Cztery temperamenty

źródło: Wolna Szkoła Waldorfska waldorfska.pl

„CZTERY TEMPERAMENTY I KAMIEŃ NA DRODZE”

Lekko i z wdziękiem przeskakuje przez kamień sangwinik,
Jeśli się przezeń potknie, niewiele się przejmie,

Wściekle uderzy w kamień silny krok choleryka,
A oczy pełne żaru cieszą się z sukcesu.

Kiedy przechodzi flegmatyk, zwalnia swój równy krok:
„Nie chcesz zejść mi z drogi , obejdę cię wokoło”

A melancholik będzie stał z nieszczęśliwą miną
Medytując nad swoim pechem.

Heinrich Peitmann


Rudolf Steiner, Tajemnica ludzkich temperamentów, Berlin. 4 marca 1909 (Tłumaczenie Marek Sołek)

Rudolf Steiner, Das Geheimnis der menschlichen Temperamente; Berlin 4.03.1909, Die Menschenschule 1928, rocznik II, zeszyt 2/3, wydane również w tomie 57 GA.

Wielokrotnie stwierdzaliśmy, że największą zagadką dla człowieka jest sam człowiek. W zasadzie każde bardziej wnikliwe badanie przyrodnicze dąży do osiągnięcia swojego najwyższego celu w ten sposób, że zbierając i zestawiając wszystkie procesy zachodzące w naturze stara się uchwycić zewnętrzną prawidłowość, a wszelka wiedza duchowa zwraca się ku źródłom bytu, by pojąć, by uchwycić jestestwo i cel człowieka. Bez wątpienia zatem słuszne jest stwierdzenie, że ogólnie największą zagadką dla człowieka jest człowiek ujęty ogólnie. Z drugiej strony jednak musimy podkreślić również to, co odczuwa i doznaje każdy z nas przy spotkaniu z drugim człowiekiem; to mianowicie, że w zasadzie także każdy pojedynczy człowiek jest zagadką dla drugiego człowieka i w większości przypadków dla samego siebie. Dzisiaj nic będziemy rozważać ogólnych zagadek bytu, ale zajmiemy się ową nie mniej dla życia istotną zagadką, jaką zadaje nam każdy człowiek przy każdym spotkaniu. Jak bowiem nieskończenie różnorodni są ludzie w swoim indywidualnym, najgłębszym wnętrzu! Wystarczy tylko wymówić słowo temperament, na którym opierać się będzie nasz dzisiejszy wykład, żeby zobaczyć, że jest tyle zagadek, ilu ludzi. W ramach podstawowych typów, podstawowych tonacji, ludzie są tak zróżnicowani, tak różnorodni, iż można śmiało powiedzieć, że poprzez to specyficzne, właściwe danemu człowiekowi usposobienie, które nazywamy temperamentem, wyraża się właściwa zagadka bytu. Tam, gdzie mamy do czynienia z tymi zagadkami bezpośrednio w praktyce, tam podstawowe zabarwienie istoty ludzkiej, temperament, nabiera znaczenia. Gdy spotykamy drugiego człowieka, czujemy, jak wychodzi nam naprzeciw coś z jego zasadniczego usposobienia. Dlatego trzeba mieć nadzieję, że wiedza duchowa będzie mogła nam powiedzieć to, co niezbędne, także o istocie temperamentów.
Czujemy, że temperamenty człowieka należą do jego zewnętrznej strony. Trzeba wprawdzie przyznać, że mają one swoje źródło we wnętrzu, wyrażają się jednak we wszystkim, co objawia się zewnętrznie naszym oczom. Mimo to nie da się rozwiązać zagadki człowieka przez zewnętrzne badania przyrodnicze. Tylko wtedy możemy zbliżyć się do tego specyficznego zabarwienia istoty ludzkiej, gdy poznamy, co wiedza duchowa ma do powiedzenia o człowieku. Mówi ona, że w człowieku odnajdujemy najpierw to, dzięki czemu włącza się on w linię dziedziczności. Człowiek ujawnia właściwości, które odziedziczył po ojcu, matce, dziadkach itd. i z kolei przekazuje te cechy dziedzicznie swoim potomkom. Dzięki temu, że człowiek włączony jest w ten sposób w ciąg następujących po sobie pokoleń, że ma przodków,
posiada pewne właściwości. Ale to, co dziedziczy po swoich ojcach, stanowi tylko jedną stronę jestestwa ludzkiego. Z nią łączy się to, co człowiek przynosi ze świata duchowego, co dołącza do tego, co może ma dać ojciec, matka, co mogą mu dać przodkowie. Z tym, co nurt rodzinny niesie w dół
przez pokolenia, łączy się coś innego, coś, co przechodzi z życia do życia, z bytu do bytu. Z jednej strony mówimy, że człowiek ma to czy tamto po swoich przodkach. Widzimy jednak, gdy obserwujemy rozwój jakiegoś człowieka od dziecka, jak z jądra jego natury rozwija się to, co stanowi owoc poprzednich żywotów, to, czego w żadnym razie nie mógł on odziedziczyć po swoich przodkach. Znamy prawo ponownego wcielania się, następowania po sobie kolejnych żywotów. Nie jest ono niczym innym, jak tylko szczegółowym przypadkiem ogólnego prawa świata.
Nie wyda się to nam tak paradoksalne, gdy rozważymy, co następuje. Popatrzmy na nieożywiony minerał, na kryształ górski. Ma on regularną formę, Gdy przemija, nie pozostawia ze swojej formy nic, co by przetrwało, co mogłoby przejść na inne kryształy górskie. Nowy kryształ nic nie dostaje z jego formy. Gdy ze świata mineralnego wznosimy się do świata roślinnego, staje się dla nas jasne, że roślina nie może powstać na mocy tych samych praw, co kryształ górski. Roślina może zaistnieć tylko wywodząc się od poprzedzającej ją rośliny. Tutaj forma jest przechowywana i przenoszona na inne jestestwo. Wznosząc się do świata zwierząt widzimy, jak odbywa się rozwój gatunku. To właśnie wiek XIX upatrywał swoich największych osiągnięć w odkryciu rozwoju gatunku. Widzimy, że nie tylko jedna forma wywodzi się z innej, ale że każde młode zwierzę przechodzi jeszcze raz w ciele matki wcześniejsze formy, niższe fazy rozwoju, jakie właściwe były jego przodkom. U zwierząt mamy spotęgowanie gatunku.
U człowieka mamy nie tylko spotęgowanie gatunku, nie tylko rozwój gatunku, ale rozwój indywidualności. To, co człowiek zdobywa w ciągu życia dzięki wychowaniu, dzięki doświadczeniu, nie przepada, tak samo jak nie przepada linia przodków u zwierząt. Przyjdzie czas, kiedy…

przeczytaj więcej na stronie Wolnej Szkoły Waldorfskiej waldorfska.pl:

close

NEWSLETTER

ZAPISZ SIĘ I OTRZYMUJ COTYGODNIOWY NEWSLETTER O NOWOŚCIACH NA STRONIE ANTROPOZOFIA.NET

Nie spamujemy! Przeczytaj naszą politykę prywatności.

Może Ci się również spodoba

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x