Dwanaście świętych nocy i hierarchie duchowe

Autor: Sergiej O.Prokofiew, Intermediarius: B.S.

Sergiej O. Prokofiew,

DWANAŚCIE  ŚWIĘTYCH  NOCY I  HIERARCHIE  DUCHOWE

                                               Zodiak i hierarchie duchowe

I znów, aczkolwiek nie wiedziano o tym właściwie w dotychczasowej nauce, staje przed nami tych dwanaście świętych nocy, ustanowionych jak gdyby z ukrytych głębi mądrości duszy ludzkiej, jakby chciały one powiedzieć: Odczujcie całą głębię Chrystusowego święta, zagłębiajcie  się podczas tych dwunastu świętych nocy w najświętsze tajemnice kosmosu! To znaczy w krainę Wszechświata, z której kiedyś zstąpił na Ziemię Chrystus.” 

Rudolf Steiner 21.12.1911

Jak majestatyczne kolumny wznoszą się w świątyni roku dwa zimowe święta, Boże Narodzenie i Epifania. Wskazują one na narodziny człowieka i narodziny Boga w sferze ziemskiej: narodziny praczłowieka Jezusa z Nazaretu i następujące potem w jego osłonach narodzenie najwyższego ducha naszego kosmosu, Bożego Syna, Chrystusa.

Pomiędzy tymi dwoma świętami rozciąga się – niczym potężna drabina kosmiczna ‑ dwanaście świętych nocy jako dwanaście wznoszących się stopni świadomości Świata, które łączą ludzkość ze sferą najwyższej kosmicznej duchowości.

„Od Jezusa do Chrystusa” – tymi kilku słowami opisać można znaczenie owego wielkiego przejścia lub wzniesienia się prowadzącego od stopnia człowieka poprzez dziewięć stopni jestestw hierarchii duchowych kierujących rozwojem naszej Ziemi do najwyższych stopni Ducha Świętego i Syna Bożego, Chrystusa, na ile ich działanie objawia się w granicach naszego kosmosu, czyli w granicach obejmującej go sfery Zodiaku.

W tym znaczeniu droga od Bożego Narodzenia do Epifanii może także dla nas stać się  wspinaczką do wielkiej „krainy Wszechświata, z której zstąpił na Ziemię Chrystus”, może stać się drogą prowadzącą nas w ciągu dwunastu świętych nocy przez wszystkie dwanaście regionów świata gwiazd, od obszaru Ryb, przechowujących prapoczątek ludzkiego bytu do sfery Barana, przez której bramę wkroczył kiedyś w nasz kosmos z najwyższej makrokosmicznej, leżącej poza sferą Zodiaku sfery Ojca, Chrystus.

Niniejsze ujęcie jest próbą opisana tej drogi na podstawie wyników współczesnej nauki duchowej Rudolfa Steinera, drogi która przez dwanaście obszarów Zodiaku prowadzi do świadomego zjednoczenia z kosmosem hierarchicznym.

 1 noc 24/25  grudzień

            Związek pomiędzy pierwszym obszarem Zodiaku – Rybami – a istotą człowieka może stać się dla nas bardziej zrozumiały gdy zauważymy, że z tym gwiazdozbiorem związany jest  stopień rozwoju, na którym znajdował się człowiek w środku epoki hyperborejskiej, kiedy Słońce oddzieliło się od Ziemi (GA 106, 10.9.1908).

Od tamtej chwili Słońce nie promieniowało już duchowo z wnętrza Ziemi, lecz oświetlało ją od zewnątrz. Rudolf Steiner charakteryzuje to następująco: „Wtedy nastąpił moment, w którym Słońce oddzieliło się od Ziemi. Oddzieliło się od niej, a jego światło padło z zewnątrz na Ziemię… We wnętrzu człowieka nastała teraz ciemność. – To był początek jego rozwoju do tego punktu w przyszłości, kiedy powinien ponownie odnaleźć wewnętrzne światło świecące w swoim wnętrzu.

Człowiek musiał nauczyć się poznawać rzeczy ziemskie swoimi zewnętrznymi zmysłami. W ten sposób rozwijać się będzie dotąd, aż w jego wnętrzu znów rozżarzy się i rozświetli wyższy człowiek, Duch – Człowiek. Od światła poprzez ciemność do światła – oto droga rozwoju ludzkości” (GA 96, 17.12.1906). Ten rozwój symbolizują Ryby. Siły tego obszaru Zodiaku działały w owym czasie kiedy istota Chrystusowa opuściła ze Słońcem Ziemię; te same siły na nowo zadziałają, kiedy w człowieku, który w ciemności duszy zdobył indywidualną wolność, zacznie znów wschodzić wewnętrzne, duchowe Słońce, kiedy Chrystus, który przez Misterium Golgoty związał się z rozwojem Ziemi, obudzi stopniowo w duszy ludzkiej wyższego człowieka słonecznego. Dopiero z początkiem tego przebudzenia wstąpi ludzkość na drogę, prowadzącą ją do stania się dziesiątą hierarchią, to znaczy do urzeczywistnienia celu, który wyznaczony jej został w kosmosie. A początek tej epoki przypada w naszych czasach, stojących ponownie w znaku Ryb, czasach w których ludzkość pod przewodnictwem Archanioła Michała powinna stopniowo osiągnąć eteryczne przeżycie Chrystusa jako wewnętrznego Słońca duszy (GA 152, 2.5.1913) i (GA 26, 31.8.1924). Dlatego znak Ryb wskazywał pierwszym chrześcijanom nie tylko na tę epokę, w której Chrystus razem ze Słońcem opuścił Ziemię, ale także proroczo na czas kiedy Chrystus ponownie zaświeci jak Słońce w wolnej, w pełni świadomej duszy człowieka. I sam Chrystus poprowadzi taką duszę do jej najwyższego celu stania się dziesiątą hierarchią – tak, że na nowo, tym razem w pełni świadomie wstąpi ona w charakterze dziesiątej hierarchii jako ostatni, doskonały człon do wielkiej hierarchicznej całości. W znaku Ryb znajdujemy Alfę i Omegę całego rozwoju ludzkiego, w tym znaku, który wyraża właściwą istotę człowieka ‑ Anthroposa. Tym samym staje się zrozumiałe, że Jezus z Nazaretu – pierwsza Istota ludzka będąca na Ziemi nosicielem Chrystusa (tzn. dusza natanowa wywodząca się bezpośrednio z dawnej epoki lemuryjskiej, do której doprowadziła poprzedzająca ją epoka Ryb), jako przygotowanie do swojej misji musiała otrzymać wtajemniczenie Ryb, to znaczy uroczyste wprowadzenie w tajemnicę, jak w przyszłości przez zjednoczenie się z Chrystusem prawdziwym Słońcem duszy, ludzkość stanie się dziesiątą hierarchią (GA 124, 6.12.1910). Dlatego znak Ryb odnajdujemy wszędzie tam w ezoterycznych szkołach i wspólnotach gdzie istniała wiedza o przeznaczeniu ludzkości oraz szukano drogi jego realizacji. Dlatego uczniowie stojący najbliżej Jezusa Chrystusa byli rybakami, bo to oni mieli stworzyć zarodek przyszłego człowieczeństwa jako dziesiątej hierarchii. „Chrystus przyciąga wszystkich tych, którzy szukają Ryb. Dlatego jego pierwsi apostołowie są wszyscy rybakami”, mówi w tym kontekście Rudolf Steiner (GA 124, 12.12.1910). Wskazują na to także słowa, które Chrystus wypowiada do Piotra: ”Od teraz staniesz się Rybakiem ludzi” (Łk 5,10). W tym samym znaczeniu w tradycji chrześcijaństwa ezoterycznego strażnik Graala nazywany był „Królem ‑ Rybakiem”. Podobne wskazówki znajdujemy w czasach przedchrześcijańskich. I tak wielki Manu dowiedział się o nadciągającym potopie od Ryb (Mahabharata III i Matyapurana  I, 2), a Enkidu w eposie Gilgamesz nazywany jest „Synem Ryby”.

Odpowiednikiem Ryb w ludzkim organizmie są stopy. W swojej formie, „sklepionej” budowie, są możliwe tylko u istoty o pionowej postawie. Jak zauważył już Goethe, w tej budowie wyraża się zasadnicza różnica pomiędzy ciałem ludzkim i zwierzęcym. Poprzez stopy ustanowiony zostaje także właściwy stosunek człowiek do sił Ziemi. W dawnych czasach wyprostowanie postawy było pierwszym i najważniejszym skutkiem wlania w człowieka substancji jaźni. Stopy – Ryby w ludzkim ciele skrywają jak gdyby utajone wspomnienie tego ważnego w ewolucji ludzkości momentu, w którym człowiek rozpoczął swoją ziemską wędrówkę. Przechowują one w sobie tym samym tajemnicę fizycznego bytu człowieka. Rodowód Jezusa Łukaszowego (dusza natanowa), prowadzi wstecz przez cały rozwój ludzkości aż do Adama, a nawet samego Boga, wskazując w ten sposób na pochodzenie ciała fizycznego, w którym później zamieszkać miał Chrystus. I tę tajemnicę pochodzenia fizycznego ciała Chrystusa przechowują także ludzkie stopy. Ten jednak, kto miał oddać Chrystusowi swoje fizyczne ciało musiał znać tę tajemnicę, co możliwe było tylko dzięki wtajemniczeniu Ryb. Do tego wtajemniczenia przygotowywał go Jan Chrzciciel, o którym Rudolf Steiner mówi:” Jan przygotowuje inicjację Ryb, którą musi otrzymać Nazarejczyk [Jezus z Nazaretu], aby przyjąć w siebie Chrystusa” (GA 124, 18.12.1910).[1] „Stąd znany dawny znak Ryb dla Nosiciela Chrystusa, który jest dawnym symbolem. Ponieważ… inicjacja, która w tajemniczy sposób odbywała się we wszystkich misteriach rozgrywających się wokół Jezusa, była inicjacją Ryb” (GA 124, 12.12.1910).

2 noc  25/26  grudzień

Obszar Wodnika związany jest z hierarchią Aniołów. Aniołowie mają szczególny związek z wodą będącą ziemskim obrazem substancji eteru kosmicznego, z którego zbudowane są anielskie i ludzkie ciała eteryczne. Ciało eteryczne posiada przede wszystkim dwie właściwości: życie i pamięć. Dlatego w sagach i legendach różnych narodów mowa jest o „żywej wodzie” lub „wodzie życia”, jako o symbolu życiodajnych sił eteru kosmicznego. Uczeń nauki duchowej przyjąć musi napój pamięci i napój zapomnienia – opisuje Rudolf Steiner w „Jak osiągnąć poznanie wyższych światów?” (w rozdziale o wtajemniczeniu). Podobne wyobrażenia znajdujemy w „Boskiej komedii”, gdzie Dante przy przejściu ze świata duszy do krainy ducha wykąpać się musi w wodach dwóch rzek; rzeki pamięci i rzeki zapomnienia, Lethe i Eunoe.

Aniołowie, w przeciwieństwie do człowieka nie posiadają ciała fizycznego jako najniższego członu swojej istoty, ale ciało eteryczne (GA 99,3.5.1907).[2] Dlatego Rudolf Steiner nazywa ich w „Nauce duchowej w zarysie” „Synami Życia”. Jeśli jednak chcą oni z własnej woli utworzyć sobie pewien rodzaj ciała fizycznego będący zawsze odbiciem ich wyższych duchowych zasad (członów), to właśnie woda jest tym najgęstszym żywiołem, z którego mogą je zbudować (GA 110,16.4.1909).[3] Ten stosunek hierarchii Angeloi do elementu wody wywodzi się z dawnego Księżyca. Dawny Księżyc, na którym przechodziły one stan człowieczeństwa, składał się z elementu wodnego, płynnego. Wtedy Aniołowie wlali w ludzki organizm stojący na stopniu rozwoju zwierzęcego to, co stało się później substancją krwi i soków: „to była praca Aniołów… wprowadzenie soków krwi w człowieka” (GA 99, 3.6. 1907). Woda będzie także najgęstszą substancją przyszłego Jowisza, na którym dzisiejszy człowiek osiągnie stopień rozwoju Anioła. Zadaniem Aniołów na Ziemi jest prowadzenie pojedynczego człowieka przez kolejne wcielenia ziemskie. Są one „czujnymi jestestwami, które przechowują pamięć z jednej inkarnacji na drugą tak długo, jak nie jest w stanie uczynić tego sam człowiek” (GA 110, 15.4.1909). W Zodiaku znak Wodnika wskazuje na idealnego, przeduchowionego człowieka. Stąd pochodzi jego szczególny związek z hierarchią Aniołów. Każdy Anioł bowiem objawia człowiekowi najbliższy mu duchowy ideał, pewien rodzaj wyższego idealnego celu jego duchowego dążenia: „W rzeczywistości jest tak, jak gdyby człowiek od początku swojej ziemskiej wędrówki spoglądał wzwyż na pełnego godności ducha będącego dla niego przykładem, ducha, który w pełni zapanował nad swoim ciałem astralnym [obraz Wodnika lejącego z pełnym spokojem i harmonią czystą wodę] i który mówi: takim musisz być, gdy zakończysz kiedyś ten ziemski rozwój …I czy się powie, że człowiek spogląda na swoje wyższe Ja [Manas], do którego powinien się stale upodabniać, czy że spogląda na swojego Anioła jak na swój wielki wzór, to w gruncie rzeczy oznacza to samo.” (GA 105,6.8.1908). Kolejna możliwość świadomego wzniesienia się do tego ideału otworzy się dla człowieka – o ile wcześniej nie wstąpi na ścieżkę indywidualnego rozwoju ezoterycznego – w szóstej epoce kulturowej, która stoi pod znakiem Wodnika. Wówczas cała ludzkość poniekąd w „naturalny sposób” prześwietlona zostanie substancją Manas, którą ześlą istoty anielskie jako wzniosły dar niebios. A ponieważ w szóstej epoce ludy słowiańskie będą stanowiły jakby swego rodzaju duchowe jądro, już dziś zaczyna rozwijać się wśród nich wyjątkowo intymny i bezpośredni stosunek człowieka do prowadzącej go istoty anielskiej.[4]

Ten bezpośredni związek z istotą anielską jest w naszych czasach możliwy w zasadzie dla każdego człowieka, jeśli tylko zdecyduje się wstąpić na drogę duchowego rozwoju dostępną dzięki współczesnej nauce duchowej. Punktem wyjścia, a zarazem najpewniejszą podstawą tej drogi jest przepracowanie i przeduchowienie ludzkiego myślenia. Myślenie będące wynikiem wyższego rozwoju musi stać się całkowicie żywe i „płynne”, jak wodna substancja – a w końcu eteryczne. Jeśli człowiek to osiągnie, będzie w stanie w swoje ożywione, eteryczne myślenie przyjąć impulsy istot anielskich. Wtedy taki człowiek wprowadzony będzie przez Anioła, który stanie się jego wyższym przewodnikiem, do świata imaginacji, eterycznego otoczenia Ziemi (w sferę Księżyca). Na zakończenie należy jeszcze zwrócić uwagę, że Jan Chrzciciel otrzymał szczególne wtajemniczenie związane z kosmicznym obszarem Wodnika: „Wzrok Jana Chrzciciela został tak wyszkolony, że w nocy spoglądać mógł poprzez materię Ziemi na kosmiczny gwiazdozbiór Wodnika”. (GA 124,6.12.1910). W konsekwencji tego szczególnego wtajemniczenia mogła przez niego działać konkretna istota należąca do hierarchii Aniołów, co wspomniane jest także w Ewangeliach (np. Mk 1,2). Jan przez chrzest w wodzie wywoływał w ludziach, którzy do niego przyszli, aby dać się ochrzcić, częściowe oddzielenie się ciała eterycznego od fizycznego. Powodowało to bezpośrednie przeżycie Anioła Stróża, który wskazywał takiej duszy zbliżające się do Ziemi jestestwo Chrystusa.[5]

                                              3 noc  36/29  grudzień

                Obszar Koziorożca związany jest z hierarchią Archaniołów. W rocznym cyklu przyrody wpływ tego gwiazdozbioru odpowiada najciemniejszej porze roku. Jednakże w ciemnościach zimowej nocy dokonują się narodziny nowego Słońca duchowego, a z tymi narodzinami mają szczególny związek Archaniołowie. Aby zrozumieć ich udział w tym wydarzeniu, należy przypomnieć zadanie, które mieli Archaniołowie na dawnym Słońcu. Byli wówczas tak dalece rozwinięci, że mogli ofiarować coś konkretnego całej przestrzeni Świata. I tym, co wówczas ofiarowali było światło, substancja światła: „Oni [Archaniołowie], w pewnym sensie rozwinęli się już na Słońcu na tyle, że przestrzeni Świata mogli dać światło” (GA 110, 13.4.1909), mówi o nich Rudolf Steiner. A w innym wykładzie przedstawia jeszcze bardziej jednoznacznie ich misję: „Archaniołowie są …stwórcami światła… Dlatego musimy mówić: jeżeli pada na nas światło, to stoją za tym Archangeloi…” (GA 132,7.11.1911). To była działalność Archaniołów na dawnym Słońcu. Od tego czasu rozwój postąpił naprzód tak, że w epoce ziemskiej Archaniołowie są nie tylko stwórcami zewnętrznego, ale przede wszystkim światła duchowego. I tak świecenie duchowego Słońca w ciemności nocy Bożego Narodzenia pochodzi przede wszystkim z ich sił. Gdy w czasie Bożego Narodzenia jasnowidzący spogląda o północnej godzinie na Słońce, wówczas w jego otoczeniu objawia mu się najpierw dwunastu Archaniołów, ich orszak tworzący rodzaj aury dla rodzącego się w sferze ziemskiej impulsu Chrystusowego. Na tych dwunastu Archaniołów wskazywał już Zaratrusta, kiedy mówił o dwunastu Amszaspandach, wysłannikach wielkiego ducha Słońca Ahura Mazdao.[6] W naszych czasach tych dwunastu Archaniołów pojawia się jako pewien rodzaj nosicieli dwunastu aspektów impulsu Chrystusowego, które powstały w naszym kosmosie dzięki temu, że Chrystus kroczył przez Zodiak. Dokładniej jest to opisane w II części tej książki.

Archaniołowie są niebiańskimi strażnikami i inspiratorami dwunastu świętych nocy, przypadających na tę porę roku, która znajduje się pod wpływem sił płynących z obszaru Koziorożca. W tym okresie roku świętujemy dwa z najważniejszych chrześcijańskich świąt: Boże Narodzenie i Chrzest w Jordanie. Każde z tych świąt w szczególny sposób związane jest ze sferą działania Archaniołów. W misterium narodzenia w Ewangelii Łukaszowej Archanioł Gabriel zwiastuje Marii dobrą nowinę. W chwili chrztu w Jordanie Chrystus przechodzi bezpośrednio ze sfery archanielskiej (GA 152,1.6.1914), pomijając obszar Aniołów, w osłony Jezusa z Nazaretu wnosząc tym samym w rozwój Ziemi nową możliwość aby chrzcić nie tylko wodą, ale duchem i ogniem (Mt 3,11). Substancje powietrza i ognia są – według Rudolfa Steinera – jedynymi na Ziemi, z których istoty archanielskie mogą zbudować sobie ciało fizyczne. (GA 110,16.4.1909). Po starohebrajsku „ruach” oznacza „wiatr, powietrze, oddech”, ale także „ducha”. W obecnej epoce konieczne jest, aby człowiek w czasie snu miał kontakt ze sferą Archaniołów. W tym celu dążyć on musi w czasie życia dziennego na jawie do jak największego przeduchowienia swoich słów, swojej umiejętności mowy (GA 222, 11.3.1923). Mogą mu w tym pomóc, przede wszystkie te siły, które płyną z obszaru Koziorożca, siły, które od zawsze inspirowały człowieka do ugruntowania duchowych światopoglądów (GA 151,22.1.1914).[7] Szczególny związek z przygotowaniem corocznych narodzin duchowego słońca, Chrystusa w sferze ziemskiej ma Archanioł Michael. Rudolf Steiner wskazuje na to następującymi słowami: „Podczas letniego wydechu (mowa o wyjściu duszy i ducha Ziemi z planetarnego ciała w czasie lata), Ziemia jest zarymanizowana. Biada, gdyby narodzenie Jezusa przypadło na tej zarymanizowanej Ziemi! Zanim zakończy się obieg roczny i nadejdzie grudzień, który pozwoli na narodzenie impulsu Chrystusowego w przenikniętej duszą Ziemi siły duchowe muszą oczyścić ją ze smoka, z sił arymanicznych. Z tym, co jako oddech Ziemi wpływa w nią od września do grudnia musi się połączyć siła Michaelowa, czysta zwyciężająca arymaniczne zło siła Michaelowa, aby we właściwy sposób nadejść mogło święto Bożego Narodzenia, aby we właściwy sposób dokonać się mogło narodzenie impulsu Chrystusowego” (GA 223,31.3.1923). …Przy tym ta całoroczna walka Michaela ze smokiem osiąga swój punkt kulminacyjny właśnie w czasie ostatniego tygodnia adwentu, gdy Ziemia wkracza w obszar działania sił Koziorożca. Aryman bowiem każdego roku w tej najciemniejszej i najzimniejszej porze wzbudza w sobie na nowo nadzieję, że przeszkodzi temu, aby w sferze Ziemi zaświeciło duchowe Słońce. I z roku na rok ponownie zostaje zwyciężony przez Archanioła Michała, aby w znaku Koziorożca mogło bez żadnych przeszkód wzejść Słońce Chrystusowe.[8] W historycznym rozwoju ludzkości to przeciwieństwo pomiędzy naturalną ciemnością a rosnącymi siłami Słońca duchowego osiągnie swoją kulminację w drugiej połowie szóstej epoki a zwłaszcza w epoce siódmej, amerykańskiej, znajdującej się pod znakiem sił Koziorożca.

Trzeba powiedzieć tu o jeszcze jednym powiązaniu  pomiędzy regionem Koziorożca a „przyszłą” hierarchią Archaniołów. Jak wiadomo w ludzkim organizmie istnieje związek stawu kolanowego, który od strony przedniej zamknięty jest rzepką, z regionem Koziorożca. Według przekazów nauki duchowej, w epoce Wenus, z tej rzepki,  po przejściu przez odpowiednie metamorfozy  powstanie na Jowiszu zewnętrzna forma ludzkiej głowy. A z niej wydobędą się siły, które uformują postać człowieka wenusjańskiego. Osiągnie on wtedy stopień Archanioła  (GA 156, 6.10.1914).[9]

                                            4 noc  27/28 grudzień

            Sfera Strzelca jest związana z hierarchią  Archajów.  Ich stosunek do tej sfery najlepiej można wyjaśnić na przykładzie małego dziecka, które uczy się wstawać. Przez pewien okres podejmuje ono nieustannie próby, aby się wyprostować, stanąć na własnych nogach, i ciągle na nowo powraca do pozycji poziomej. Ukazuje nam to w sposób zewnętrznie widzialny imaginacja centaura. Intensywną  walkę toczą w nim siły ludzkie i zwierzęce, działające pionowo i poziomo, a jej  wynikiem jest na końcu  zwycięstwo tych pierwszych. Fakt, że ta walka kończy się dla każdego człowieka zwycięstwem siły prostującej,  zawdzięcza on przede wszystkim pomocy  jestestw z hierarchii Archajów, inaczej Duchów Osobowości. To one przynoszą człowiekowi z kosmosu te siły, które umożliwiają mu życie na Ziemi jako istocie o postawie wyprostowanej (GA 226, 18.5.1923). Na ten proces prostowania się, który był pierwszym przejawem indywidualności i najważniejszym warunkiem wstępnym, aby powstała świadomość  Ja, wskazuje też kształt łuku, trzymanego  w rękach przez Strzelca. Łuk jest wygięty, gdy leży na nim strzała. Gdy strzała wprawiona zostanie w ruch (obraz sił myślowych jako nosiciela świadomości Ja)  – a dzieje się to wraz z pierwszą iskrą impulsu Ja w organizmie ludzkim – łuk znów się prostuje, co odpowiada przyjęciu przez człowieka postawy wyprostowanej.  Z drugiej strony strzała jako imaginacja aktywnych sił myślenia wskazuje na to, że zarządzanie myślami kosmosu, inteligencją sfer niebieskich,  przeszło od Duchów Formy  (Exusiai) ku Duchom Osobowości (Archai) (GA 222, 18.3.1923).  Od tej pory to one wnoszą myśli kosmiczne w rozwój ludzkości.[10] Ta ich nowa działalność jest pewnego rodzaju powtórzeniem, teraz jednak na wyższym poziomie, tego, czego dokonały kiedyś na dawnym Saturnie. Wskazuje na to Rudolf Steiner, gdy mówi: „Co to za siła włada  właściwie w Duchach Osobowości na dawnym Saturnie? Jest to nic innego, niż siła, którą znamy dziś u człowieka  jako siłę myślenia. Bo w gruncie rzeczy Duchy Osobowości nie czynią na dawnym Saturnie nic innego, niż używanie siły swych myśli”  (GA 110, 13.4.1909).

Temu, co ukazuje się  w dzisiejszym człowieku, mikrokosmosie, jako indywidualne myślenie, odpowiada w makrokosmosie, w zewnętrznej przyrodzie,  to, co postrzegamy jako grzmoty i błyskawice.  W ten sposób możemy rozpatrując aspekt makrokosmiczny utożsamiać  z lecącą strzałą Strzelca  zjawisko przyrody – błyskawicę, jedyny ziemski fenomen, w którym może być widoczna cielesność hierarchii Archajów w obrębie fizycznej Ziemi (GA 110, 16.4.1909). Wreszcie trzeba też zauważyć, że strzała świadomie wystrzelona z łuku jest również obrazem ludzkiej woli skierowanej na określony cel. Ostatnim celem całego rozwoju ziemskiego  jest jednak  osiągnięcie  stanu  Wulkana, w którym cała dzisiejsza ludzkość wzniesie się na stopień, na którym znajdują się dzisiaj Duchy Osobowości (Archaje).  Jak gdyby pewnego rodzaju profetyczne przeczucie tego najwyższego stanu rozwojowego jawi  się  okres, zaczynający się z końcem siódmej epoki poantlantydzkiej. Gdy bowiem od końca naszej piątej epoki poantlantydzkiej będą schodzić ze sfery Aniołów do ludzkości impulsy ducha–jaźni, a od końca szóstej epoki impulsy ducha-życie ze sfery Archaniołów, to wraz z początkiem „wojny wszystkich ze wszystkimi” otworzy się dla ludzkości możliwość otrzymania czegoś z impulsów ducha – człowieka. Stanie się to wtedy, gdy punkt równonocy wiosennej przesunie się  w obszar Strzelca, a na Ziemi występować będą wyraźnie  dwie główne rasy ludzkie, dobra i zła.  Wtedy obraz centaura (Strzelca) podzieli się niejako na dwie części, tak, że dobra rasa przyjmie w siebie siły jego górnej, ludzkiej części, zła przyjmie natomiast jego części dolne, zwierzęce.  Do dobrej rasy będą jednak mogli przyłączyć się jedynie ci ludzie, którzy w tej epoce ofiarują wszystkie swe siły służbie owemu wzniosłemu objawieniu Chrystusa, które przyjdzie wtedy na Ziemię poprzez jestestwa z hierarchii Archajów,  służące Chrystusowi i prowadzące ludzkość w jego duchu (GA 15, rozdział 3).[11]

5 noc  28/29  grudzień

Sfera Skorpiona – Orła jest związana  z hierarchią  Exusiai – Duchów Formy. Duchy te już na dawnym Saturnie przygotowywały się do swej porządkującej i kształtującej działalności w ten sposób, że zachowywały w swoim zasięgu wszystko, co zostało na nim  dokonane przez wyższe hierarchie (GA 110, 14.4.1909). W epoce ziemskiej Duchy Formy (według nazewnictwa biblijnego Elohim) objawiły się jako stwórcy i przewodnicy całego rozwoju  Ziemi. Wszystkiemu, co istnieje na Ziemi, nadają one skończoną formę (GA 105, 7.8.1908) niejako „utwardzając” i kształtując wypływające z wnętrza Ziemi działanie Tronów i tworzących na peryferiach Dynameis (GA 121, 11.6.1910). Siły do swej działalności otrzymują one jednak z zodiakalnego regionu Skorpiona – Orła. Siły te wypływając powodują zastygnięcie i zatrzymanie wszelkiego ruchu (w zewnętrznej przyrodzie siły te występują szczególnie w listopadzie). W czasie epoki lemuryjskiej człowiek był już na takim etapie rozwoju, że Duchy Formy mogły wlać w człowieka coś ze swej własnej substancji, co stało się następnie substancją jego jaźni. W podwójnym obrazie tego znaku Zodiaku – Skorpiona i Orła – zawarta jest tajemnica ludzkiego Ja. Ludzkie Ja w ciągu swego dalszego rozwoju przyjęło bowiem w siebie, jako następstwo pokuszenia lucyferycznego, razem z wolnością także pewną skłonność do zła. Z tego powodu w Apokalipsie ludzkie Ja jest przedstawione w obrazie obosiecznego miecza (GA 104, 25.6.1908). Ten podwójny obraz  Ja jest także w zadziwiający sposób przedstawiony w „Ostatniej Wieczerzy” Leonarda da Vinci. Pełne oddania dążenie ludzkiego Ja ku swemu najwyższemu ideałowi jest tu przedstawione w postaci św. Jana, Orła, po prawicy Chrystusa. Przeciwny aspekt Ja, który chce służyć jedynie swym własnym, egoistycznym celom, uosabia Judasz, Skorpion. Pomiędzy tymi dwoma znajduje się Piotr, który jest jednocześnie zdolny do największego poświęcenia -„Ty jesteś Piotr (czyli Skała)” mówi do niego Jezus Chrystus (Mat.16,18)  – jak i do zdrady. Piotr jednak wszystkimi siłami swej duszy dąży ku temu pierwszemu. Na fresku podkreślone jest to w ten sposób, że pochyla się on ku Janowi.

Dzisiaj Duchy Formy działają na Ziemię ze Słońca i dlatego światło jest najważniejszym elementem, poprzez który  wywierają swój wpływ. Światło stanowi  swego rodzaju ich zewnętrzną szatę (GA 105, 7.8.1908), podczas gdy ich własna istota nie należy do światła zewnętrznego, lecz jest pokrewna światłu duchowemu.[12] Również ludzkie Ja, które przeszło prawidłowy rozwój dąży do duchowego światła. Obraz tego dążenia  przedstawia lecący orzeł, który próbuje wzbić się jak najwyżej, aby otaczały go strumienie przenikniętego światłem słonecznym powietrza. Ja o nastawieniu egoistycznym ma całkowicie przeciwstawny stosunek do światła duchowego – nienawidzi go i unika. Zewnętrznie mamy  do czynienia z obrazem takiej relacji u skorpiona, który boi się światła i chowa się przed nim. Jeśli się jednak wystawi skorpiona na światło Słońca i nie pozwoli, aby się przed nim schował, to sam odbiera sobie życie przez ukłucie kolcem jadowym.

Stosunek sił Skorpiona – Orła do Duchów Formy widoczny jest również  w następującym wydarzeniu: w połowie czasów Atlantydy –  epoki Skorpiona –  człowiek,  przychodząc z otoczenia Ziemi,  po raz pierwszy zstępował na ląd stały. W jego ciało fizyczne włączone wtedy zostały substancje mineralne, na skutek czego przybrało ono po jakimś czasie trwałą i skończoną formę (GA 105, 10.8.1908). Z drugiej strony obraz orła jest związany  bardziej z przyszłym przeduchowieniem wszystkich stworzonych form, do którego niezbędne będą siły w pełni rozwiniętego ludzkiego Ja. W postaci Jana Ewangelisty mamy do czynienia z wysokim wtajemniczonym, którego zadaniem jest osiągnięcie tego celu. Dlatego orzeł jest jego symbolem. Szczególnie głęboki stosunek do sfery Duchów Formy ma również Christian Rosenkreutz, którego wtajemniczenie miało miejsce wkrótce po roku 1250, dokładnie w tym momencie rozwoju ludzkości, gdy duchowe działanie tych hierarchii w ziemskich wydarzeniach było szczególnie znaczące (GA 126, 31.12.1910). To wtajemniczenie umożliwi Christianowi Rosenkreutzowi  przejęcie w przyszłości  nowego zadania, aby przekształcić Skorpiona w Orła, co dla niego samego będzie związane z najwyższym cierpieniem, największą męką, jakiej poddać się może człowiek.  (GA 133, 20.6.1912).

Na koniec trzeba powiedzieć o jeszcze jednym aspekcie wpływu Skorpiona związanym z działaniem Duchów Formy. Wkrótce potem, gdy obdarzyły one człowieka zasadą Ja, nastąpiło rozdzielenie się płci. Zachodziło to bezpośrednio na skutek kosmicznego  oddziaływania ze sfery Skorpiona (GA 105, 7.8.1908), przez które człowiek mógł zatrzymać w sobie część sił, używanych wcześniej do wytwarzania istot sobie podobnych. Z tych zatrzymanych sił wykształcił się z czasem ludzki mózg (GA 11, rozdz. 4) jako fizyczna podstawa do późniejszego rozwoju indywidualnej świadomości Ja. Ale są też dalsze tego  następstwa: do czysto duchowej substancji miłości, którą w epoce ziemskiej niosą ze sobą Duchy Formy i którą to od początku rozwoju stopniowo  wpajają ludzkości (GA 121, 11.6.1910), doszła teraz  możliwość zafałszowania, co widzimy dzisiaj w pomieszaniu miłości duchowej i zmysłowej. Ta ostatnia ma szczególnie niebezpieczne oddziaływanie przy niewłaściwym rozwoju ezoterycznym, ponieważ człowiek wstępujący przedwcześnie w świat astralny naraża się na niebezpieczeństwo dostania się pod wpływ pewnych jestestw demonicznych, które stanowią orszak zapóźnionych Duchów Formy i mają związek z rozmnażaniem się różnych ras  na Ziemi (GA 121, 11. 6. 1910). Takie pomieszanie ezoteryki  i erotyki prowadzi z czasem do całkowitego zaciemnienia ludzkiej świadomości Ja.

                                                6 noc 29/30 grudzień

            Z obszarem Wagi związana jest hierarchia Dynamis  – Duchów Ruchu. Możemy wczuć się w tę relację, gdy zwrócimy uwagę na sprawy opisane poniżej.

Wszystkie planety naszego Układu Słonecznego tylko dlatego tworzą ze Słońcem tak stabilną, zamkniętą w sobie całość, że znajdują się ciągle w równowadze utrzymującego się wzajemnie ruchu. Z duchowego punktu widzenia przyczyną tak zrównoważonego wzajemnego ruchu jest działanie Duchów Ruchu. Duchy te przebywają bowiem według Rudolfa Steinera głównie na Słońcu, podczas gdy ich siły działają ze Słońca ku planetom, a od nich zaś ku Ziemi (GA 136, 13.4.1912), co pociąga za sobą prawidłowy ruch poszczególnych planet, dzięki czemu siły działające  w obrębie Układu Słonecznego są w równowadze i cechują się stabilnością.[13] Wiedza pochodząca z inspiracji ukazuje nam to wzajemne oddziaływanie na siebie sił naszego Układu Słonecznego odbywające się pod przewodnictwem Duchów Ruchu jako tzw. muzykę sfer, nazwaną już tak przez pitagorejczyków. Muzyka sfer jest żywym wyrazem panującej w naszym kosmosie planetarnym równowagi wzajemnych ruchów.  Jej odbiciem na Ziemi  jest chemiczna budowa materii, która polega na ruchliwej równowadze pomiędzy procesami łączenia się i rozdzielania w świecie fizycznym. W stosunku do Ziemi Duchy Ruchu mają jednak  jeszcze jedno bardzo szczególne zadanie: działając z peryferii sfer planetarnych zatrzymują one siły Tronów promieniujące z wnętrza Ziemi i doprowadzają je do równowagi czego następstwem jest powstanie i konfiguracja powierzchni Ziemi. „To, z czym mamy tu rzeczywiście do czynienia to jest zrównoważenie sił i niejako pewien układ pomiędzy Duchami Woli i Duchami Ruchu, zawarty tak, że ukształtowanie Ziemi dokonuje się w bardzo zróżnicowany sposób ” (GA 121, 11.6.1910). Wszystkich wymienionych tu czynów Duchy Ruchu mogą  dokonywać  dzięki swemu powiązaniu z zodiakalnym obszarem Wagi, której duchowe siły zaczęły się dzięki nim  pojawiać już na dawnym Księżycu. Już wtedy bowiem głównym ich zadaniem było doprowadzenie Słońca i Księżyca, które oddzieliły się od siebie,  do równowagi,  do właściwego  stosunku między nimi. Dlatego też ich położenie w Kosmosie w tych czasach można porównać do dwóch gigantycznych szalek wagi, które potrzebują zrównoważenia.  Widok  bytu, który nie był zrównoważony wywoływał w duszy istot dawnego Księżyca uczucie tęsknoty; równowaga, którą przywracały Duchy Ruchu, przynosiły im natomiast zadowolenie  i możliwość dalszego rozwoju (GA 132, 21.11.1911).

  7 noc  30/31  grudzień

Obszar Panny jest związany z hierarchią Kyriotetes – z Duchami Mądrości. Obraz niebiańskiej dziewicy jako wskazanie na kosmiczną istotę boskiej Sophii, pramądrości Świata, pokazuje nam jego głęboki związek właśnie z tą hierarchią. Na działanie sił , które w trakcie rozwoju Saturna, Słońca i Księżyca przychodzą poprzez hierarchię Kyriotetes z regionu Panny wskazuje jeszcze dokładniej imaginacja niewiasty obleczonej w Słońce w 12 rozdziale Apokalipsy. Dwanaście gwiazd wokół głowy niewiasty mówi o działaniu Duchów Mądrości podczas rozwoju Saturna[14], które wszystkim zarządzają  w ten sposób, „że może nastąpić harmonia pomiędzy powstającym wtedy pojedynczym ciałem kosmicznym, czyli Saturnem, a całym Wszechświatem” (GA 110, 14.4.1909). Obraz Słońca, w które ubrana jest niewiasta (Rudolf Steiner mówi także o niewieście, która rodzi Słońce [16.9.1907]) wskazuje na działalność Duchów Mądrości także podczas tego pierwszego wcielenia naszej Ziemi, w którym obdarzyły ludzkość ciałem eterycznym utworzonym z kosmicznych sił Słońca i w ten sposób przekazały mu zasadę  życia. I wreszcie niewiasta z Księżycem pod jej stopami wskazuje na działalność Duchów Mądrości w czasie rozwoju dawnego Księżyca, czego skutkiem jest powstanie na Ziemi srebra (GA 136, 14.4.1912), metalu, który świadczy o przezwyciężeniu niższych sił księżycowych przez wyższe siły słoneczne. Wszystkie te cechy odnajdziemy w najwyższym stopniu w postaci Marii z Ewangelii św. Łukasza, która według informacji Rudolfa Steinera jest jednocześnie obrazem jestestwa Niebiańskiej Sofii.  Szczególny związek z duchowym kosmosem, gotowość do urodzenia „żyjącej duszy”, chłopca Jezusa z linii natanowej domu Dawida, którego przeznaczeniem było, aby przyjąć w siebie duchowe Słońce świata, i wreszcie czystość i niewinność, które są  wyrazem tego, że działanie niższych sił księżycowych nie pozostawiło w niej śladu – to były najważniejsze cechy jej duszy. I te cechy, potem po swojej wczesnej śmierci, przekazała ze świata duchowego innej Marii, Marii z Ewangelii Mateusza, kiedy związała się z nią nadzmysłowo w momencie chrztu w Jordanie (GA 114, 19.9.1909). W ten sposób powstała dziewicza postać kobiety, która miała stać się wzorem najwyższej cnoty ludzkiej dla całej chrześcijańskiej ludzkości. Jednak kosmiczny prawzór tej najwyższej cnoty człowieczej możemy znaleźć na dawnym Słońcu w hierarchii Kyriotetes – Duchach Mądrości, które oddają się kontemplacji wielkiej ofiary, jaką niosą Trony Cherubinom. „Widok tych czynów ofiarnych skłania je, aby wypromieniować z siebie swą własną istotę: płynącą strumieniami mądrość jako „cnotę darzącą”” (GA 132, 7.11.1911). Przedstawicielką tej „obdarowującej cnoty” w obrębie ludzkości jest Dziewica, którą w świecie chrześcijańskim uważa się za „Matkę Boga”, za ziemski obraz Niebiańskiej Sofii. Aby jednak móc zostać taką przedstawicielką, musiała przyjąć w swe serce wzniosłą mądrość  ofiary, pochodzącą ze współprzeżywania ziemskiego życia Jezusa Chrystusa, mądrość, która miała przeniknąć to serce jak miecz (Łk 2,35), aby wypłynęła z niego w świat ludzi najwyższa „obdarowująca cnota” .

                                                           8 noc  31/1  stycznia

Obszar Lwa pozostaje w związku z hierarchią Tronów czyli Duchów Woli. Zanim jednak zajmiemy się tym związkiem, zauważmy, że już od gwiazdozbioru Wagi nastąpiło pewne przesunięcie w relacji obszaru Zodiaku do odpowiedniej hierarchii. Wiąże się to z faktem, że siły, które w jakimś cyklu ewolucyjnym przejawiają się w sposób poniekąd bardziej zewnętrzny, w następnym cyklu działają już jako siły wewnętrzne poszczególnych istot. I tak, zgodnie ze swą istotą Duchy Ruchu są regentami dawnego Księżyca. Jednak w tym czasie przygotowują one już aktywnie ewolucję naszej Ziemi jako planety, na której mądrość dawnego Księżyca powinna stać się twórczą, „żywą” mądrością duszy żyjących na Ziemi istot ludzkich. I dlatego symbol Duchów Ruchu – Waga – należy właściwie do Ziemi, a nie do Księżyca, bowiem spośród wszystkich znaków Zodiaku jedynie Waga symbolizuje pewien „przedmiot nieożywiony”, wynaleziony dzięki twórczemu duchowi człowieka. Wskazuje ona na to, jak pod działaniem Duchów Ruchu owa pochodząca z Księżyca „mądrość świata zewnętrznego … staje się wewnętrzną [to znaczy żywą, twórczą] mądrością człowieka” (GA 13), aby następnie, przenikając Ja, pod działaniem Duchów Formy, które człowiekowi na Ziemi owo Ja dały, stopniowo przemienić się w siły miłości.

Podobne przesunięcie znajdujemy także w odniesieniu do znaku Panny. Związane ze sferą Panny Duchy Mądrości są regentami dawnego Słońca. To jednak, co one w owym czasie duchowo wykonują, znajduje swój zewnętrzny wyraz na Księżycu, który pod wpływem Duchów Ruchu staje się planetą mądrości – w przeciwieństwie do Ziemi, na której ma być zrodzona miłość (GA 102, 24.3.1908). Dlatego Panna, która siły słoneczne nosi ukryte w swym wnętrzu, jest symbolem Duchów Mądrości. Na koniec Duchy Woli, Trony, są przede wszystkim regentami dawnego Saturna, który powstał dzięki kosmicznej ofierze złożonej przez nie w tym czasie Cherubinom. A te siły ofiarne stały się następnie na dawnym Słońcu wewnętrznymi, żywymi siłami czynnymi w całej ewolucji słonecznej. Dlatego Trony są całkiem szczególnie związane w Zodiaku ze słonecznym znakiem Lwa. Najwyższym wyrazem tej wewnętrznej siły ofiarnej Słońca stał się ofiarny czyn jestestwa Chrystusowego na dawnym Słońcu, który Rudolf Steiner opisuje w ostatnim wykładzie cyklu „Człowiek w świetle okultyzmu, teozofii i filozofii” (GA 137). Sam gwiazdozbiór Lwa wskazuje jednak także na pewną określoną wewnętrzną cechę Duchów Woli. Dlatego od starożytności obraz lwa był znakiem wysokiej godności królewskiej; już tron króla Salomona był ozdobiony dwunastoma złotymi lwami (2 Krn 9, 18-20). Bowiem w postaci lwa mamy przejście od ofiarnej woli do sił odwagi serca, do gotowości, by to, co jest przeznaczone przez wyższą wolę urzeczywistniać w świecie zewnętrznym siłami własnej duszy. Ten związek gotowości do ofiary (woli) z siłą odwagi znajdujemy także w słowach Rudolfa Steinera, którymi charakteryzuje on imaginację Tronów składających na dawnym Saturnie ofiarę Cherubinom: „Trony w tej gotowości do ofiary, u której podstaw leży siła i odwaga, klęcząc jak gdyby przed Cherubinami i śląc im wzwyż ofiarę …” (GA 132, 31.10.1911).[15] Wcześniej, przy opisie obszaru Wagi i jej związku z Duchami Ruchu wskazaliśmy na ich wyrównującą aktywność wobec promieniujących z wnętrza Ziemi sił Duchów Woli. Owe „wypromieniowania” scharakteryzowane przez Rudolfa Steinera jako „działania Tronów” (GA 121, 11.6.1910) można zobaczyć w obrazie potężnego lwa, który wyposażony w siłę działania i godność królewską, wychodzi z górskiej jaskini. W ten sposób ta wypływająca ze zwierzyńcowego obszaru Lwa wewnętrzna siła odwagi może całkiem szczególnie pomóc człowiekowi w uzyskaniu prawidłowego stosunku do doświadczeń zsyłanych mu przez los, to znaczy prawidłowego stosunku do własnej karmy, do znoszenia jej i nauczenia się świadomej pracy nad nią.[16] Taki trud może także zaowocować bardziej świadomym stosunkiem do hierarchii Tronów. Bowiem to, czego owa hierarchia dokonała kiedyś na dawnym Saturnie, owe „prawa dawnego Saturna” są nadal – w całkowicie przemienionej formie – czynne także w naszych czasach i przejawiają się dzisiaj w karmicznych prawidłowościach indywidualnego losu ludzkiego (GA 161, 10.1.1915).

W obiegu rocznym czas końca lipca i początku sierpnia stoi pod znakiem Lwa. W sierpniu siła światła Słońca zaczyna się stopniowo zmniejszać, podczas gdy jego oddziaływanie cieplne jest szczególnie wielkie. Ten najgorętszy czas roku przechowuje jak gdyby we wspomnieniach przyrody ostatni, słaby podźwięk stanu saturnowego, podźwięk ofiarnej emanacji substancji ciepła przez Duchy Woli (Trony).

9 noc  1/2  stycznia

Z regionu Raka działa hierarchia Cherubinów czyli Duchów Harmonii. Znak Raka jest pewną odmianą tak zwanego wiru: Grupuj prastarego symbolu ezoterycznego, przedstawiającego harmonijny stosunek dwóch procesów albo cykli, harmonijne, odpowiadające mądrości kosmicznej, prawidłowe przejście jednego w drugi. Rudolf Steiner mówi, że „w wyższym świecie istnieje pewien proces, który pojawia się także w świecie fizycznym: obrót wiru. Mogą państwo ten obrót zaobserwować, patrząc na jakąś mgławicę gwiazdową, na przykład mgławicę w Orionie. Widzą tam Państwo pewną spiralę. Tylko, że jest to na planie fizycznym. Mogą to Państwo także obserwować na wszystkich planach. Przedstawia się to tak, że jeden wir wnika w drugi” (GA 96, 20.10.1906).

Tymi przejściami od jednego procesu albo wiru do drugiego na wszystkich planach bytu kierują Cherubiny po to, by odbywały się harmonijnie, zgodnie z mądrością kosmiczną. Bowiem „od jestestw, które nazywamy Cherubinami, płynie ku nam z dostojną mocą” mądrość kosmiczna doprowadzona do najwyższej harmonii, „mądrość zebrana przez tysiące, miliony lat ewolucji Świata” (GA 135, 7.4.1912). Jeśli chcemy rozważać takie procesy, którymi Cherubiny kierują zgodnie z prawem harmonijnego wiru, to musimy najpierw zwrócić uwagę na powstanie i przejście jednego stanu planetarnego w inny, na przykład powstanie dawnego Saturna ze stanu, który w ezoteryce nazywa się „błogosławionym spokojem w trwaniu” („selige Ruhe in Dauer”) (GA 104, 19.6.1908), a następnie na przejście od Saturna do Słońca, itd. Spirale wiru odpowiadają przy tym stanowi objawienia czyli Manwantarze, zaś odstęp miedzy nimi Pralai. Z pomocą hierarchii stojących poniżej Cherubinów procesy te zostają powtórzone następnie także w mniejszych cyklach, na przykład przy przejściu od jakiejś rundy, czy globu do innego i tak dalej. Podobne procesy obserwujemy także w zewnętrznej przyrodzie. W pełni rozwinięte w ciągu lata rośliny stają się jesienią ziarnem nasiennym, które podczas zimy „obumiera” w ziemi, to znaczy przechodzi przez swego rodzaju mikrokosmiczną Pralaję, aby następnej wiosny znów się „ukazać” (GA 97, 16.11.1907). Wszystkimi tymi procesami zarówno w przyrodzie zewnętrznej jak i na planach wyższych, aż do najwyższych, o ile rozgrywają się w harmonijnej mądrości, kierują i prowadzą je Duchy Harmonii, Cherubiny. Kiedy Serafiny otrzymują najwyższe polecenie bezpośrednio od samego Boga, to Cherubiny opracowują je w taki sposób, że daje ono pierwszy impuls (ze środka wiru, skąd „rozwijają się” spirale) do nowego objawienia się, które potem prowadzone dalej przez Trony staje się rzeczywistością (GA 110, 14.4.1909). Przejście z jednego stanu albo cyklu w inny może także przyjmować charakter bardziej dramatyczny. Tak stało się na przykład w wypadku opisywanego przez Rudolfa Steinera wydarzenia, kiedy na dawnym Słońcu pewna część Cherubinów zrezygnowała z przyjęcia ofiarowanej im przez Trony kosmicznej ofiary. To wydarzenie miało wpływ na cały dalszy rozwój i wywołało szczególne zawirowanie w ewolucji Świata (GA 132, 14.11.1911). W całkiem inny sposób impuls wiru działa dalej w epoce stojącej bezpośrednio pod znakiem Raka, przy przejściu od Atlantydy do epoki poatlantydzkiej. I znów inaczej objawia się ów impuls, kiedy Chrystus wjeżdża do Jerozolimy, jak to opisuje 21 rozdział Ewangelii św. Mateusza (GA 123, 11.9.1910). Występuje tam przed nami obraz jestestwa Chrystusowego, które wchodzi w kulturowo-historyczny rozwój ludzkości, wytwarzając całkiem nowy wir.[17] We wszystkich wymienionych wydarzeniach działają, jeżeli nawet na bardzo różne sposoby, siły ze sfery Cherubinów, modyfikując się w kosmicznym obszarze Raka i wywołując impuls wiru, który umożliwia przejście z jednego cyklu rozwojowego w inny.

W związku z gwiazdozbiorem Raka i działaniem Cherubinów musimy jeszcze rozważyć dwie sprawy. Jako pierwsza pojawia się szczególnie ważny fakt, że to właśnie Cherubiny w epoce dawnego Słońca wytworzyły Pas Zwierzyńcowy w przybliżeniu w takiej formie, jaka zachowała się do dzisiaj. Wprawdzie istniał on już także na dawnym Saturnie, jednak wówczas, zgodnie ze słowami Rudolfa Steinera, jego „obrazy” nie były jeszcze „tak gęste, tak zwarte jak podczas bytu słonecznego” (GA 110, 17.4.1909). Dlatego to, „co się dzisiaj tak materialnie nazywa Pasem Zwierzyńcowym … prowadzi wstecz do korowodu Cherubinów, które z kosmicznego otoczenia działają w dół na dawne Słońce wypromieniowujące swoją siłę jako siłę światła we Wszechświat” (GA 110,13.4.1909). Innymi słowy: Cherubiny wytworzyły pewnego rodzaju osłonę ochronną wokół dawnego Słońca, która obejmuje cały dzisiejszy Zodiak i jest szczególnie związana z kosmiczną sferą Raka. Potwierdza to także forma tego znaku znajdującego się w najwyższym punkcie Zodiaku, forma, która jakby obejmuje pewną sferę i odgradza ją od świata „zewnętrznego”. Na przeciwnym biegunie w stosunku do Raka znajduje się obszar Koziorożca, z którego działają siły Archangeloi i ta biegunowość kształtuje cały byt dawnego Słońca. (Zgodnie ze słowami Rudolfa Steinera istoty hierarchii, które brały bezpośredni udział w ewolucji dawnego Słońca należały do hierarchii od Cherubinów do Archaniołów) (GA 132, 7.11.1911). Istnieje także pewien związek między gwiazdozbiorem Raka a klatką piersiową ludzkiego organizmu, którego pierwsze założenia wytworzone zostały na dawnym Saturnie. Później, kiedy na dawnym Słońcu ukształtował się ostatecznie Zodiak dwunastoczłonowy ‑ na dawnym Saturnie nie był on jeszcze dwunastoczłonowy – i kiedy powstał także pierwszy zalążek przyszłego serca, wtedy, pod wpływem Raka klatka piersiowa człowieka stała się obrazem wielkiej makrokosmicznej całości: W centrum serce – Słońce[18] – zamknięte w osłonie klatki piersiowej składającej się z dwunastu par żeber, jako obraz dwunastoczłonowego Pasa Zwierzyńcowego, który w czasach dawnego Słońca został stworzony przez Cherubiny przy współudziale przede wszystkim sił z kosmicznego obszaru Raka.

Drugim faktem, na który zwrócimy uwagę, jest to, że Jan Chrzciciel urodził się w znaku Raka. O ile znak Wodnika wskazuje przede wszystkim na to, że przez Jana Chrzciciela działa określona istota anielska, o tyle związek z obszarem Raka charakteryzuje indywidualność i misję Jana Chrzciciela jako zwiastuna Chrystusa Jezusa i tego, który przygotował jego ziemskie drogi z całkiem szczególnej strony i właśnie w związku z hierarchią Cherubinów. Bowiem ta hierarchia odgrywa szczególną rolę w jego losie. Z tego, co powiedział Rudolf Steiner, wiadomo, że w osobie Jana Chrzciciela albo Eliasza mamy do czynienia z najstarszą indywidualnością ludzkości, w pewnym sensie z samym Adamem (GA 114, 19.9.1909). Z drugiej strony z biblijnej historii o grzechu pierworodnym wiemy, że Bóg, że Pan po wypędzeniu Adama z raju „postawił” przed jego bramą „Cheruba z mieczem ognistym” (Rdz 3,24), przez co ludzkość została oddzielona od makrokosmicznej sfery Boga-Ojca znajdującej się za Zodiakiem i z której kiedyś Chrystus zeszedł na Słońce.[19] To przeżycie Cheruba z mieczem ognistym, który wzbrania człowiekowi wstępu w ów najwyższy region, żyło jako potężny impuls w owej indywidualności poprzez wszystkie następne inkarnacje aż do jej inkarnacji jako Jana Chrzciciela. Wtedy przeżycie to przemieniło się stopniowo w wewnętrzną zdolność, którą znamy dzisiaj jako głos sumienia, a która rozważana z najwyższego punktu widzenia, zgodnie z badaniami Rudolfa Steinera w dziedzinie nauki duchowej, pochodzi od hierarchii Cherubinów. Czymże jest bowiem głos sumienia? Jest on niczym innym jak zdolnością rozumienia wydarzenia Chrystusowego; i powstał on w ludzkości równocześnie z tym wydarzeniem. „I tak oto widzimy, jak na Ziemi, z tamtej strony na Wschodzie wyłania się miłość, a tutaj na Zachodzie sumienie. To są dwa fakty, które należą do siebie: tak jak na Wschodzie pojawia się Chrystus, tak na Zachodzie budzi się sumienie, aby przyjąć Chrystusa jako sumienie. W tym równoczesnym pojawieniu się faktu wydarzenia Chrystusowego i zrozumienia tego wydarzenia…widzimy panującą nieskończoną mądrość, obecną w rozwoju” (GA 116, 2.5.1910). Impuls sumienia powstaje najpierw na Zachodzie. Po roku 500 przed Chrystusem pojawia się w Grecji (GA 116, 2.5.1910), następnie na przełomie czasów poprzez Jana Chrzciciela w Palestynie, aby tam w jego osobie spotkać Chrystusa.[20] Rudolf Steiner mówi, że sumienie jest „poczuciem Ja wznoszącym człowieka od tego, co niższe do tego, co wyższe, i [to poczucie] jako głos Boga przemawia już w duszy odczuciowej, w której w przeciwnym razie mówią tylko popędy, żądze i namiętności i tam przemawia ono skłaniając do czynienia tego, co słuszne, po to, by przeniknąć w górę do wyższego Ja” (116, 2.5.1910). Każda nieoczyszczona dusza zostaje spustoszona przez namiętności i żądze i przez nie staje się bezpłodną pustynią, a jednak z tej pustyni może rozbrzmieć głos Boga, głos sumienia i obwieścić, że przychodzi „Pan” duszy, „Kyrios”, „Ja” (GA 124, 6.12.1910).[21] Tak oto mądrość rządów Świata przeznaczyła Jana Chrzciciela, żeby jako pierwszy spotkał Chrystusa na Ziemi, aby rozpoznał go dzięki siłom swego sumienia i ukazał całej ludzkości. I Jan wypełnia to, wskazując na Chrystusa jako na Baranka Bożego (J 1,36) i zaświadczając o jego kosmicznym pochodzeniu, jego związku ze światem gwiazd, ze sferą Zodiaku, która dzięki czynowi Cherubinów powstała na dawnym Słońcu. I ta „inspirowana imaginacja” (GA 214, 28.7.1922) wywołuje w nim impuls sumienia, którego najwyższego źródła należy szukać w hierarchii Cherubinów.

Na zakończenie można jeszcze dodać, że jak wiemy z wykładów Rudolfa Steinera, duchowe jestestwo Eliasza-Jana Chrzciciela stało się po śmierci Jana duszą grupową apostołów. Stworzył on przez to osłaniającą i strzegącą atmosferę czujnego sumienia wokół Chrystusa Jezusa, w której mógł on najlepiej dokonywać swych czynów (GA 139, 20.9.1912). Gdybyśmy się nie bali porównania, które wydaje się zupełnie paradoksalne, to moglibyśmy powiedzieć, że ową ochraniającą czynność nadzmysłowego jestestwa Eliasza-Jana można porównać z zadaniem, jakie klatka piersiowa w ludzkim organizmie pełni względem serca, wewnętrznego Słońca w organizmie fizycznym.

10 noc  2/3  styczeń

Obszar Bliźniąt pozostaje w związku z hierarchią Serafinów czyli Duchów Wszechmiłości. Obrazem ziemskim reprezentowanego przez nie we Wszechświecie makrokosmicznego impulsu miłości jest grecki mit o Dioskurach – bliźniętach Kastorze i Polluksie. Zgodnie z tym mitem Kastor jest synem Ledy i króla Tyndareosa, natomiast Polluks synem Ledy i Zeusa. Dlatego Polluks jest nieśmiertelny, Kastor zaś śmiertelny. Bracia popadają w spór ze swymi krewnymi, Afarydami i w drodze walki odzyskują zagrabione przez nich stado bydła.[22] W tej walce Kastor zostaje przez jednego z Afarydów zabity. Polluks z miłości do brata chce ofiarować swoją nieśmiertelność i błaga Zeusa, by zesłał mu śmierć. W nagrodę za ich braterską miłość Zeus umieszcza obu Dioskurów na niebie jako gwiazdozbiór Bliźniąt.

Aby prawdziwie docenić ezoteryczne podstawy tego mitu, trzeba sobie uświadomić zasadniczy stosunek starożytnych Greków do śmierci i nieśmiertelności. Polegał on na tym, że starożytni Grecy cenili ponad wszystko w świecie formę ludzkiego ciała. Darzyła ich ona silną, jasną świadomością samych siebie, świadomością Ja. Dlatego śmierć, która niszczyła tę formę a wraz z nią także ziemską świadomość Ja, jawiła się im jako najgorsze zło, z którym nie mogli się wewnętrznie pogodzić. „W Grekach” – mówi Rudolf Steiner – „mamy tych przedstawicieli człowieczeństwa, którzy formę zewnętrzną ciała fizycznego kochali i cenili najbardziej i przeżywali największy, jaki można przeżyć, smutek przy jej zniszczeniu w procesie śmierci”. Grecy „cenili najbardziej zewnętrzną formę ciała fizycznego jako zewnętrzną formę Ja [i dlatego] Grek mówił: cenię moje Ja tak bardzo, że ze zgrozą patrzę na to, co stanie się z Ja po śmierci…” I jest to „w pełni greckie”, że bohater mówi: „Lepiej jest być żebrakiem na ziemi, – to znaczy mieć człowieczą formę ciała – niż królem w królestwie cieni …” (GA 131, 9.10.1911).[23]

Z przytoczonych słów jasno wynika, jaki stosunek mieli Grecy do śmierci, jak też do nieśmiertelności, którą uważali za najwyższe możliwe dobro, jakie pojawiło się na Ziemi. Dlatego według wyobrażeń starożytnych Greków ofiarowanie swojej nieśmiertelności z miłości do innego człowieka było największą ofiarą, jaką w ogóle człowiek może ponieść. Mamy zatem w micie o Dioskurach wskazanie na najwyższą formę miłości, jaka była dostępna dla ludzi w antycznym obrazie świata.

Szukając teraz odpowiedniości w czasach chrześcijaństwa, musimy pamiętać o tym, że od momentu, w którym do ziemskiego rozwoju wkroczył impuls Chrystusowy, do najwyższej ofiary inspiruje już nie miłość oparta na więzach krwi (Dioskurowie są braćmi z jednej matki), lecz czysto duchowa miłość Chrystusowa. To jest miłość dwojga przyjaciół, którzy przez nią stają się braćmi, ale nie przez więzy krwi, ale z powodu nowego ducha Chrystusowego. I jest tu też jeszcze jedna różnica. Jak widzieliśmy, dla ludzi w czasach przedchrześcijańskich najwyższym dobrem było osiągnięcie nieśmiertelności. W chrześcijaństwie jednak najwyższym dobrem stała się dusza, to znaczy stało się nim ludzkie Ja, które jako nosiciel indywidualnej nieśmiertelności[24] od samego początku znalazło się w centrum chrześcijańskiej świadomości. Jest więc chrześcijańska miłość nieskończenie wyższa niż miłość w dawnych czasach, ponieważ może ona ofiarować nie tylko nieśmiertelność, ale nawet swojego nosiciela, swoją bezcenną własność, swoje Ja, aby je znów otrzymać od samego Chrystusa jako nieśmiertelne prawdziwe Ja. Pojawia się to jako główna zasada wszystkich prawdziwych misteriów chrześcijańskich – „Nie ja, lecz Chrystus we mnie”. Na tą najwyższą, seraficzną miłość wskazują następujące słowa Chrystusa: „To jest przykazanie, które wam daję: miłujcie się nawzajem, jak ja was umiłowałem. Nikt nie może mieć większej miłości niż ta, która własną duszę oddaje za swoich przyjaciół. Jesteście moimi przyjaciółmi, gdy postępujecie zgodnie z przykazaniem, które wam daję” (Jan 15, 12‑14). Tak mówi Chrystus w swoich pożegnalnych rozmowach ze swoimi uczniami. I później on sam urzeczywistnia tą miłość jako jej najwyższy praobraz wtedy, gdy ofiarowuje wszystkie makrokosmiczne siły swojego Ja, aby doprowadzić do końca Misterium Golgoty.[25] O tej miłości mówi również Jan, jego najbliższy uczeń i bezpośredni świadek opisanych przez siebie wydarzeń: „Po tym poznaliśmy istotę miłości, że oddał on za nas swoją duszę. My także winniśmy oddać nasze życie za naszych braci. (…) Dzieci, chcemy miłować nie tylko w myślach i słowach, ale czynem i prawdą” (1 List Jana, 3,16 i 18)[26]. Tu na koniec można zauważyć, odnośnie związku obszaru Bliźniąt z hierarchią Seraphim, że szczególnie z niego wychodzą impulsy do życia społecznego, impulsy do zjednoczenia z wzajemnej miłości i z płynącego z wewnątrz wzajemnego zainteresowania. W makrokosmosie odpowiada temu działalność Seraphim, aby osiągać właściwe „społeczne” współdziałanie między różnymi systemami planetarnymi. Rudolf Steiner przedstawia to następująco: „Tak jak ludzie tworzą system społeczny przez to, że kierują się wzajemnością, tak istnieje również wzajemność systemów planetarnych. Od gwiazdy do gwiazdy panuje wzajemne zrozumienie. Dzięki temu istnieje Kosmos. To, co niejako systemy planetarne mówią do siebie w przestrzeni świata, aby stać się Kosmosem, to jest regulowane przez te duchy, które nazywamy Seraphim” (GA 136, 7.4.1912).

11 noc  3/4 stycznia

Sfera Byka jest powiązana z zasadą kosmicznego ducha. Przez nią może on wpromieniowywać swoje siły w istoty planet. Aby lepiej zrozumieć ten związek, który nie jest prosty, chcemy wyjść od wyobrażenia, które z początku wydaje się całkiem nieoczekiwane. Gdy współczesny wtajemniczony ogląda w jasnowidzeniu byka lub krowę, postrzega ich potężną czynność trawienia jak cały świat. „U krowy w procesach trawienia jest coś, co oglądane astralnie, jest zupełnie wspaniałe, jest całym światem! (…) To jest piękne, to jest wspaniałe, to jest coś ogromnie duchowego”, mówi Rudolf Steiner (GA 230, 19.10.1923). Kiedy wtajemniczony podąża za obrazem krowy swoją imaginatywno‑inspiratywną świadomością dalej w Kosmos astralny (to znaczy wewnątrz sfery, która jest ograniczona przez Zodiak), to krowa pod wpływem inspiracji przyjmuje imaginatywną postać ptaka: „Astralnie byłaby ptakiem (…) Fizycznie przejawia się w krowie to, co astralnie jest w ptaku. W astralności wygląda to oczywiście inaczej, ale tak jest” (GA 230, 19.10.1923.[27] To wyjaśnia również, dlaczego w czasie chrztu Jezusa w Jordanie zasada Ducha objawiła się Janowi jako gołębica w astralnym otoczeniu Ziemi (w sferze Księżyca) (Jan 1, 32-34).[28]  Z drugiej strony rozumiemy znaczenie kultu byka – jak również ubóstwienie cielca – wśród dawnych ludów w Indiach, Egipcie, Babilonii[29], Grecji i Azji Mniejszej. Dalej wiemy z nauki duchowej, że zasada Ducha w naszym systemie słonecznym działa w całkiem szczególny sposób przez sferę Księżyca, natomiast zasada Syna przez sferę Słońca. Dlatego Byk jako ziemski obraz działania Ducha zawsze powiązany jest z Księżycem (na przykład sumeryjski bóg Księżyca Sin jest przedstawiany jako bóstwo o ciele byka). Wiadomo również, że egipska Izyda ma związek ze sferą Księżyca. Jej obraz w misteriach dawnych Egipcjan powstał z połączenia w sferze Księżyca dwóch kosmicznych prądów, płynących z niebiańskich obszarów Panny i Byka. Jeśli przeważał wpływ Panny, to w obrazie Izydy mocniej był zaakcentowany jej związek z duszą świata, z boską Sophią, jak również jej stosunek do Horusa, dzięki któremu była związana ze światem ludzi. Natomiast jeśli dominował wpływ Byka – w tym przypadku w wizerunku Izydy były rogi byka – to podkreślony był jej związek z makrokosmosem, ze słonecznym bogiem Ozyrysem. Ozyrys natomiast uzyskuje, przez swoje połączenie z Chrystusem (jego obraz proroczo wskazuje na zbliżające się przyjście Chrystusa na Ziemię), związek z kosmicznym obszarem Barana[30], chociaż zaczęto go (Ozyrysa – przyp. tłum.) czcić podczas epoki Byka (w trzeciej epoce kulturowej).

Dlatego to dążenie Izydy od Byka do Barana, czy w obszarze systemu słonecznego ze sfery księżycowej do słonecznej, wyraża się w dalszej metamorfozie zewnętrznego oblicza Izydy: pojawia się tarcza słoneczna między dwoma księżycowymi rogami Byka na jej głowie. Ten przemieniony obraz Izydy wskazuje proroczo na przejście od epoki Księżyca do epoki Słońca, lub – mówiąc ezoterycznie – od Logosu Księżyca do Logosu Słońca (GA 227, 29.08.1923), natomiast ujmując to historycznie – na przejście od trzeciej do czwartej epoki kulturowej.[31]

            Interesującą paralelą z tą metamorfozą postaci Izydy jest analogiczna przemiana głowy byka w egipskim kulcie Apisa. Tu również pojawia się – w tej mierze, w jakiej kult ten zbliża się do kultu Ozyrysa (Apis staje się stopniowo „Bykiem Ozyrysa”) – tarcza słoneczna pomiędzy rogami, które mają kształt horyzontalnie leżącej tarczy Księżyca. Przy przejściu od trzeciej do czwartej epoki kulturowej (to znaczy od Byka do Barana), te dwa kulty stapiają się całkowicie w jeden kult Ozarapisa (Ozyrysa-Apisa) lub Serapisa. Ten nowy kult występuje najpierw w Egipcie, jednak z początkiem ostatniej przedchrześcijańskiej epoki panowania Michaela (550-200 p. Chr.) szeroko rozpowszechnia się w grecko-rzymskim świecie. W czasach dynastii Ptolomeuszy Serapis jest głównym bogiem Egiptu i opiekunem Aleksandrii – swojej nowej stolicy.[32]

            Postać byka odgrywa jednak w dawnym świecie jeszcze całkiem inną rolę. Byk jest bowiem z jednej strony – o ile pojawia się jako nosiciel tarczy słonecznej, w ten sposób proroczo wskazując na opisany rozwój od Byka do Barana – reprezentantem regularnego Ducha Czasu. Jeśli jednak z drugiej strony nie chce on zmierzać w stronę Barana, jeśli nie chce wejść w kontakt ze sferą słoneczną, lecz egoistycznie na zawsze pozostać w sferze księżycowej, to występuje on przeciwko prawidłowemu rozwojowi i działa jako nieregularny lucyferyczny Duch Czasu. Obraz Byka staje się znakiem sił Lucyfera, które wypaczają kosmiczną zasadę Ducha.[33] Byk staje się więc reprezentantem ludzkiego egoizmu oraz niepohamowanych namiętności. I nierzadko spotykamy Byka w tej roli u dawnych ludów: to jest Byk Niebiański, którego bogini Wenus-Isztar posyła przeciwko Eabaniemu (Enkidu) i Gilgameszowi w „Eposie o Gilgameszu”; to jest Byk, którego pokonuje słoneczny bóg Mitra i w końcu „złoty cielec”,[34] którego czczą Hebrajczycy w czasie pobytu Mojżesza na Górze Synaj (Księga Izajasza 31, 1-4; Pierwsza Księga Królewska 12, 25-30).[35]

            Na koniec chcemy przyjrzeć się jeszcze jednemu szczególnie ważnemu aspektowi, który łączy wpływ obszaru Byka z przyszłym działaniem Ducha Świętego. Jak wiadomo, organ, który w ludzkim organizmie jest ukształtowany pod wpływem sfery Byka, to organ mowy lub krtań. O nim i o metamorfozie, którą powinien przejść w przyszłości, mówi Rudolf Steiner: „…natomiast krtań jest w trakcie przekształcenia, i gdy człowiek stanie się znów wolny od namiętności, krtań ponownie zwróci się ku duchowemu Słońcu (patrz to, co powiedziane powyżej). Kielich rośliny rozwijał się do przepełnionej namiętnościami formy cielesnej, i znów krtań stanie się wolnym od namiętności, czystym kielichem, zapładnianym przez Ducha, i ku któremu skierowana będzie święta włócznia miłości. To jest również symbol świętego Graala, jego najwyższy ideał” (GA 98, 5.11.1907).[36]

                                                           12 noc  4/5  stycznia

Najwyższa, kończąca wszystko sfera Barana, która znajduje się na szczycie – głowie – całego Zodiaku, czyli kosmicznego praczłowieka (Anthropos), jest powiązana z zasadą Syna, Chrystusa. Pod tą konstelacją, która oświetlała czwartą epokę poatlantydzką, słoneczna Istota Chrystusa podczas chrztu w Jordanie wstąpiła w osłony Jezusa z Nazaretu. „Nazajutrz Jan znowu stał w tym miejscu wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: «Oto Baranek Boży»” (Jan 1, 35-36). W tych słowach Jan Chrzciciel wskazuje na kosmiczny związek Chrystusa z niebiańską sferą Barana, przez którą wstąpił on (Chrystus) spoza obszarów Zodiaku w nasz kosmos.[37]

13 noc  5/6 styczeń

Na te sfery, które nie należą bezpośrednio do naszego kosmosu, wskazuje podczas chrztu w Jordanie głos z nieba: „To jest mój Syn umiłowany, w nim mam upodobanie”.[38]Jak dalekie echo przebija z tych kilku słów wieść dla nas z obszarów świata, które leżą poza Zodiakiem. Dlatego możemy te słowa wprost odnieść do wewnętrznej treści ostatniej, trzynastej świętej nocy w przededniu – ujmując to ezoterycznie jednak w dniu – Epifanii, święta narodzin Chrystusa w ziemskim ciele Jezusa. Mamy zatem w Epifanii niejako końcowy etap, rodzaj podsumowania całej drogi, która może być przebyta w ciągu dwunastu świętych nocy, a szczególnie dwóch ostatnich. Bowiem w momencie chrztu odbija się najwyższa Trójca w głębiach ziemskiego bytu: zasada Ducha jako gołębica (Byk), zasada Syna jako Baranek (Baran) i zasada Ojca jako głos z nieba, z tych sfer, do których siła ludzkiej imaginacji jeszcze nie może się wznieść. Jednak to stamtąd, z łona Ojca, przyszedł Chrystus do naszego kosmosu. W nim działa on najpierw jako Trzynasty w kręgu Dwunastu, jako „Duch, który rozświetla świat” (GA 107, 22.03.1909), jako „boski Duch naszego układu słonecznego” (GA 112, 3.7.1909), jako „reprezentant kosmicznego Ducha…, całego Wszechświata” (GA 15,3), aby następnie przez chrzest w Jordanie zejść ze Słońca na Ziemię, „…aby w Ziemię nową siłę” wpromieniować, tak, że dana została „…podstawa do słonecznego rozwoju Ziemi” (GA 112, 6.7.1909).

***

Z tym wskazaniem na przyszły słoneczny rozwój Ziemi zakończmy opis drogi „od Jezusa do Chrystusa” przez dwanaście regionów Zodiaku; regionów, które objawiają się w dwunastu świętych nocach między świętem Bożego Narodzenia, a świętem Epifanii.


[1] Według doniesień zawartych w 5 Ewangelii Jezus natanowy i Jan Chrzciciel często się spotykali i wiele ze sobą rozmawiali w trakcie 7 lat, które poprzedzały Chrzest Jezusa w Jordanie (GA 148, 4.10.1913).

[2] Z tego powodu właśnie Aniołowie wywierali szczególnie silne działanie na ukształtowanie i charakter staroindyjskiej epoki kulturowej (GA 126, Historia tajemna, 31.12.1910); bowiem zadaniem tej epoki było przede wszystkim rozwijanie ciała eterycznego (GA 103, 30.05.1908).

[3] W innym cyklu R. Steiner mówi na ten temat: „Dla tego, kto patrzy na świat jasnowidzącym wzrokiem, jest to, co znamy jako element płynny, szczególnie zaś wodę, ożywione i przeniknięte  nie tylko przez jestestwa, które znamy jako stworzenia wodne, ryby itd.; ktoś taki wie, że mimo rozpływającej się formy elementu wodnego, mimo niezdolności tego elementu do utrzymania jakiegokolwiek stałego kształtu, to jest on mieszkaniem istot duchowych. Żyją w nim one wcielone w rozpływające się i bezustannie zmieniające się kształty które, właśnie z powodu tej zmienności niepodobna rozróżnić okiem fizycznym. W tym elemencie żyją te istoty duchowe, które nazywaliśmy Aniołami” (GA 105, Wszechświat, ziemia, człowiek, rodz. IV (7.08.1908)).

[4] To przedstawia R. Steiner w następujący sposób: „Dusza wędrując przez inkarnacje przechodzi przez wszystkie możliwe narodowości i musi przez te inkarnacje przechodzić,  tam otrzymuje impuls, aby bardziej stopić się z Aniołem, zrosnąć się z nim, by przez jego duchowe oko patrzeć w świat duchowy.” (GA 158, 9.11.1914). Zob. też motyw człowieka słowiańskiego namalowany na małej kopule pierwszego Goetheanum.

[5] Wg wskazówek R. Steinera Aniołowie przyjęli Chrystusa już w egipsko-chaldejskiej epoce kulturowej ( GA 15, Duchowi przewodnicy człowieka, rozdz. 3).

[6] W wykładzie z 31.12.1910 (GA 126, Historia tajemna) R. Steiner mówi o tym, że  12 głównych nerwów, które łączą ludzki mózg z pozostałym organizmem, zostało stworzonych przez działanie 12 Amszaspandów (Archaniołów): „Z 12 stron zodiaku oddziaływało 12 jestestw archanielskich – tak wyobrażali to sobie dawni Persowie; i aby stopniowo doprowadzić do tego, czym dzisiaj jest nasza inteligencja, oddziaływały one w 12 promieniach na ludzka głowę”.Dlatego również ludzkie myślenie, inteligencja, jest w  trakcie roku najbardziej obudzona, najmocniej przeniknięta światłem właśnie w czasie który jest pod wpływem sił ze sfery Koziorożca (grudzień – styczeń). Tych 12 Archaniołów było też pierwszymi istotami z hierarchii archanielskiej, które w epoce praperskiej przyjęły Chrystusa (GA 174, 22.01.1917).

[7] Można tu jeszcze dodać, że w obiegu rocznym czas, który jest pod wpływem działania sił z obszaru Koziorożca, jest czasem największego obudzenia Ziemi, w którym jej duchowa świadomość osiąga największą intensywność. Temu stanowi odpowiada w życiu człowieka wstąpienie po śmierci do sfery Archaniołów, pod wpływem działalności których pojawia się w nim silna, jasna świadomość otaczającego go duchowego świata (zob. GA 174, 22.1.1917).

[8] Trzeba tu pamiętać o tym, że – zgodnie ze wskazówkami Rudolfa Steinera – główna działalność Arymana rozgrywa się w sferze Archaniołów (GA 154, 25.5.1914), gdzie występuje on jako ich największy przeciwnik. Dlatego już w średniowieczu jego atrybutami były negatywne cechy zwierzęcej natury Koziorożca, i Szatan był zawsze przedstawiany z dolną częścią ciała kozła oraz rogami (do tej tradycji nawiązuje również Goethe w ukształtowaniu postaci Mefistofelesa).

[9] Dlatego dla wewnętrznego stanu człowieka, gdy zbliża się on do Anioła, właściwie jest przyjęcie postawy, w której, stojąc wyprostowany, ręce prosząco składa na piersi, podczas gdy wzrok skierowany jest w górę ku płynącej od Anioła łagodności. Dla spotkania z Archaniołem odpowiednia jest postawa, w której człowiek zgina kolano, ręce krzyżuje na piersi i pochyla głowę, jakby pod duchową siłą, płynącą od Archanioła (GA 154, 25.5.1914 i GA 156, 6.10.1914). Obie postawy często spotyka się w wizerunkach średniowiecznych świętych, pustelników i mnichów.

[10] Również w obiegu rocznym jest okres, w czasie którego siły myślenia są w człowieku szczególnie aktywne i skuteczne, w znaku Strzelca: listopad-grudzień.

[11] Istoty z hierarchii Archajów staną się przewodnikami ludzkości już w ciągu siódmej epoki kulturowej, z początkiem działania sił z obszaru Strzelca (GA 129, 21.8.1911). Jednakże impuls ducha-człowieka zacznie się przejawiać dopiero pod koniec tej epoki i dalej w czasie po „wojnie wszystkich ze wszystkimi”. Podobne przesunięcie mamy również w poprzedzających ją epokach. I tak nasza piąta epoka kulturowa jest prowadzona przez Aniołów (zob. tamże), staną się oni jednak dopiero w szóstej epoce dojrzali do tego, aby „wlać” w ludzkość ducha-sobistość, podczas gdy ta epoka znajduje się już pod kierownictwem Archaniołów (zob. tamże), a Słońce na wiosnę wschodzi w znaku Koziorożca. Archaniołowie z kolei staną się dopiero w czasie siódmej epoki kulturowej dojrzali do tego, by zesłać ludzkości ducha-życie (GA 103, 30.5.1908).

[12] Stosunek do światła u Duchów Formy jest zupełnie inny niż u Archaniołów. Ci ostatni żyją i tworzą w świetle; Duchy Formy mają w nim natomiast swoje niższe objawienie.

[13] To co zostało tu powiedziane nie stoi w sprzeczności z tym,  o czym mówił R. Steiner w wykładzie z dnia 10. 04. 1912 (GA 136); mowa jest tam o tym, że Duchy Ruchu są związane bardziej z wewnętrznym ruchem planet, podczas gdy swój ruch zewnętrzny w przestrzeni planety zawdzięczają Duchom Woli; harmonia i porządek w całym systemie planetarnym jest natomiast zasługą Cherubinów. W tym samym cyklu R. Steiner wyjaśnia dalej: „ [jeśli chodzi o] Serafiny, Cherubiny, Trony, Duchy Mądrości w ich relacji do wszystkich planet naszego systemu planetarnego, to wynik duchowej obserwacji będzie zawsze ten sam, czy będziecie obserwować Marsa, Jowisza, Merkurego czy Wenus. Wszędzie tam, patrząc na pracę Serafinów, Cherubinów, Tronów i Duchów Mądrości, znajdziecie te same rezultaty. Nie znajdziemy natomiast tych samych rezultatów, jeśli dla innych planet naszego systemu weźmiemy pod uwagę to, co pochodzi ze sposobu działania Duchów Ruchu i Duchów Formy…..tak iż musimy rozróżniać dla każdej poszczególnej planety naszego systemu planetarnego jej własne Duchy Formy, jej własne Duchy Ruchu.” Z tych słów widać, że Cherubiny i Trony wywołują i harmonizują ruchy planet wychodząc z tego, co dla wszystkich planet jest takie same. Zaś Duchy Ruchu, których główna siedziba jest na Słońcu (wykład z 13. 04. 1912), wstawiają stamtąd planety w stan równowagi, wychodząc ze specyfiki i właściwości, które użyczają ruchom planet bardziej indywidualnego charakteru, innego przy każdej pojedynczej planecie. Można też powiedzieć, że bardziej ogólny, kosmiczny wpływ Cherubinów i Tronów jest  najpierw indywidualizowany przez Duchy Ruchu a następnie ponownie przywracany do równowagi; dzięki temu nasz system planetarny jest tak wielorako ukształtowany i różnorodny w swoich poszczególnych członach a mimo to pozostaje harmonijną całością. 

[14] Na piątej pieczęci apokaliptycznej znajduje się tylko 9 gwiazd, co wskazuje na proces, który stopniowo prowadził do tworzenia się zodiaku podczas starego Saturna.

[15] Kiedy R. Steiner mówił o wczesnej epoce Saturna i o działających w tym czasie Duchach Woli, charakteryzował je w następujący sposób: „Te Duchy Woli poznajemy właśnie w ten sposób, że – można by rzec – falujące morze odwagi staje się dla nas jak jakaś prawdziwa obiektywność …. Nie jest to obojętne, niezróżnicowane morze, lecz wychodzą tu nam naprzeciw wszystkie możliwości i zróżnicowania tego, co określić można uczuciem odwagi; kiedy się mówi, że spotkać można istoty, które są tak samo realne jak cielesny człowiek, które składają się jednak nie z ciała, lecz z odwagi. Duchy Woli spotykamy jako takie właśnie istoty  – i jako „byt  saturnowy” zrazu określamy tylko to, co przedstawiają owe Duchy Woli składające się z odwagi – nic poza tym….[Na Saturnie wszędzie spotykamy] Duchy Odwagi czy też Woli” (GA 132, 31.10.1911). Tak więc stary Saturn powstał z (rodzaju) morza odwagi (odwaga jest głównym atrybutem lwa). Następnie z ofiary ognia Tronów ukształtowane zostały w trakcie rozwoju ciepłe, jajokształtne formy – pierwsze założenie ludzkiego ciała fizycznego, którego powstanie związane jest wg słów R. Steinera z wychodzącą ze znaku lwa aktywnością Tronów. „Zbiegnięcie się” wszystkich ciepłych form jajowych w jedną całość przy końcu rozwoju starego Saturna zachodzi również pod wpływem sił lwa. (GA 110, 17.04.1909). Tak więc w czasie epoki Saturna Trony działają 3 razy z gwiazdozbioru lwa: na początku epoki, w jej środku i pod koniec,  ujmując i określając w ten sposób byt Saturna.

[16] Patrz: K. L. Althoff, „Das Vaterunser”, rozdz.: Die zwölf in zwölf, część 7, Stuttgart 1978.

[17] W niezwykle dramatyczny sposób opisane jest w ewangelii Mateusza wkroczenie tego nowego wiru w ziemski, historyczno-kulturowy, rozwój ludzkości. 21 rozdział przedstawia powstanie tego wiru w łonie 4 epoki kulturowej (wjazd Chrystusa do Jerozolimy, oczyszczenie świątyni). W 22 rozdziale zwraca się naszą uwagę na rozwój wiru w 5 epoce kulturowej ( rozmowa z Faryzeuszami i Saduceuszami jako reprezentantami przyszłej cywilizacji materialistycznej ). Działanie wiru w 6 epoce opisane jest z kolei w rozdziale 23 (krytyka Faryzeuszy i prześladowanie proroków). Na koniec w rozdziale 24 i 25 mówi się o kulminacji tego rozwoju w 7 epoce kulturowej i o jej przejściu poprzez czas „wojny wszystkich przeciw wszystkim” w nowy cykl rozwojowy  (mała apokalipsa, zniszczenie świątyni, prześladowanie, nadejście syna człowieczego i sąd nad ludami).

[18] Zarodek serca pojawił się zasadniczo podczas bytu saturnowego. Dokonało się to przez hierarchię Tronów, którzy działali z zodiakalnej sfery Lwa. Dlatego serce łączy się nie tylko z elementem życia (krwioobieg) – tę funkcję otrzymało dopiero na Słońcu – lecz jest także organem postrzegania dusznego ciepła (GA 110, 17. 10. 1909).

[19] Według systemu ptolemejskiego Cherubiny są związane ze sferą zodiakalną, hierarchię stojące niżej również ze sferą planet: Trony z Saturnem, Panowania z Jowiszem, Moce z Marsem itd. (GA 110, 15.04.1909).

[20] Według wskazówek R.Steinera impuls sumienia był przygotowywany już przed VI wiekiem p.n.e. wśród ludów germańskich i północnoeuropejskich przez przyszłego Buddę‑ Gautamę stojącego wówczas na stopniu Bodhisattwy pod imieniem „Wotan” (patrz GA 116, 25.10.1909 oraz GA 105, 14.08. 1908). Później impuls ten rozprzestrzenił się w kierunku wschodnim aż do Grecji. Natomiast wychowanemu na prawie mojżeszowym ludowi starotestamentowemu przemawiający z wnętrza impuls głosu sumienia był jeszcze za czasów wydarzeń w Palestynie obcy. Dlatego Jan Chrzciciel stanowi tu absolutny wyjątek, który w pierwszej linii uwarunkowany jest jego karmiczną przeszłością. To szczególne stanowisko Jana Chrzciciela w obrębie narodu żydowskiego, które widać w jego słowach skierowanych do Faryzeuszy i Saduceuszy (Mat. 3.7 – 12), stało się później właściwą przyczyną jego gwałtownej śmierci.

[21] Por. Mat. 3.3 i Marek 1.3; por. wskazówkę R. Steinera, że Eliasz w pewnym sensie był duchem ludu hebrajskiego, który działał jako duch jaźni i który za czasów ziemskiego życia Jana Chrzciciela z ducha grupowego musiał stać się indywidualnym impulsem Ja, który żyje w każdej pojedynczej duszy ludzkiej (GA 139, 17.09.1912).

[22] Obraz walki Dioskurów o stado bydła wskazuje – w ziemskim ukształtowaniu – na rozwój idący z obszaru Bliźniąt w obszar Byka. W makrokosmosie odpowiada temu niekończące dążenie Serafinów do znajdującej się „ponad nimi” sfery Ducha Świętego.

[23] To co mówi się tu o ludzkiej formie cielesnej,  w przypadku Dioskurów jeszcze bardziej precyzują  słowa R. Steinera mówiące o „owym cudownym kształceniu ludzkiego ciała w greckiej gimnastyce, w wielkich greckich igrzyskach” (GA 131, 9.10.1911). Bowiem Dioskurowie byli w Grecji a szczególnie w Sparcie czczeni jako patroni gimnastyki i wspólnoty społecznej (państwa).

[24] W ewangelii Mateusza (23, 16-21) sam Chrystus wskazuje w porównaniach na to ważne przejście w rozwoju ludzkości. Mówi on do Faryzeuszy: „Biada wam, ślepi przewodnicy, którzy powiadacie: Kto by przysiągł na świątynię to nic; ale kto by przysiągł na złoto świątyni, ten jest związany przysięgą. Głupi i ślepi! Cóż bowiem jest większe, złoto czy świątynia, która uświęca złoto? Dalej: Kto by przysiągł na ołtarz, to nic nie znaczy, ale kto by przysiągł na dar, który jest na nim, ten jest związany przysięgą. Ślepi, cóż bowiem jest większe, dar ofiarny czy ołtarz, który uświęca dar? Kto więc przysięga na ołtarz (u Prokofiewa: na siłę ołtarza), przysięga na niego i na wszystko (i na siłę tego), co na nim leży. A kto przysięga na świątynię (na siłę świątyni), przysięga na nią i na Tego, który w niej mieszka.” Tutaj świątynia i ołtarz oznaczają: duszę (ludzkie ja), złoto i dar natomiast nieśmiertelność.

[25] Więcej o tym w : Sergej Prokofieff, „Rudolf Steiner und die Grundlegung der neuen Mysterien”, rozdz. 3 a także w wykładzie R. Steinera z 29.09.1912 w GA 139.

[26] W tym cytacie z 1 listu św. Jana tak jak i w dalej przytoczonym cytacie z jego ewangelii w niemieckim przekładzie autorstwa Lutra jak i u Emila Bocka na miejscu słowa „dusza” wszędzie znajduje się słowo „życie”. W rosyjskim przekładzie mamy jednak w odpowiednich miejscach słowo „dusza” i to wydaje się autorowi być bardziej precyzyjne, gdyż w okultnym sensie chodzi tu o ofiarę Ja jako centralnego miejsca duszy, o ofiarę, która składana jest w duchu słów apostoła Pawła: „nie ja, lecz Chrystus we mnie”. Bowiem tak jak Chrystus w misterium Golgoty ofiaruje swoje makrokosmiczne Ja Ojcu ( „Ojcze, w twoje ręce powierzam ducha mojego” Łuk. 23, 46), aby po wywyższeniu przez majestat i wielkość Ojca wszechświata otrzymać je z powrotem, tak też pojedynczy człowiek powinien być w stanie z miłości do Chrystusa ofiarować mu swoje odizolowane, ziemskie ja, aby po tym otrzymać z powrotem od Chrystusa swoje wyższe, prawdziwe Ja.

[27] W wykładzie z 19.10.1923 (GA 230) przytacza R. Steiner Mahatmę Gandhiego jako przykład kogoś, kto wskutek swojego europejskiego wychowania i zewnętrznej politycznej aktywności dość znacznie oddalił się od tradycyjnej indyjskiej mądrości, „w swoim oświeconym hinduizmie jedno atoli zachował: cześć dla krowy”. I to jest zupełnie zrozumiałe, gdyż przez jej kult pozostał mu ostatni bezpośredni związek z duchem.

[28] Na temat widzenia Jana Chrzciciela podczas chrztu w Jordanie wyraził się kiedyś R. Steiner: „To jest całkowicie jasnowidzeniowa obserwacja. I bardzo nieprawidłowe jest, kiedy się mówi, że jest to tylko coś alegorycznego lub symbolicznego. Jest to realny jasnowidzeniowy fakt duchowy, który dla zdolności  jasnowidzeniowych rzeczywiście istnieje na planie astralnym„. (GA 112, 3.07.1909).

[29] Tę duchową wiedzę na temat stosunku krowy do astralnego obrazu ptaka posiadało wiele dawnych ludów. Tak np. w Egipcie można znaleźć wizerunki boga słońca Ra w postaci sokoła, który niesie na głowie tarczę słoneczną i siedzi między rogami niebiańskiej krowy; albo w Babilonii wizerunek skrzydlatego byka (Schedu), który przedstawia ducha opiekuńczego człowieka (por. to co o byku będzie powiedziane dalej).

[30] Naszkicowana tu relacja między Izis Sofią (Panna), Duchem Świata (Byk) i zbliżającym się do Ziemi impulsem chrystusowym, który ze swojego otoczenia działa przez postać Ozyrysa (Baran), w przemienionej formie weszła też do chrześcijaństwa ezoterycznego. Mówiono w nim o oczyszczonym ciele astralnym jako o Sofii (Panna) jak też o schodzącej w takie ciało astralne ( zacienione przez Sofię ) zasadzie Ducha Świętego albo Ja–Świata (Byk). Najważniejsze dla ezoterycznego chrześcijaństwa było w tym kontekście to, że dzięki Misterium Golgoty i wynikającemu z tego połączeniu się Istoty Chrystusowej (Baranka) z planetarnym ciałem Ziemi otworzyła się dla każdego człowieka na Ziemi możliwość osiągnięcia dwóch wymienionych zasad (Sofii Panny i Ducha Świętego): „ludzie naszej epoki ewolucyjnej mogą w opisany sposób otrzymać „Sofię Pannę”- oczyszczone ciało astralne i Ducha Świętego – oświecenie. Dać ziemi to, co do tego było konieczne, mógł tylko Chrystus” (GA 103, 31.05.1908).

[31] Na to przejście (od Ducha do Syna i profetycznie od Syna do nowego Ducha) wskazuje też Jan Chrzciciel mówiąc: „Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim (u Prokofiewa: z Nim pozostał połączony). Ja go przedtem nie znałem, ale ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim (który pozostaje z Nim połączony), jest Tym, który chrzci Duchem Świętym. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym” (Jan, 1, 32-34).

[32] W takim rozprzestrzenianiu się kultu Serapisa w epoce panowania Michaela można dostrzec ziemskie odbicie nadzmysłowego faktu, że Michael przygotowywał się do dokonania przejścia od służenia sferze Księżyca (Jahwe) do służenia sferze Słońca (Chrystus).

[33] Z tego powodu Lucyfer stanie się kiedyś, uwolniony w ludzkich duszach przez działanie impulsu chrystusowego, nowym Duchem Świętym w świecie (GA 107, 22.03.1909).

[34] Złoto – metal Lucyfera (GA 136, 14.04.1912).

[35] Fakt, że czczenie „złotego cielca” uważane było za szczególny grzech wobec Jahwe ma ‑ między innymi – jeszcze następujący powód. Jahwe jako bóstwo, które związane jest ze sferą Księżyca, ma szczególnie głęboki związek z działającą w nim zasadą Ducha Świętego (GA 96, 1.04.1907). Dlatego określenia „abir ja`äkob” i „`abir jisrä`el” w niektórych miejscach Starego Testamentu można rozumieć w ten sposób, że słowo „abir” znaczy zarówno „Bóg” jak i „byk” (ogólnie tłumaczy się go przez „potężny” „mocny” „mocarz”: por. przykładowo Gen. 49, 24 i psalm 132,2 i 5). Ponieważ zadaniem narodu żydowskiego było przeżycie Ducha-Jahwe we wnętrzu Ja, zatem każde zewnętrzne wyobrażenie musiało uchodzić za lucyferyczne (dlatego cielec musiał być złoty). Zadaniem Jahwe była ochrona narodu hebrajskiego przed jakimkolwiek wpływem lucyferycznym, co w starohebrajskiej nauce tajemnej wyrażało się tym, że Jahwe był przedstawiany jako główny przeciwnik Lucyfera.  (GA 136, 14.04. 1912). Jeżeli czczenie Ducha-Ja Jahwe w jego fizycznym odbiciu (złotym cielcu) uważano za wielki grzech, to z drugiej strony czczenie go w formie, w jakiej imaginatywnie objawiał się w astralnym otoczeniu ziemi traktowano jako wysoki stopień starohebrajskiego wtajemniczenia. Na takim właśnie stopniu wtajemniczenia znajdował się np. Jan Chrzciciel, który podczas chrztu w Jordanie przeżył astralny przeciwobraz byka w imaginacji gołębicy, która wskazuje na narodzenie Chrystusa w Jezusie poprzez zasadę Ducha Świętego.

[36] Z kultem byka (Apisa) w egipskich misteriach związana jest pewna tajemnica świata, o której R. Steiner przy końcu wykładu z 17 kwietnia 1909 lekko napomyka (GA 110, Duchowe hierarchie i ich odzwierciedlenie w świecie fizycznym). Zauważa tam, że trzecia epoka kulturowa, egipsko-chaldejska, była jakby powtórzeniem na małą skalę starej epoki lemuryjskiej, kiedy to zanurzona została w istotę ludzką zasada Ja. Wówczas z określonej sfery zodiakalnej a mianowicie z tej, która później nazwana została „Bykiem”, zszedł określony impuls duchowy, który wszystkie ludzkie istoty składające się dotąd tylko z ciała fizycznego, eterycznego i astralnego doprowadził do ruchu na powierzchni ziemi. Wskutek tego to, czemu „… dany został bodziec (chodzi o trójczłonowego człowieka) – przez dokonanie [ na powierzchni ziemi] pełnego obrotu – stało się dojrzałe, aby przyjąć pierwsze założenie Ja. Dokonało się to w starych czasach lemuryjskich. I trzeba tu wskazać na to miejsce Zodiaku, które dzisiaj określamy jako Byk …. To określenie powstało zasadniczo w egipskiej, w chaldejskiej nauce tajemnej. Tam należy szukać jego pochodzenia a dzisiaj świadomość znaczenia takich słów istnieje tylko w prawdziwych naukach duchowych. W mowie, w dźwięku znajduje swój wyraz pierwsze założenie do  Ja-jestem ….

Tak więc mamy tu wskazówkę na istnienie związku między siłami kosmicznymi ze sfery Byka i zanurzaniem (spuszczaniem) zasady Ja w człowieka  z jednej strony oraz z pojawianiem się zdolności mowy z drugiej strony. Z wiedzy o tych tajemnicach powstał w egipskim i chaldejskim kulcie byka Apisa obraz, o którym  była już mowa z innego punktu widzenia w związku z kultem Serapisa: byk z rogami, które tworzą horyzontalnie leżący sierp Księżyca, w którym spoczywa tarcza słoneczna. Nie jest trudno w tym obrazie dojrzeć jakby profetyczną antycypację późniejszej kosmicznej imaginacji świętego Grala (GA 149, 2.01.1914). Trzeba też dodać, że przy tworzeniu ziemskiego Ja-człowieka w epoce lemuryjskiej, jego twórcy, Elohimy, impuls do swego tworzenia musieli otrzymać z obszaru, który leży ponad sferą Serafinów (Bliźnięta), to znaczy ze sfery Ducha Świętego, z Byka. (GA 122, Tajemnice stworzenia świata, 22.08.1910).

[37] Obraz Baranka odgrywa również dużą rolę w Apokalipsie. Rozważanie tego tematu przekroczyłoby jednak ramy tej pracy. 

[38] Jest to pierwotna forma. Luter tłumaczy to: „Ty jesteś moim ukochanym synem, w którym mam upodobanie” a Emil Bock: „Ty jesteś moim ukochanym synem, w którym chcę się objawić” (Łuk. 3, 22; zob. też GA 114, 21.09.1909).

close

NEWSLETTER

ZAPISZ SIĘ I OTRZYMUJ COTYGODNIOWY NEWSLETTER O NOWOŚCIACH NA STRONIE ANTROPOZOFIA.NET

Nie spamujemy! Przeczytaj naszą politykę prywatności.

Możesz również polubić…

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x