Związki karmiczne: Marks i Engels

Rudolf Steiner,  GA 236, Związki karmiczne Tom 1,  Dornach, 6 kwietnia 1924 r. Intermediarius: B.S.

…Znowu weźmy inny przypadek. – Zdarzyło się, że osobliwe okoliczności zwróciły moją uwagę na pewne wydarzenia, które miały miejsce w regionie, który teraz nazwiemy północno-wschodnią Francją. Wydarzenia te również miały miejsce w VIII-IX wieku, ale nieco później niż w czasach, o których mówiliśmy. Było to przed powstaniem wielkich państw, w czasach, gdy wydarzenia rozgrywały się raczej w mniejszych kręgach ludzi. 

W regionie, który dziś nazywamy północno-wschodnią częścią Francji, żył człowiek pełen ambicji. Posiadał duży majątek i zarządzał nim nadzwyczaj dobrze, niezwykle systematycznie jak na czasy, w których żył. Wiedział, czego chce; była w nim jakaś dziwna mieszanka awanturnictwa i świadomego celu. Zbierał żołnierzy i wyprawiał się na łupieżcze wyprawy, małe kampanie z niewielkim oddziałem ludzi, których celem był rabunek.

Z taką grupą ludzi wyruszył kiedyś z północno-wschodniej Francji. Zdarzyło się, że podczas jego nieobecności inna osoba, nieco mniej awanturnicza niż on sam, ale pełna energii, objęła w posiadanie całą jego ziemię i majątek. Dziś brzmi to nieprawdziwie, ale w tamtych czasach takie rzeczy rzeczywiście się zdarzały. – A kiedy właściciel wrócił do domu – był zupełnie sam – zastał innego człowieka w posiadaniu swojego majątku. W zaistniałej sytuacji nie mógł się równać z człowiekiem, który zagarnął jego majątek. Nowy posiadacz był potężniejszy, miał więcej ludzi, więcej żołnierzy. Prawowity właściciel nie mógł się z nim równać. 

W tamtych czasach nie było tak, że jeśli ktoś nie mógł mieszkać w swoim domu i majątku, natychmiast wyjeżdżał do jakiegoś obcego kraju. Prawowity właściciel był z pewnością poszukiwaczem przygód, ale emigracja nie była wtedy taką łatwą sprawą; nie miał ani środków, ani możliwości. I tak stał się on, on i jego zwolennicy, rodzajem poddanego przywiązanego do własnego majątku. Jego majątek został mu odebrany, a on sam, wraz z kilkoma osobami, które niegdyś towarzyszyły mu w przygodach, został zmuszony do pracy pańszczyźnianej.

U wszystkich tych ludzi, którzy teraz byli chłopami pańszczyźnianymi tam, gdzie wcześniej byli panami, zaczęła się ujawniać pewna postawa umysłu, postawa umysłu uwłaczająca zasadzie panowania. Niejednej nocy w tych dobrze zalesionych miejscach płonęły ogniska, a przy nich zbierali się ludzie i knuli najróżniejsze spiski przeciwko tym, którzy zawładnęli ich własnością. 

W gruncie rzeczy wywłaszczony właściciel, który z pana dużego majątku stał się poddanym, mniej lub bardziej niewolnikiem, całą resztę swojego życia – tyle, ile nie musiał poświęcić na pracę – wypełniał planami odzyskania swojej własności. Nienawidził człowieka, który mu ją odebrał.

A potem te dwie osobowości przeszły przez bramę śmierci, doświadczyły w świecie duchowym, pomiędzy śmiercią a odrodzeniem, wszystkiego, czego dusze mogły doświadczyć od tamtego czasu, podzieliły się tym wszystkim i przyszły ponownie na ziemię w XIX wieku. Człowiek, który stracił dom i majątek i stał się swego rodzaju niewolnikiem, pojawił się jako Karol Marks, twórca nowoczesnego socjalizmu. A człowiek, który zagarnął jego majątek, pojawił się jako jego przyjaciel Engels. Działania, które doprowadziły do ich konfliktu, w trakcie długiej podróży między śmiercią a nowymi narodzinami przekształciły się w impuls i chęć wyrównania i naprawienia tego, co sobie nawzajem wyrządzili.

Przeczytaj to, co działo się między Marksem a Engelsem, zaobserwuj osobliwą konfigurację umysłu Marksa, a jednocześnie przypomnij sobie to, co powiedziałem o relacjach między tymi dwiema osobami w VIII-IX wieku, a zobaczysz, że każde zdanie napisane przez Marksa i Engelsa zyska nowe światło. Nie będzie wam groziło, że powiecie abstrakcyjnie: Ta rzecz w historii wynika z tej przyczyny, a inna z innej. Raczej zobaczycie istoty ludzkie, które przenoszą przeszłość w inną epokę w taki sposób, że choć pojawia się ona w nieco innej formie, to jednak istniało pewne podobieństwo.

A czego innego można się było spodziewać? W VIII-IX wieku, kiedy ludzie siadali nocą przy ognisku w lesie, mówili zupełnie innym stylem niż ten, który obowiązywał w XIX wieku, kiedy żył Hegel, kiedy sprawy załatwiano dialektycznie. Spróbujcie jednak wyobrazić sobie las w północno-wschodniej Francji w IX wieku. Siedzą tam spiskowcy, przeklinają, złorzeczą w języku epoki. Przełóżcie to na matematyczno-dialektyczny sposób mówienia XIX wieku, a otrzymacie to, co wyrażają Marks i Engels. 

close

NEWSLETTER

ZAPISZ SIĘ I OTRZYMUJ COTYGODNIOWY NEWSLETTER O NOWOŚCIACH NA STRONIE ANTROPOZOFIA.NET

Nie spamujemy! Przeczytaj naszą politykę prywatności.

Możesz również polubić…

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x