Istoty elementarne i ich związek z Sobowtórem

Bernard J.Lievegoed, Journal for Anthroposophy 1983, Intermediarius: B.S.

Problem sobowtóra ma wiele aspektów. Jednym z nich jest uczenie się przez całe życie, jak żyć z Sobowtórem, jak się z nim „dogadywać” i jak się z nim „pogodzić”.

Rudolf Steiner opisuje (w drugim wykładzie cyklu „Hierarchie duchowe i ich odbicie w świecie fizycznym” Ga 110), jak przez całe życie istoty ludzkie są zainteresowane nie tylko otaczającym je światem zmysłów, ale także istotami elementarnymi, które żyją za tym zmysłowo – postrzegalnym światem przyrody jako siły, jako prawa natury, jako „sprawcy” i jako „utrzymujący.” Mówi nam, że kiedykolwiek Duch Mądrości, Duch Ruchu lub Formy myśli lub chce, z tego, co zostało pomyślane, powstaje istota – forma astralna lub eteryczna w świecie elementarnym. Te elementarne istoty myślące są zaklęte lub zaczarowane w naturę lub w ruchy ziemi i planet. Możemy rozpoznać ich aktywne działanie w ramach naturalnych praw. To zaczarowanie istot elementarnych w stały, twórczy świat służy ludziom, którzy mogą w ten sposób kontynuować swój rozwój na ziemi. Gdy ludzkość zakończy ten rozwój, wtedy obecna forma ziemskiego życia znów stanie się niepotrzebna – tak jak stary Saturn, stare Słońce i stary Księżyc zostały rozwiązane, aby umożliwić dalszy rozwój. Człowiek dotarł do punktu środkowego całej ziemskiej ewolucji, ponieważ stał się odpowiedzialny za swoje własne czyny poprzez rozwój „ja”. Jego zadaniem jest, poprzez specyficzne formy wewnętrznego poznania i rozwoju jego uczuć i woli, uwolnienie istot elementarnych od ich wyznaczonego zadania, dzięki czemu zostaną one uwolnione z ich wygnania w świecie zmysłów.

Poprzez krzepnący proces zagęszczania ziemi i planet, strumień istot elementarnych przechodzi nieustannie w „oczarowanie”, w zagęszczanie. Rudolf Steiner opisuje cztery różne klasy takich elementarnych istot, z których każda musi zostać odkupiona na swój własny sposób.

Pierwszą grupę istot przyrody znamy z bajek jako skrzaty, elfy i duchy ognia (salamandry). Wchłaniamy je w siebie wraz z ich działaniem, ilekroć patrzymy na coś w przyrodzie. Te elementarne istoty, które przyjmujemy, pozostają z nami związane aż do śmierci. Wtedy powstają różne możliwości dla tych istot, które człowiek – przez duchową aktywność, przez przeniknięcie mai świata zmysłów i przez uznanie rzeczywistości świata duchowego – był w stanie odkupić, i dla tych istot, które pozostały nieodkupione. Odkupienie nie ma miejsca, gdy świat natury jest jedynie wpatrywany w niego jak w puste oko aparatu fotograficznego. Nieodkupione istoty elementarne pozostają z nami związane, spotykamy je ponownie w świecie elementarnym w drodze na ziemię z naszego kolejnego wcielenia. Musimy je ponownie zabrać ze sobą do ziemskiego życia, a ciężar ten przeżywamy w naszym wcieleniu jako obcy, a jednocześnie jako coś należącego do nas. Odkupujemy je przez mądrość; przez brak mądrości musimy je wciąż na nowo ze sobą ciągnąć, a wtedy możliwość przeniknięcia do nadzmysłowego poznania staje się dla nas coraz bardziej odległa, coraz trudniejsza.

Druga forma bytu elementarnego ma za zadanie odkupienie ziemi poprzez rytmy dnia i nocy. Odkupujemy je, gdy jesteśmy pracowici, energiczni i produktywni. Jeśli natomiast jesteśmy leniwi, nieproduktywni i nieuważni, wiążemy je z nami.

Trzeci rodzaj związany jest z księżycem – rytmem 28 dni, z fazami woskowymi i słabnącymi księżyca. Odkupujemy je przez pogodę ducha, przez zadowolenie i spokój duszy. Jeśli jesteśmy niezadowoleni ze wszystkiego, przygnębieni i ponurzy, pozostają nam one w następnym życiu.

Wreszcie czwarta grupa związana jest z rocznym rytmem słońca. Tutaj letnie istoty zaklęte są w gęstość i ciemność zimy. Odkupujemy je, gdy przeżywamy bieg roku w sposób religijny (pomyślmy np. o Kalendarzu Duszy), gdy uczestniczymy duchowo w biegu roku umysłem i sercem, gdy rozwijamy pobożność wobec wydarzeń zachodzących w przyrodzie. Jeśli natomiast bezbożnie i bezmyślnie brniemy przez rok, to wiążemy je z nami.

Co zatem oznacza, że jesteśmy zmuszeni ciągnąć ze sobą elementarne istoty tych czterech rodzajów, które, jak wspomniano, są nam obce, a jednak z nami związane? Stają się one ciężkim brzemieniem, które musimy ciągnąć ze sobą w naszej życiowej podróży. Są one pomocne w wywoływaniu następujących zjawisk:

Pierwsza grupa: całkowity brak związku z naturą, a nawet wyobcowanie i strach przed naturą.

Druga grupa: uczucia niechęci i awersji, złamanie woli i poczucie ogromnego oporu przed działaniem właśnie w momencie, kiedy powinniśmy się uaktywnić.

Trzecia grupa: podświadomy nastrój złego humoru i niezadowolenia; niezdolność do odczuwania prawdziwej wesołości i radości.

Czwarta grupa: niezdolność do przeżywania czegokolwiek o charakterze religijnym i skłonność do odczuwania nienawiści do wszystkiego, co duchowe – co może stać się agresywnym materializmem.

Staje się oczywiste, że pierwsza grupa blokuje nas w rozwoju myślenia, druga woli, trzecia przeszkadza w rozwoju uczuć, a czwarta w rozwoju „ja”.

Czy nie są nam wszystkim znane osoby, które roztaczają wokół siebie chmurę mroku i ciemności, i które same pod nią cierpią? Albo takich, w których agresywna nienawiść wzbiera w momencie, kiedy wkracza przeżycie o charakterze duchowym – religijnym? Albo tacy, którzy swoje własne nieszczęścia i słabości rzutują na otoczenie, zrzucając winę za własną ociężałość i ciemność na innych ludzi lub okoliczności.

To jest pierwszy aspekt Sobowtóra: chmury niezbawionych istot elementarnych, które nam przeszkadzają, obciążają nas. Z drugiej strony, odkupione istoty elementarne mogą pomóc wzmocnić siły duchowego myślenia, odczuwania i woli. Przepracowane istoty elementarne żyją w naszej karmie i pomagają nam doprowadzić do spotkań, które mogą doprowadzić do karmicznego zrównoważenia, „wyrównania rachunków”. „Nieprzepracowane” istoty zostają wplecione w Sobowtóra i nadają jego formie bardzo szczególny charakter. Doprowadzają do tego, że konkretny człowiek stanie przed dość specyficzną grupą problemów, która dla każdego człowieka będzie inna.

Czy te fakty muszą nas zniechęcać? Wcale nie – bo właśnie wtedy, gdy wnikniemy w naturę Sobowtóra, możliwe staje się dla nas już teraz odkupienie zaczarowanych istot elementarnych – a przy tym i nas samych. Pierwszym wymogiem jest głębokie uczucie wdzięczności wobec tych istot, które dla naszego dobra związały się z prawami natury. Istoty elementarne, które zostały zaklęte w procesy natury, są w ten sposób słusznie uwiązane do sił materialnych. Jeśli nosimy je nierozpoznane w naszej podświadomości, padają one ofiarą Arymana, który wykorzystuje je do budzenia w człowieku materialistycznych myśli, uczuć i impulsów woli.

W tej epoce świadomej duszy te elementarne istoty mają szczególnie mroczną i kompulsywną jakość. Jednak, gdy tylko „ja” potrafi rozpoznać sobowtóra i odważnie stawić mu czoła, działa z tak wysokiej „hierachii”, że słoneczna moc „ja” rozświetla ciemności i może doprowadzić elementarne istoty z powrotem do ich kosmicznego domu. Odwaga i entuzjazm oraz duchowe połączenie z całym stworzeniem są do tego niezbędnymi warunkami. Takie połączenie można wypracować i uzyskać poprzez wszystko to, co Rudolf Steiner mówił i pisał na temat okultystycznej nauki.

A w jaki sposób w ciągu naszego życia możemy pogodzić się z naszym własnym Sobowtórem? Życie ludzkie dzieli się na trzy fazy po dwadzieścia jeden lat każda, po których może nastąpić okres dodany jako „łaska”. Aby scharakteryzować te trzy fazy, można by mówić o „przyjmowaniu”, „przepracowywaniu” i „dawaniu”.

W pierwszych dwudziestu jeden latach otrzymujemy wszystko, co czyni z nas istoty ludzkie. Hierarchie kształtują naszą cielesną naturę podczas rozwoju embrionalnego; bezpośrednie środowisko czyni nas członkami ludzkiej społeczności; kultura, nad którą pracowały pokolenia, daje nam nasz obraz świata. W tym okresie życia Sobowtór pozostaje na drugim planie, ale wspiera lub utrudnia możliwości naszego wcielenia, jeśli chodzi o przyjmowanie wpływów i branie aktywnego udziału w życiu. W skrajnych przypadkach, aktywność Sobowtóra u dorosłych może prowadzić do rozdwojenia osobowości, która czuje się całkowicie przytłoczona. W takich przypadkach „etykietki” psychiatryczne nie mają większego znaczenia; pomocne może być tylko głębsze zrozumienie, a przede wszystkim odwaga, aby cierpieć w zastępstwie drugiej osoby. Osoby, które pracują lub mają do czynienia z chorymi i cierpiącymi, muszą zadbać o to, aby tak się stało, poczynając od psychiatry, a kończąc na rodzinie i przyjaciołach. Dzięki wskazówkom Rudolfa Steinera wiemy, że ludzkość jako całość przekroczyła próg.  W ten sposób żyjemy częścią naszej istoty w świecie duchowym. Z tego powodu nie możemy się powstrzymać od coraz silniejszego odczuwania niszczących wpływów Sobowtóra. Nasz przemysł chemiczny znalazł na to odpowiedź. Zarabiają na tym miliony. Psychoaktywne środki odurzające spadają na ludzkość lawinowo. Uniemożliwiają one człowiekowi świadome doświadczanie Sobowtóra – ale nie zmniejszają jego skuteczności. Środki psychoaktywne nie dają żadnego rozwiązania i nie prowadzą do wewnętrznego rozwoju.

Drugie dwadzieścia jeden lat – faza Słońca naszego życia – jest okresem, w którym wszystko przepracowujemy. To, co w poprzedniej fazie było aktywne tylko na marginesie, teraz odradza się w duszy i bezpośrednio stwarza problemy. W tym samym czasie, kiedy my zastanawiamy się nad doświadczeniami i spotkaniami z naszej młodości, a 21 rok jest punktem refleksji, Sobowtór wkracza w każde nasze wewnętrzne doświadczenie i nadaje kolor wszystkim problemom i trudnościom naszego wewnętrznego życia.  W miarę jak wkraczamy w duszę czującą, duszę rozumną i duszę świadomą, poszczególne problemy przejawiane przez Sobowtóra muszą być za każdym razem na nowo przeżywane i przepracowywane. W ten sposób powstają uczucia bezradności i przygnębienia, zastraszenia, wyobcowania i oddalenia od siebie. Ważne jest, aby rozpoznać ich pochodzenie i odważnie z nimi walczyć. Zawsze można zwrócić się z otwartymi oczami w stronę natury (pomyślmy np. o ćwiczeniach w „Praktycznym treningu myśli”), podobnie zawsze można nie poddawać się nastrojom i być aktywnym pomimo każdego uczucia znużenia. Możemy pomagać sobie nawzajem w sferze społecznej, realizując wspólny projekt naukowy lub artystyczny. W ten sposób możemy sobie wzajemnie pomagać, a taka wspólna praca we wspólnocie jest bardziej skuteczna niż gdybyśmy działali tylko sami. Załóżmy, że w tej środkowej sferze życia – poprzez aktywność i dążenie – częściowo odkupiliśmy naszego Sobowtóra. Wtedy, w trzeciej fazie, możemy iść naprzód, nie będąc nadmiernie obciążeni siłami Sobowtóra. W takim przypadku możemy dalej rozwijać wcześniejsze fazy przyjmowania i przepracowywania naszych doświadczeń, aby osiągnąć również możliwość dawania. Pozwalamy, aby nasze własne doświadczenia stały się owocne w życiu społecznym. Jeżeli natomiast nie rozpoznaliśmy sobowtóra i nie odesłaliśmy go do domu, jeżeli szukamy przyczyn naszych problemów i wad w okolicznościach zewnętrznych, albo ogłupiamy się środkami chemicznymi, alkoholem lub telewizją, to…

przejście do trzeciej fazy jest szczególnie trudne i często przebiega nieprawidłowo. Wówczas życie w latach 50-tych i 60-tych staje się coraz bardziej tragiczne, ponure i ciemne. Siła Sobowtóra rządzi odtąd całą osobowością. Ale to właśnie w latach 42-49 Sobowtór działa najsilniej w życiu poszczególnych ludzi. W tym czasie człowiek wchodzi w fazę Marsa.  Co dzieje się z nieodkupionymi siłami Sobowtóra pomiędzy 42. a 49. rokiem? Rosną one agresywnie i z mocą budzą się w duszy i z taką samą siłą rzutowane są na krąg związków. Człowiek postrzega świat przez pryzmat swojej szczególnej sytuacji, co wyraża się jako niezdolność do działania, jako lament woli lub jako depresja. Wszystkie osobiste relacje są wystawione na ciężką próbę, a w szczególności relacja małżeńska. Można wtedy doświadczyć, że w tej sytuacji nie dwie „osoby” walczą i zmagają się ze sobą, ale raczej „dwa sobowtóry„. Kiedy prowadzi się długie rozmowy z obiema stronami, nachodzi nas wątpliwe uczucie, że oto dwie godne podziwu osoby widzą się w zwariowanym – domowym zwierciadle – i że są to osoby zniekształcone i że to właśnie te zniekształcone obrazy walczą ze sobą!

W ten sposób zostajemy poinformowani i wiemy, że w tej fazie życia należy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby odkupić Sobowtóra – poprzez energiczne podjęcie wewnętrznego rozwoju, albo po raz pierwszy, albo na nowo. Ale siła Marsa kryje w sobie również niebezpieczeństwo, że człowiek staje się zbyt fanatyczny i znów musi doświadczyć konsekwencji. Nikomu nie jest oszczędzona ta faza Marsa; każdy musi przejść przez nią na swój własny sposób, na swojej własnej ścieżce, ze świadomością, że nic już nie pomoże, poza mocami zrozumienia, tolerancji i pozytywności, tak jak są one opisane w związku z sześciokrotną ścieżką w wiedzy o wyższych światach.

Jeżeli ktoś zdoła pomyślnie przejść przez tę burzliwą fazę życia, to następująca po niej faza Jowisza przynosi mu wytchnienie i równowagę – aż do 56 roku życia, kiedy to zaczyna się faza Saturna, i kiedy cały wachlarz jego problemów pojawia się ponownie. Jakby wszystko trzeba było jeszcze raz przeżyć i przecierpieć, jakby dopiero teraz wszystko mogło naprawdę przejść przez śmierć i zmartwychwstanie! Problemy, o których myślało się, że są już dawno rozwiązane, wypływają na powierzchnię, ale tym razem w bardziej egzystencjalnej formie, jako „być” lub „nie być”. „Wewnątrz duszy wzbierają głębokie uczucia bezradności i rezygnacji, ale także nowe ciepło i oddanie oraz prawdziwa, uprzedzająca cierpliwość, w miłości do świata.

Tutaj pojawia się ostateczna możliwość odkupienia Sobowtóra. To, co się stanie i co jest możliwe po 63 roku, zależy od tego odkupienia niedoskonałości związanych z przeszłością. Człowiek albo będzie w stanie dać coś światu, albo pogrąży się w nudzie i rutynie.

Jeszcze jeden ważny punkt: Jeśli we wczesnych latach dzieciństwa można wzbudzić prawdziwe uczucie religijne i zainteresowanie przyrodą, to w dziecku zostaną pobudzone siły, które pomogą mu odkupić to, co jest Sobowtórem (bez świadomości jego istnienia) w środkowej fazie jego życia. Jest to jedno z wielkich zadań edukacji waldorfskiej w przedszkolu i szkole podstawowej. Ten, kto w tych latach nie otrzyma żadnej nauki religii – i to bez wątpienia bardzo abstrakcyjnej – nie znajdzie żadnego wewnętrznego punktu wyjścia, aby prawdziwie i realistycznie przeciwstawić się trudnym nastrojom i wewnętrznym przeszkodom, które stoją przed nim.

Odkupienie Sobowtóra jest centralnym problemem nadchodzących wieków. Bez takiego odkupienia ludzkość nie będzie w stanie wznieść się do Ducha – Jaźni , z którego musi powstać podstawa przyszłej ewolucji Jowisza .”

Sobowtór:

...  Nie opuszczę cię

     dopóki nie znajdziesz w sobie siły

     by ukształtować mnie na podobieństwo istoty

     którą pewnego dnia będziesz

     ale jeszcze nie jesteś…

                          Rudolf Steiner  Cztery Dramaty „Probacja duszy”

Dr B.C.J. Lievegoed – profesor pedagogiki społecznej, Rotterdam School of Economics; dyrektor Netherlands Pedagogisch Institute; autor licznych książek i publikacji, antropozof.

Journal for Anthroposophy 1983

przeczytaj też: powiązany artykuł:

close

NEWSLETTER

ZAPISZ SIĘ I OTRZYMUJ COTYGODNIOWY NEWSLETTER O NOWOŚCIACH NA STRONIE ANTROPOZOFIA.NET

Nie spamujemy! Przeczytaj naszą politykę prywatności.

Możesz również polubić…

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
trackback

[…] Istoty elementarne i ich związek z Sobowtórem […]

1
0
Would love your thoughts, please comment.x