WYKŁAD I, 24 grudnia 1923 r. – Rozwój pamięci w toku ewolucji człowieka

Historia świata w świetle antropozofii i jako fundament ludzkiego ducha (Die Weltgeschichte in Anthroposophischer Beleuchtung und als Grundlage der Erkenntnis des Menschengeistes), Rudolf Steiner (GA 233), Intermediarius: B.S.

WYKŁAD I, 24 grudnia 1923 r.

Rozwój pamięci w toku ewolucji człowieka (Tekst roboczy)

W godzinach wieczornych naszego spotkania bożonarodzeniowego [patrz Die Weihnachtstagung zur Begründung der Allgemeinen Anthroposophischen Gesellschaft. Jahresausklang und Jahreswende 1923/24 Rudolfa Steinera, Dzieła zebrane, Dornach 1962], chciałbym przedstawić wam pewien przegląd ewolucji człowieka na ziemi, który może pomóc nam lepiej uświadomić sobie naturę i istotę dzisiejszego człowieka. W tym bowiem okresie historii człowieka, kiedy już w przygotowaniu widzimy wydarzenia o niezwykłym znaczeniu dla całej cywilizacji ludzkości, każdy myślący człowiek musi być skłonny zadać sobie pytanie: „Jak powstała obecna konfiguracja, obecny skład duszy ludzkiej? Jak doszło do tego w długim toku ewolucji?”. Nie można bowiem zaprzeczyć, że teraźniejszość staje się zrozumiała dopiero wtedy, gdy próbujemy zrozumieć jej pochodzenie z przeszłości.

Obecny wiek jest jednak tym, który jest w szczególny sposób uprzedzony w swoim myśleniu o ewolucji człowieka i ludzkości. Powszechnie uważa się, że pod względem życia duszy i ducha, człowiek był zawsze zasadniczo taki sam, jak jest dzisiaj, przez cały czas, który nazywamy historią. Prawda, że jeśli chodzi o wiedzę, to wyobraża się, że w starożytności ludzie byli dziecinni, że wierzyli we wszelkiego rodzaju fantazje i że człowiek stał się naprawdę mądry w naukowym znaczeniu dopiero w czasach nowożytnych; lecz jeśli spojrzymy z dala od rzeczywistej sfery wiedzy, to powszechnie uważa się, że konstytucja duszy, którą człowiek posiada dzisiaj, była również w posiadaniu starożytnych Greków i starożytnych Orientalistów. Nawet jeśli przyznaje się, że w szczegółach mogły nastąpić zmiany, to jednak ogólnie zakłada się, że w całym okresie historycznym wszystko w życiu duszy było takie, jakie jest dzisiaj. Następnie zakładamy prehistoryczne życie człowieka i mówimy, że tak naprawdę nic o tym nie wiadomo. Idąc jeszcze dalej wstecz, przedstawiamy człowieka w formie zwierzęcej. Tak więc najpierw, gdy cofamy się w czasie historycznym, widzimy życie duszy, które ulega stosunkowo niewielkim zmianom. Potem obraz ten znika w jakiejś chmurze, a przedtem znów widzimy człowieka w jego zwierzęcej niedoskonałości, jako rodzaj wyższej małpy. Takie jest w przybliżeniu zwykłe pojęcie dnia dzisiejszego.

Wszystko to opiera się na nadzwyczajnym uprzedzeniu, gdyż tworząc takie pojęcie, nie zadajemy sobie trudu, aby zauważyć istotne różnice, jakie istnieją w konstytucji duszy człowieka obecnego czasu, w porównaniu nawet z tym, który żył w stosunkowo niezbyt odległej przeszłości, powiedzmy w XI, X lub IX wieku naszej ery. Różnica ta jest jeszcze większa, gdy porównamy konstytucję duszy w człowieku dzisiejszym i współczesnym Tajemnicy Golgoty, lub w Greku; gdy zaś udamy się do starożytnego świata Orientu, którego cywilizacja grecka była w pewnym sensie kolonią, znajdziemy tam dyspozycję duszy zupełnie odmienną od dyspozycji człowieka dzisiejszego. Chciałbym pokazać wam na rzeczywistych przykładach, jak żył człowiek na wschodzie, powiedzmy dziesięć tysięcy lub piętnaście tysięcy lat temu, i jak bardzo różnił się w naturze od Greka, i jak bardzo jeszcze bardziej różni się od tego, czym my sami jesteśmy.

Przypomnijmy sobie najpierw nasze własne życie duszy. Wezmę z niego przykład. Przeżywamy pewne doświadczenie, a z tego doświadczenia, w którym uczestniczymy poprzez nasze zmysły lub poprzez naszą osobowość w inny sposób, tworzymy ideę, pojęcie i zachowujemy tę ideę w naszej myśli. Po pewnym czasie idea ta może ponownie wyłonić się z naszej myśli do naszego świadomego życia duszy, jako pamięć. Być może macie dziś wspomnienie-doświadczenie, które prowadzi was do doświadczeń w postrzeganiu sprzed dziesięciu lat. Spróbujcie teraz dokładnie zrozumieć, co to naprawdę znaczy. Dziesięć lat temu doświadczyłeś czegoś. Dziesięć lat temu mogłeś odwiedzić zgromadzenie mężczyzn i kobiet. Stworzyłeś wyobrażenie o każdej z tych osób, o ich wyglądzie i tak dalej. Doświadczyłeś tego, co do ciebie mówili i co robiłeś razem z nimi. Wszystko to, w formie obrazów, może pojawić się przed tobą dzisiaj. Jest to wewnętrzny obraz duszy, który jest obecny w was, związany z wydarzeniem, które miało miejsce dziesięć lat temu. Teraz nie tylko zgodnie z nauką, ale zgodnie z ogólnym odczuciem, które oczywiście człowiek przeżywa dzisiaj w bardzo słabej formie, ale jednak przeżywa, – zgodnie z tym ogólnym odczuciem człowiek lokalizuje w swojej głowie takie wspomnienie-pojęcie, które przywołuje przeszłe doświadczenie. Mówi on: „To, co żyje jako wspomnienie przeżycia, jest obecne w mojej głowie”.

Teraz skoczmy daleko wstecz w ewolucji człowieka i rozważmy wczesną populację Orientu, której Chińczycy i Hindusi, jakich znamy w historii, byli tylko późnymi potomkami: to znaczy, cofnijmy się naprawdę tysiące lat wstecz. Następnie, jeśli rozważymy człowieka z tej starożytnej epoki, zauważymy, że nie żył on w taki sposób, aby powiedzieć: „Mam w głowie wspomnienie czegoś, co przeżyłem, co przeszedłem w życiu zewnętrznym”. On nie miał takiego wewnętrznego uczucia czy doświadczenia, ono po prostu dla niego nie istniało. Jego głowa nie była wypełniona myślami i ideami. Dzisiejszy człowiek myśli w swój powierzchowny sposób, że tak jak my dzisiaj mamy idee, myśli i koncepcje, tak istoty ludzkie zawsze je posiadały, tak daleko wstecz, jak zapisała to historia; ale tak nie jest. Jeśli z duchowym wglądem cofniemy się wystarczająco daleko wstecz, spotkamy się z istotami ludzkimi, które w ogóle nie miały idei, pojęć, myśli w swojej głowie, które nie doświadczały żadnej takiej abstrakcyjnej zawartości głowy, ale, co może wydawać się dziwne, doświadczały całej głowy; postrzegały i czuły całą swoją głowę. Ci ludzie nie poddawali się abstrakcjom, tak jak my to robimy. Doświadczanie idei w głowie było dla nich czymś zupełnie obcym, ale wiedzieli, jak doświadczać swojej własnej głowy. I tak jak ty, kiedy masz obraz pamięci, odnosisz obraz pamięci do doświadczenia, ponieważ istnieje związek pomiędzy obrazem pamięci a doświadczeniem, tak samo ci ludzie odnosili doświadczenie swojej głowy do ziemi, do całej ziemi. Powiedzieli: – 'W Kosmosie istnieje Ziemia. I w Kosmosie istnieję ja sam, a jako część mnie, moja głowa; a głowa, którą noszę na ramionach, jest kosmiczną pamięcią Ziemi. Ziemia istniała wcześniej, moja głowa później. To, że mam głowę, zawdzięczam pamięci, kosmicznej pamięci o ziemskim istnieniu. Ziemskie istnienie jest tam zawsze. Ale cała konfiguracja, cały kształt ludzkiej głowy jest w stosunku do całej Ziemi”. W ten sposób starożytny wschód odczuwał w swojej głowie istotę samej planety Ziemi. Powiedział on: „Z całego wielkiego kosmicznego istnienia Bogowie stworzyli, wygenerowali Ziemię z jej królestwami Natury, Ziemię

Rysunek 1

z jej rzekami i górami. Ja noszę na swoich ramionach swoją głowę; i ta moja głowa jest prawdziwym obrazem Ziemi. Ta głowa, z płynącą w niej krwią, jest prawdziwym obrazem Ziemi z ziemią i płynącą po niej wodą. Konfiguracja gór na Ziemi powtarza się w mojej głowie w konfiguracjach mojego mózgu; noszę na swoich ramionach mój własny obraz planety Ziemi.” Dokładnie tak, jak nasz współczesny człowiek odnosi swoją pamięć-obraz do swojego doświadczenia, tak dawny człowiek odnosił całą swoją głowę do planety Ziemi. Znacząca różnica w wewnętrznym postrzeganiu!

Dalej, kiedy rozważamy peryferie Ziemi i dopasowujemy je niejako do naszej wizji rzeczy, odczuwamy to powietrze otaczające Ziemię jako powietrze przeniknięte ciepłem i światłem Słońca; i w pewnym sensie możemy powiedzieć: „Słońce żyje w atmosferze Ziemi”. Ziemia otwiera się na kosmiczny wszechświat; działania, które z niej wypływają, oddaje otaczającej ją atmosferze i otwiera się na przyjęcie działań Słońca. Teraz każdy człowiek, w tych starożytnych czasach, doświadczał regionu Ziemi, na którym żył, jako mającego szczególne znaczenie. Starożytny człowiek Wschodu odczuwał pewną część powierzchni Ziemi jako swoją własną; pod nim znajdowała się ziemia, a nad nim otaczająca go atmosfera zwrócona ku Słońcu. Reszta Ziemi, która leżała po lewej i prawej stronie, przed i za nim – cała reszta Ziemi łączyła się w ogólną całość.

Jeśli więc starożytny orientalista mieszkał na przykład na ziemi indyjskiej, to odczuwał ziemię indyjską jako szczególnie dla niego ważną, ale wszystko inne na Ziemi, na wschód, na zachód, na południe od niego, znikało w całości. Nie przejmował się zbytnio sposobem, w jaki Ziemia w tych innych częściach była związana z resztą kosmosu; podczas gdy z drugiej strony nie tylko ziemia, na której mieszkał, była czymś ważnym, ale rozszerzenie Ziemi w kosmos w tym regionie stało się dla niego sprawą wielkiej wagi. Sposób, w jaki mógł oddychać na tej szczególnej glebie, był odczuwany przez niego jako wewnętrzne doświadczenie o szczególnym znaczeniu.

Dziś nie mamy w zwyczaju pytać, jak się oddycha w tym czy innym miejscu? Oczywiście nadal podlegamy sprzyjającym lub niesprzyjającym warunkom do oddychania, ale nie jesteśmy już tego tak świadomi. Dla starożytnego orientalisty było inaczej. Sposób, w jaki mógł oddychać, był dla niego bardzo głębokim doświadczeniem, podobnie jak wiele innych rzeczy, które zależą od charakteru relacji i kontaktu Ziemi z kosmosem. Wszystko, co składa się na Ziemię, cała Ziemia, było odczuwane przez człowieka tamtych wczesnych czasów jako to, co mieszkało w jego głowie.

Głowa jest zamknięta twardymi kośćmi czaszki, jest zamknięta z góry, z dwóch stron i z tyłu. Ma ona jednak pewne wyjścia; ma wolny otwór w dół, w kierunku klatki piersiowej. I dla człowieka dawnych czasów było szczególnie ważne, aby poczuć, jak głowa otwiera się ze względną swobodą w kierunku klatki piersiowej. (Patrz rysunek). I tak jak musiał odczuwać wewnętrzną konfigurację głowy jako obraz Ziemi, tak też musiał połączyć środowisko Ziemi, wszystko to, co znajduje się nad Ziemią i wokół niej, z otwarciem w dół, zwrotem w kierunku serca. W tym widział obraz tego, jak Ziemia otwiera się na Kosmos. Było to potężne przeżycie dla człowieka tych starożytnych czasów, kiedy powiedział: „W mojej głowie czuję całą ziemię. Ale ta ziemia otwiera się na moją klatkę piersiową, która nosi w sobie moje serce. A to, co dzieje się między głową, klatką piersiową i sercem, jest obrazem tego, co jest wynoszone z mojego życia w Kosmos, wynoszone do otaczającej atmosfery, która jest otwarta na Słońce.

Było to dla niego wielkie przeżycie, o głębokim znaczeniu, kiedy mógł powiedzieć: „Tutaj, w mojej głowie, mieszka ziemia. Kiedy wchodzę głębiej, tam ziemia zwraca się ku Słońcu; moje serce jest obrazem Słońca”. W ten sposób człowiek z dawnych czasów osiągał to, co odpowiada naszemu życiu uczuciowemu.

My mamy jeszcze abstrakcyjne życie uczuciowe. Ale kto z nas wie coś bezpośrednio o swoim sercu? Przez anatomię i fizjologię wydaje nam się, że coś wiemy, ale jest to mniej więcej tyle, ile wiemy o jakimś papierowym modelu serca, który możemy mieć przed sobą. Z drugiej strony, to co my mamy jako uczucie – doświadczenie świata, którego człowiek z dawnych czasów nie miał. Zamiast tego miał on doświadczenie swego serca. Tak jak my odnosimy nasze uczucia do świata, w którym żyjemy, tak jak czujemy, czy kochamy człowieka, czy spotykamy się z jego antypatią, czy lubimy ten czy inny kwiat, czy skłaniamy się ku temu czy tamtemu, tak jak odnosimy nasze uczucia do świata – ale do świata wyrwanego, niejako w zwiewnej abstrakcji, z solidnego, twardego kosmosu – tak samo starożytny człowiek wschodu odnosił swoje serce do kosmosu, czyli do tego, co odchodzi od ziemi w kierunku Słońca.

I znowu mówimy dziś: będę chodził. Wiemy, że nasza wola żyje w naszych kończynach. Starożytny człowiek Wschodu miał zasadniczo inne doświadczenie. To, co my nazywamy „wolą” było dla niego zupełnie nieznane. Błędnie sądzimy, że to, co nazywamy myśleniem, uczuciem i wolą, było obecne wśród starożytnych ras wschodu. Wcale tak nie było. Oni mieli doświadczenia głowy, które były ziemskimi doświadczeniami. Mieli doświadczenia klatki piersiowej lub serca, które były doświadczeniami środowiska Ziemi aż do Słońca. Słońce odpowiada doświadczeniu serca. Następnie mieli kolejne doświadczenie, uczucie rozszerzania się i rozciągania w kończynach. Stali się świadomi swojego człowieczeństwa w ruchu nóg i stóp, lub ramion i rąk. Oni sami znajdowali się w tych ruchach. I w tej ekspansji wewnętrznej istoty do kończyn, odczuwali bezpośredni obraz swojego połączenia z gwiezdnymi światami. (patrz rysunek). 'W mojej głowie mam obraz Ziemi. Tam, gdzie moja głowa otwiera się swobodnie w dół do klatki piersiowej i sięga aż do serca, mam obraz tego, co żyje w środowisku Ziemi. W tym, co odczuwam jako siły moich rąk i dłoni, moich stóp i nóg, mam coś, co reprezentuje związek Ziemi z gwiazdami, które żyją daleko w kosmosie.

Kiedy zatem człowiek chciał wyrazić doświadczenie, które posiadał jako „chętna” istota ludzka – używając dzisiejszego języka – nie mówił: Chodzę. Widzimy to już po samych słowach, których używał. Nie powiedział też: Siadam. Jeśli zbadamy starożytne języki pod względem ich subtelnej treści, to wszędzie znajdziemy, że dla czynności, którą opisujemy mówiąc: Idę, starożytny człowiek wschodu powiedziałby: Mars napędza mnie, Mars jest aktywny we mnie. Podążanie naprzód było odczuwane jako impuls Marsa w nogach.

Chwytanie się czegoś, odczuwanie i dotykanie rękoma, było wyrażane przez powiedzenie: Wenus działa we mnie. Wskazywanie czegoś innej osobie wyrażało się przez powiedzenie: działa we mnie Merkury. Nawet kiedy niegrzeczna osoba zwracała komuś uwagę, popychając go lub kopiąc, działanie to opisywano mówiąc: Merkury działał w tej osobie. Siedzenie było czynnością Jowisza, a leżenie, czy to dla odpoczynku, czy z czystego lenistwa, było wyrażane przez powiedzenie: poddaję się impulsom Saturna. W ten sposób człowiek czuł w swoich kończynach szerokie przestrzenie Kosmosu poza nim. Wiedział, że kiedy odchodzi od Ziemi w przestrzeń kosmiczną, wchodzi w środowisko ziemskie, a następnie w sfery gwiezdne. Jeśli schodził w dół od swojej głowy, przechodził przez to samo doświadczenie, tyle że tym razem wewnątrz własnej istoty. W głowie był w Ziemi, w klatce piersiowej i sercu był w środowisku Ziemi, w kończynach był w gwiezdnym Kosmosie poza nią.

Z pewnego punktu widzenia takie doświadczenie jest całkowicie możliwe dla człowieka. Niestety dla nas, biednych współczesnych ludzi, którzy mogą doświadczać tylko abstrakcyjnych myśli! Czym one są w rzeczywistości, w większości przypadków? Jesteśmy z nich bardzo dumni, ale zapominamy o tym, co znajduje się daleko poza najmądrzejszymi z nich – o naszej głowie; nasza głowa jest o wiele bardziej bogata w treść niż najmądrzejsze z naszych abstrakcyjnych myśli. Anatomia i fizjologia niewiele wiedzą o cudowności i tajemniczości zwojów mózgu, ale jeden pojedynczy zwój mózgu jest bardziej majestatyczny i potężniejszy niż abstrakcyjna wiedza największego geniusza. Był kiedyś taki czas na Ziemi, kiedy człowiek nie był świadomy, tak jak my, tylko myśli, że tak powiem, leżących dookoła, ale był świadomy swojej głowy; czuł głowę jako obraz Ziemi, i czuł tę lub inną część głowy – powiedzmy wzgórze wzrokowe lub corpora quadrigemina – jako obraz pewnej fizycznej, górzystej konfiguracji Ziemi. Nie odnosił on wtedy tylko swego serca do Słońca zgodnie z jakąś abstrakcyjną teorią, lecz czuł: „Moja głowa stoi w takim samym stosunku do mojej klatki piersiowej, do mojego serca, jak Ziemia do Słońca”. To był czas, kiedy człowiek zrósł się w całym swoim życiu z kosmicznym wszechświatem; stał się jednym z kosmosem. I to znalazło wyraz w całym jego życiu.

Dzięki temu, że dzisiaj umieszczamy nasze marne myślenie w miejscu naszej głowy, dzięki temu właśnie jesteśmy w stanie mieć pamięć pojęciową, jesteśmy w stanie zapamiętywać rzeczy w myślach. Tworzymy w myślach obrazy tego, co przeżyliśmy jako abstrakcyjne wspomnienia w naszej głowie. Tego nie mógł zrobić człowiek z dawnych czasów, który nie miał myśli, ale miał głowę. Nie mógł on tworzyć obrazów pamięciowych. I tak, w tych regionach starożytnego wschodu, gdzie ludzie byli jeszcze świadomi swojej głowy, ale nie mieli jeszcze myśli, a więc i wspomnień, znajdujemy rozwinięte w niezwykłym stopniu coś, czego potrzebę ludzie zaczynają odczuwać również dzisiaj.  Przez długi czas coś takiego nie było potrzebne, a jeśli dziś potrzeba ta powraca, to jest to spowodowane tym, co mogę nazwać jedynie niechlujstwem duszy.

Gdyby w tym czasie, o którym mówiłem, ktoś wszedł na teren zamieszkany przez ludzi, którzy byli jeszcze świadomi swojej głowy, klatki piersiowej, serca i kończyn, zobaczyłby na każdej ręce małe kołki wbite w ziemię i oznaczone jakimś znakiem. Albo tu i ówdzie jakiś znak na ścianie. Takie pamiątki można było znaleźć rozsiane po wszystkich zamieszkałych regionach. Gdziekolwiek coś się wydarzyło, człowiek stawiał jakiś pomnik, a kiedy wracał na miejsce, przeżywał to wydarzenie na nowo w uczynionym przez siebie pomniku. Człowiek zrósł się z ziemią, stał się z nią jednością poprzez swoją głowę. Dziś jedynie notuje w swojej głowie jakieś wydarzenie. Jak już zaznaczyłem, zaczynamy znowu uważać za konieczne robienie notatek nie tylko w naszej głowie, ale także w notatniku; jest to spowodowane, jak już powiedziałem, niechlujstwem duszy, ale mimo to będziemy musieli robić to coraz częściej. W tamtych czasach nie było jednak czegoś takiego jak robienie notatek nawet w głowie, ponieważ myśli i idee po prostu nie istniały. Zamiast tego ziemia była usiana znakami. I z tego zwyczaju, tak naturalnie nabytego przez ludzi w dawnych czasach, powstał cały zwyczaj robienia pomników i upamiętnień.

Wszystko, co wydarzyło się w historycznej ewolucji ludzkości, ma swoje źródło i przyczynę w wewnętrznej istocie człowieka. Gdybyśmy byli uczciwi, to musielibyśmy przyznać, że my, współcześni ludzie, nie mamy najmniejszej wiedzy o głębszej podstawie tego zwyczaju stawiania pomników. Stawiamy je z przyzwyczajenia. Są one jednak reliktami starożytnych pomników i znaków stawianych przez człowieka w czasach, gdy nie miał on takiej pamięci, jaką my mamy dzisiaj, ale był nauczony, aby w każdym miejscu, gdzie miał jakieś doświadczenie, postawić pomnik, tak aby, gdy znowu tam przybędzie, mógł ponownie przeżyć to wydarzenie w swojej głowie; ponieważ głowa może przywołać wszystko, co ma związek z ziemią. „Oddajemy ziemi to, co przeżyła nasza głowa” – była to zasada z dawnych czasów.

I tak musimy wskazać na bardzo wczesną epokę starożytnego wschodu, epokę pamięci zlokalizowanej, kiedy wszystko, co miało charakter pamięci, wiązało się z ustanawianiem znaków i pomników na ziemi. Pamięć nie była wewnątrz, lecz na zewnątrz. Wszędzie były tablice pamiątkowe i kamienie pamiątkowe. Była to pamięć zlokalizowana, pamięć związana z miejscem.

Jeszcze dziś nie bez znaczenia dla duchowej ewolucji człowieka jest to, że powinien on czasem wykorzystywać swoją zdolność do tego rodzaju pamięci, do pamięci, która nie jest w nim samym, ale rozwija się w związku ze światem zewnętrznym. Dobrze jest czasem powiedzieć: Nie będę pamiętał tego czy tamtego, ale postawię tu czy tam jakiś znak, czy żeton; albo też pozwolę, by moja dusza rozwinęła doświadczenie o pewnych rzeczach, tylko w związku ze znakami czy żetonami. Powieszę na przykład w kącie mego pokoju obraz Madonny, a kiedy ten obraz będzie przede mną, doświadczę w duszy tego wszystkiego, czego mogę doświadczyć, zwracając się całą duszą do Madonny. Istnieje bowiem subtelny związek z rzeczą należącą tak ściśle do domu, jak obraz Madonny, który spotykamy w domach ludzi, gdy udamy się nieco na wschód europy; nie musimy nawet jechać aż do Rosji, znajdujemy je wszędzie w europie środkowej. Wszystkie tego rodzaju doświadczenia są w rzeczywistości reliktami epoki pamięci lokalnej. Pamięć jest na zewnątrz, przywiązuje się do miejsca.

Drugi etap osiągamy, gdy człowiek przechodzi od pamięci zlokalizowanej do rytmicznej. Mamy więc po pierwsze pamięć zlokalizowaną, a po drugie pamięć rytmiczną.

Doszliśmy do momentu, kiedy człowiek nie z jakiejś świadomej, subtelnej finezji, ale wprost z własnego wnętrza rozwinął potrzebę życia w rytmie. Odczuwał on potrzebę odtwarzania w sobie tego, co słyszał, tak że powstawał rytm. Jeśli na przykład jego doświadczenie z krową sugerowało „muu”, nie nazywał jej po prostu „muu”, ale „muu-mu” – być może, w bardzo dawnych czasach, „muu-mu-mu”. Oznacza to, że percepcja była niejako spiętrzona w powtórzeniach, tak aby wytworzyć rytm. Możesz śledzić ten sam proces w tworzeniu wielu słów w dzisiejszych czasach; i możesz obserwować jak małe dzieci nadal odczuwają potrzebę tych powtórzeń. Mamy tu znowu dziedzictwo z czasów, gdy panowała pamięć rytmiczna, z czasów, gdy człowiek nie pamiętał w ogóle tego, co tylko przeżył, lecz tylko to, co przeżył w formie rytmicznej, w powtórzeniach, w rytmicznym powtarzaniu. Musiało być w każdym razie jakieś podobieństwo między ciągiem słów. „z mocą i siłą”, „patyki i kamienie” – takie ujęcie doświadczenia w rytmiczny ciąg jest ostatnim reliktem skrajnej tęsknoty do ujęcia wszystkiego w rytm; bo w tej drugiej epoce, która nastąpiła po epoce pamięci zlokalizowanej, nie zachowało się to, co nie było ujęte w rytm. To właśnie z tej rytmicznej pamięci rozwinęła się cała starożytna sztuka wiersza – w istocie cała poezja metryczna.

Dopiero w trzecim etapie rozwija się to, co znamy do dziś – pamięć temporalna, kiedy nie mamy już punktu w przestrzeni, do którego przywiązana jest pamięć, ani nie jesteśmy już zależni od rytmu, ale kiedy to, co jest włożone w bieg czasu, może być przywołane ponownie później. Ta nasza całkiem abstrakcyjna pamięć jest trzecim etapem ewolucji pamięci.

Przypomnijmy sobie teraz ten moment w ewolucji człowieka, w którym pamięć rytmiczna przechodzi w pamięć czasową, w którym po raz pierwszy pojawiła się ta pamięć, którą my, z naszą godną pożałowania abstrakcyjnością myśli, przyjmujemy całkowicie jako rzecz oczywistą; pamięć, dzięki której przywołujemy coś w formie obrazu, nie potrzebując już korzystać z półświadomych lub nieświadomych powtórzeń rytmicznych, aby to przywołać.

Epoką przejścia od pamięci rytmicznej do pamięci temporalnej jest czas, kiedy starożytny Wschód wysyłał kolonie do Grecji, – początek kolonii zasadzonych z Azji w Europie. Kiedy Grecy opowiadają o bohaterach, którzy przybyli z Azji i Egiptu, by osiedlić się na greckiej ziemi, to w istocie opowiadają, jak wielcy bohaterowie wyruszyli z krainy pamięci rytmicznej, by szukać klimatu, w którym pamięć rytmiczna mogłaby przejść w pamięć czasową, w pamiętanie w czasie.

W ten sposób jesteśmy w stanie określić dość dokładnie czas w historii, kiedy to przejście nastąpiło, a mianowicie czas powstania Grecji. Bo to, co można nazwać ojczyzną Grecji, było ojczyzną ludu o silnie rozwiniętej pamięci rytmicznej. Tam żył rytm. Starożytny Wschód jest rzeczywiście dobrze rozumiany tylko wtedy, gdy widzimy go jako krainę rytmu. A jeśli umiejscowimy Raj tylko tak daleko wstecz, jak umieszcza go Biblia, jeśli umiejscowimy scenę Raju w Azji, to musimy widzieć go jako krainę, gdzie najczystsze rytmy rozbrzmiewały w Kosmosie i budziły się ponownie w człowieku jako pamięć rytmiczna, – krainę, gdzie człowiek żył nie tylko jako doświadczający rytmu w Kosmosie, ale jako sam twórca rytmu.

Posłuchajcie Bhagavad Gity a uchwycicie echo tego potężnego rytmu, który kiedyś żył w doświadczeniu człowieka. Usłyszycie jego echo również w Wedach, a nawet w poezji i literaturze – używając nowoczesnego słowa – Azji Zachodniej. We wszystkim tym żyją echa tego rytmu, który niegdyś wypełniał całą Azję majestatyczną treścią, a niosąc w sobie tajemnice środowiska naturalnego Ziemi, sprawiał, że rozbrzmiewały one ponownie w ludzkiej piersi, w biciu ludzkiego serca. Potem dochodzimy do czasów jeszcze dawniejszych, kiedy pamięć rytmiczna prowadzi z powrotem do pamięci zlokalizowanej, kiedy człowiek nie miał nawet pamięci rytmicznej, ale uczono go, by w miejscu, gdzie przeżył jakieś doświadczenie, wznosił pomnik. Kiedy był daleko od tego miejsca, nie potrzebował pomnika, ale kiedy przychodził tam ponownie, musiał sobie przypomnieć to doświadczenie. Jednak to nie on sobie je przypomniał; pomnik, sama ziemia, przypomniała mu je. Jak głowa jest obrazem Ziemi, tak dla człowieka o pamięci zlokalizowanej pomnik w Ziemi wywoływał swój obraz w głowie. Człowiek żył całkowicie z Ziemią; w łączności z Ziemią miał swoją pamięć.

Ewangelie zawierają fragment przywołujący ten rodzaj pamięci, w którym dowiadujemy się, że Chrystus zapisał coś na ziemi.

Okres, który określiliśmy w ten sposób jako przejście od pamięci zlokalizowanej do pamięci rytmicznej, to czas, kiedy starożytna Atlantyda chyliła się ku upadkowi, a pierwsze ludy poatlantyckie wędrowały na wschód w kierunku Azji. Mamy bowiem najpierw wędrówki ze starożytnej Atlantydy – kontynentu, który dziś tworzy dno Oceanu Atlantyckiego – przez Europę do Azji, a później wędrówki z powrotem z Azji do Europy. Wędrówka ludów atlantydzkich do Azji wyznacza przejście od pamięci lokalnej do pamięci rytmicznej, która znajduje swoje dopełnienie w życiu duchowym Azji. Kolonizacja Grecji wyznacza przejście od pamięci rytmicznej do pamięci czasowej – pamięci, którą nosimy w sobie do dziś.

Pamięć lokalna.

Pamięć rytmiczna.

Pamięć czasowa.

W tej ewolucji pamięci mieści się cały rozwój cywilizacji między katastrofą atlantydzką a powstaniem Grecji – wszystko to, co rozbrzmiewa do nas ze starożytnej Azji, przychodząc do nas raczej w formie legendy i sagi niż historii. Nie dojdziemy do zrozumienia ewolucji ludzkości na Ziemi, patrząc głównie na zjawiska zewnętrzne, badając dokumenty zewnętrzne; musimy raczej skupić naszą uwagę na ewolucji tego, co jest w człowieku; musimy rozważyć, jak rozwijała się taka rzecz, jak zdolność pamięci, przechodząc w swym rozwoju z zewnątrz do wnętrza człowieka.

Wiecie, jak wiele znaczy moc pamięci dla dzisiejszego człowieka. Na pewno słyszeliście o osobach, które w wyniku jakiejś choroby nagle odkryły, że część ich minionego życia, którą powinny pamiętać dość łatwo, została całkowicie wymazana. Straszne doświadczenie tego rodzaju spotkało mojego przyjaciela przed jego śmiercią. Pewnego dnia wyszedł on z domu, kupił bilet na stacji kolejowej do pewnego miejsca, tam wysiadł i kupił następny bilet. Zrobił to wszystko, straciwszy na jakiś czas pamięć o swoim życiu aż do momentu zakupu biletu. Wszystko przeprowadził całkiem rozsądnie. Jego rozum był zdrowy. Ale jego pamięć została wymazana. I kiedy pamięć mu wróciła, znalazł się na oddziale dla obłąkanych w Berlinie. Później okazało się, że w międzyczasie przemierzył pół Europy, nie mogąc połączyć tych doświadczeń z wcześniejszymi przeżyciami swojego życia. Pamięć obudziła się w nim dopiero wtedy, gdy znalazł się – sam nie wiedział jak – na Oddziale Psychiatrycznym w Berlinie.

Jest to tylko jeden z niezliczonych przypadków, z którymi spotykamy się w życiu i które pokazują nam, że życie duszy dzisiejszego człowieka nie jest nienaruszone, jeśli nici pamięci nie sięgają nieprzerwanie do pewnego okresu po urodzeniu.

U ludzi dawnych czasów, którzy rozwinęli pamięć lokalną, tak nie było. Nie wiedzieli oni nic o tych niciach pamięci. Z drugiej strony, byliby oni nieszczęśliwi w swoim życiu duchowym, czuliby się tak, jak my czujemy się, gdy coś pozbawia nas naszego „ja”, gdyby nie byli otoczeni pomnikami, które przypominały im to, co przeżyli; i to nie tylko pomnikami, które sami postawili, ale także pomnikami wzniesionymi przez ich przodków, lub przez ich braci i siostry, podobnymi w konfiguracji do ich własnych i dającymi im kontakt z ich własnymi krewnymi. Podczas gdy my jesteśmy świadomi czegoś wewnętrznego jako warunku utrzymania naszego Ja w nienaruszonym stanie, dla tych mężczyzn z minionych czasów warunek ten był poszukiwany na zewnątrz nich samych – w świecie poza nimi.

Musimy pozwolić, aby cały obraz tej zmiany w duszy człowieka przeszedł przed naszymi oczami, aby uświadomić sobie jej znaczenie w historii ewolucji człowieka. To właśnie poprzez obserwację takich rzeczy jak te, zaczyna się rzucać światło na historię. Dziś chciałem pokazać, na szczególnym przykładzie, jak umysł i dusza człowieka ewoluowały w odniesieniu do jednej zdolności – zdolności pamięci. W trakcie kolejnych wykładów zobaczymy, jak wydarzenia historyczne zaczynają się ujawniać w swoim prawdziwym kształcie, gdy możemy je w ten sposób oświetlić światłem pochodzącym z wiedzy o ludzkiej duszy.

Czytaj dalej:

close

NEWSLETTER

ZAPISZ SIĘ I OTRZYMUJ COTYGODNIOWY NEWSLETTER O NOWOŚCIACH NA STRONIE ANTROPOZOFIA.NET

Nie spamujemy! Przeczytaj naszą politykę prywatności.

Może Ci się również spodoba

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x