close

NEWSLETTER

ZAPISZ SIĘ I OTRZYMUJ COTYGODNIOWY NEWSLETTER O NOWOŚCIACH NA STRONIE ANTROPOZOFIA.NET

Nie spamujemy! Przeczytaj naszą politykę prywatności.

Może Ci się również spodoba

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x