Dziesięć Przykazań

Dziesięć Przykazań (Geisteswissenschaftliche Menschenkunde), Rudolf Steiner, Berlin, 16 stycznia 1908 r., GA 107, Intermediarius: B.S.

Kontynuując badania nad różnymi chorobami i zdrowiem człowieka, które przeprowadziliśmy tydzień temu, w ciągu tej zimy zajmiemy się coraz bardziej szczegółowo tymi rzeczami, z którymi są one związane. Nasze badania zakończą się wtedy ogólnie dokładniejszym poznaniem natury ludzkiej, niż było to dotychczas możliwe dzięki antropozofii. Dzisiaj, ponieważ będzie to potrzebne później, będziemy musieli włączyć dyskusję na temat natury i znaczenia Dziesięciu Przykazań Mojżesza. Następnie będziemy musieli powiedzieć coś o głębokim znaczeniu takich pojęć jak grzech pierworodny, odkupienie i tak dalej, i zobaczymy, jak te pojęcia nabierają nowego znaczenia w świetle naszych najnowszych osiągnięć, w tym osiągnięć nauki. W tym celu musimy najpierw dokładniej zbadać zasadniczy charakter tego niezwykłego dokumentu, który, wyrastając z prehistorii Izraelitów, jawi się nam jako jeden z najważniejszych kamieni w budowie świątyni, wzniesionej jako swoiste przedsionki chrześcijaństwa.

W takim dokumencie jak Dziesięć Przykazań coraz wyraźniej widać, jak mało forma, w jakiej ludzie znają dziś Biblię, odpowiada temu dokumentowi. Na podstawie szczegółów podanych w dwóch ostatnich wykładach na temat „Biblia i mądrość”, wyczułeś, jak błędne byłoby stwierdzenie, że po prostu znajdujemy błędy w szczegółach w tłumaczeniu i że nie ma potrzeby być tak dokładnym. Byłoby to powierzchowne traktować te rzeczy w taki sposób. Przypomnijmy, że zwróciliśmy uwagę na to, jak poprawne tłumaczenie czwartego wersetu drugiego rozdziału Księgi Rodzaju powinno w rzeczywistości brzmieć: „W dalszej części będzie mowa o pokoleniach, czyli o tym, co pochodzi z nieba i Ziemi”, oraz że w Księdze Rodzaju to samo słowo jest użyte w odniesieniu do „potomków nieba i Ziemi”, co później, gdzie czytamy: „To jest księga pokoleń – czyli potomków – Adama.” W obu przypadkach użyte jest to samo słowo. Ma to wielkie znaczenie, że w opisie postępowania człowieka z nieba i Ziemi użyte jest to samo słowo, co później, gdy mowa jest o potomkach Adama. Takie rzeczy nie są tylko pedantycznym szczegółem, który mógłby naprawić tłumaczenie, ale raczej dotykają one nerwu nie tylko tłumaczenia, ale także zrozumienia tego wczesnego dokumentu o człowieku. W rzeczywistości mówimy z żywych źródeł naszego antropozoficznego światopoglądu, gdy mówimy, że przywrócenie Biblii człowiekowi w prawdziwej formie jest jednym z najważniejszych zadań tego światopoglądu, a nawet samej antropozofii. Przede wszystkim interesuje nas tutaj to, co się mówi ogólnie o Dziesięciu Przykazaniach.

Dziesięć Przykazań jest interpretowane przez większość współczesnych ludzi tak, jakby były one prawnymi rozporządzeniami, czyli tak jak prawa każdego nowoczesnego państwa. Przyznaje się oczywiście, że prawa Dziesięciu Przykazań są bardziej obszerne i ogólne, a ich ważność jest niezależna od czasu i miejsca. Uważa się je zatem za bardziej uniwersalne, ale ludzie nadal są świadomi, że mają one taki sam skutek lub cel, jak każde współczesne prawodawstwo. Tak widziane, nie zawierają jednak rzeczywistego, żywotnego nerwu, który w nich żyje. Potwierdza to fakt, że wszystkie dostępne obecnie tłumaczenia nieświadomie włączyły do nich powierzchowne wyjaśnienia, które w ogóle nie są zgodne z duchem ich pierwotnego znaczenia. Kiedy wczujemy się w tego ducha, zobaczymy, że ich interpretacja stanowi część studiów, które właśnie rozpoczęliśmy, nawet jeśli może się wydawać, że omawiając je, tworzymy niestosowną dywersję.

Tytułem wstępu, podejmijmy przynajmniej przybliżoną próbę przetłumaczenia Dziesięciu Przykazań na nasz język, a następnie spróbujmy podejść do tematu bardziej szczegółowo. Przekonamy się, że wiele rzeczy w tym tłumaczeniu – jeśli chcemy je tak nazwać – będzie wymagało dopracowania, ale jak wkrótce zobaczymy, chcemy przede wszystkim dotknąć istotnego nerwu, prawdziwego sensu tych przykazań w idiomie naszego języka. Jeśli przetłumaczyć zgodnie z sensem tekstu, bez odwoływania się do słownika słowo w słowo – w takim tłumaczeniu może wyniknąć tylko najgorsze, ponieważ to słowo i wartość duszy, jaką cała rzecz miała w swoim czasie, jest ważna – jeśli sens jest uchwycony, to te dziesięć przykazań przebiegałoby następująco.

Pierwsze przykazanie. Ja jestem wiecznym Bogiem, którego doświadczasz w sobie. Wyprowadziłem cię z ziemi egipskiej, gdzie nie mogłeś Mnie naśladować w sobie. Odtąd nie będziesz stawiał innych bogów ponad Mnie. Nie będziesz uznawał za wyższych bogów tych, którzy pokazują ci obraz czegokolwiek, co się ukazuje w niebiosach, ani tego, co wychodzi z Ziemi, ani tego, co jest między niebem a Ziemią. Nie będziecie czcić niczego, co jest poniżej boskości w was samych, bo Ja jestem tym, co wieczne w was, co działa w waszym ciele, a tym samym wpływa na przyszłe pokolenia. Ja jestem z boskiej natury działającej dalej. Jeśli nie rozpoznacie mnie w sobie, przeminę jako wasza boska natura w waszych dzieciach, wnukach i prawnukach, a ich ciała staną się odpadami. Jeśli rozpoznacie mnie w sobie, będę żył jako wy do tysięcznego pokolenia, a ciała waszych potomków będą się rozwijać.

Drugie przykazanie. Nie będziesz mówił źle o Mnie w tobie, bo wszystko, co fałszywe o Ja w tobie, zepsuje twoje ciało.

Trzecie przykazanie. Będziesz odróżniał dzień pracy od szabatu, aby twoje istnienie stało się obrazem Mojego istnienia. Bo to, co żyje w tobie jako Ja, stworzyło świat w sześć dni, a siódmego dnia żyło w sobie. Tak więc twoje czynienie i czynienie twego syna, i czynienie twej córki, i czynienie twoich sług, i czynienie twoich zwierząt, i czynienie wszystkiego, co jest z tobą, będzie zwrócone tylko przez sześć dni ku temu, co zewnętrzne; siódmego dnia jednak twoje spojrzenie będzie szukać Mnie w tobie.

Czwarte przykazanie. Pracuj dalej na drogach twego ojca i matki, aby dobra, które oni zdobyli dzięki mocy, którą w nich rozwinąłem, pozostały u ciebie jako twoja własność.

Piąte przykazanie. Nie zabijaj.

Szóste przykazanie. Nie cudzołóż.

Siódme przykazanie. Nie kradnij.

Ósme przykazanie. Nie pomniejszaj wartości bliźniego swego, mówiąc o nim nieprawdę.

Dziewiąte przykazanie. Nie patrz niechętnie na to, co twój bliźni posiada jako własność.

Dziesiąte przykazanie. Nie patrz niechętnie na żonę twego bliźniego, ani na jego sługi, ani na inne stworzenia, dzięki którym mu się powodzi.

Teraz zadajmy sobie pytanie, co tak naprawdę pokazuje nam te dziesięć przykazań i zobaczymy, że nie tylko w pierwszej części, ale w pozornie ukryty sposób również w ostatniej części, pokazują nam one, że narodowi żydowskiemu powiedziano przez Mojżesza, że siła, która ogłosiła się w płonącym krzaku Mojżeszowi, używając słów: „Ja jestem JESTEM!”. – Ehjeh asher Ehjeh – jako jej imię, miała być odtąd z narodem żydowskim. Chodzi o to, że inne ludy w ewolucji naszej Ziemi nie były w stanie tak intensywnie i głęboko rozpoznać „Ja Jestem”, rzeczywistego pierwotnego podłoża czwartej części istoty człowieka, jak naród żydowski. Bóg, który wlał kroplę Swojej Istoty w człowieka tak, że jego czwarty człon stał się nosicielem tej kropli – nosicielem Ja – ten Bóg dał się poznać swojemu ludowi po raz pierwszy przez Mojżesza.

Dlatego Dziesięć Przykazań możemy interpretować w następujący sposób. Bóg Jehowa rzeczywiście pracował w ewolucji ludzkości do tego czasu, ale efekt pracy istot duchowych może się ujawnić dopiero po jej wykonaniu. Chociaż wiele działało w starożytnych ludach, to jednak dopiero przez Mojżesza powstało to jako pojęcie, jako idea i jako rzeczywista siła duszy. Konieczne było, by wyjaśnił on swemu ludowi, w jaki sposób jego egoizm wpłynie na ich życie. Dla tych ludzi Jehowa jest istotą przejściową, która wlewa kroplę w indywidualność człowieka, ale jednocześnie jest Bogiem narodowym. Pojedynczy Żyd czuł jeszcze cząstką siebie związek z Ja Abrahama, która przepływała przez całą rasę żydowską. Miało się to zmienić dopiero wraz z nadejściem chrześcijaństwa. Ale to, co miało się wydarzyć na Ziemi przez Chrystusa, zostało przepowiedziane w Starym Testamencie – szczególnie przez to, co Mojżesz miał do powiedzenia swojemu ludowi.

Widzimy więc, jak pełna moc rozpoznawania Ja powoli przenika naród żydowski w relacji Starego Testamentu. Naród żydowski miał być w pełni świadomy wpływu, jaki będzie to miało na człowieka, aby poczuł w sobie Ja, aby doświadczył Imienia Boga: „Ja jestem JESTEM!” i jego wpływu na jego wewnętrzną duszę.

Te rzeczy są dziś doświadczane abstrakcyjnie. O Ja i o tym, co jest z nim związane, mówi się i pozostają one tylko słowami. Ale kiedy Ja po raz pierwszy zostało dane narodowi żydowskiemu w postaci starego Boga Jehowy, było doświadczane jako nowa siła, która weszła w człowieka i całkowicie zmieniła strukturę jego ciała astralnego, eterycznego i fizycznego. Jego ludowi trzeba było powiedzieć, że warunki ich życia, zdrowia i choroby, były inne zanim mieli świadome Ja, niż będą odtąd. Dlatego konieczne stało się powiedzenie im, że nie powinni już patrzeć tylko w niebo lub tylko w dół na Ziemię, kiedy mówią o bogach, ale w swoje własne dusze. Spojrzenie w swoją duszę z oddaniem prawdzie prowadzi do prawego życia – aż do zdrowia. Ta świadomość leży u podstaw Dziesięciu Przykazań – podczas gdy błędna koncepcja tego, co weszło do ludzkiej duszy jako Ja, powoduje usychanie człowieka na ciele i duszy, niszczy go. Wystarczy być obiektywnym, aby zauważyć, że Dziesięć Przykazań nie jest tylko zewnętrznym prawem, że jest to coś, o czym była mowa, czyli coś, co ma ogromne znaczenie dla zdrowia i dobrego samopoczucia ciała astralnego, eterycznego i fizycznego. Ale gdzie w dzisiejszych czasach czyta się książki poprawnie i dokładnie? Wystarczy przewrócić jeszcze kilka stron, aby znaleźć, w dalszej części dyskusji o Dziesięciu Przykazaniach, co mówi się narodowi żydowskiemu o ich wpływie na całego człowieka. Jest tam napisane: „Usunę wszelką chorobę z twego wnętrza; nie będzie poronienia ani bezpłodności w twojej ziemi, i pozwolę, aby liczba twoich dni stała się pełna.”

Oznacza to, że gdy Ja przesiąknie istotą Dziesięciu Przykazań, jednym z rezultatów będzie to, że nie można umrzeć w kwiecie wieku, ale raczej, poprzez właściwie rozumiane Ja, do trzech ciał, astralnego, eterycznego i fizycznego, może wpłynąć coś, co spowoduje, że liczba twoich dni stanie się pełna, co pozwoli ci żyć w dobrym zdrowiu do późnej starości. Jest to jasno powiedziane. Trzeba jednak wniknąć w te sprawy dość głęboko, a współcześni teologowie nie mogą tego oczywiście zrobić tak łatwo. Pewna popularna mała książeczka, bardzo irytująca, zwłaszcza, że można ją nabyć za kilka groszy, zawiera w swoich uwagach na temat Dziesięciu Przykazań takie zdanie: „Można łatwo zauważyć, że w Dziesięciu Przykazaniach ustanowione są podstawowe prawa dla ludzkości. Jedna połowa to przykazania odnoszące się do Boga, a druga połowa to przykazania odnoszące się do ludzi.” Nie chcąc zbytnio odbiegać od tematu, autor dodaje, że czwarte przykazanie należy jeszcze zaliczyć do tej pierwszej połowy, która dotyczy Boga. Jak udaje mu się przypisać cztery do jednej połowy, a sześć do drugiej, to tylko mały przykład tego, jak ludzie podchodzą do swojej pracy w dzisiejszych czasach. Wszystko inne w tej książce jest współmierne do interesującego równania: cztery równa się sześć.

Chodzi nam tutaj o wyjaśnienie narodowi żydowskiemu, w jaki sposób Ja musi prawidłowo zamieszkiwać trzy ciała człowieka. Ważne jest przede wszystkim, aby zostało to powiedziane – i spotykamy się z tym już w pierwszym przykazaniu. Kiedy uświadomisz sobie to Ja jako iskrę boskości, wtedy musisz poczuć, że w twoim Ja jest iskra, emisja najwyższej, najbardziej wydychanej boskości, która jest zaangażowana w tworzenie Ziemi!

Przypomnijmy sobie, co udało nam się powiedzieć o historii ewolucji człowieka. Jego ciało fizyczne rozwinęło się na starym Saturnie; następnie pracowali nad nim bogowie. Następnie na Słońcu zostało z nim połączone jego ciało eteryczne. To, jak oba ciała były dalej rozwijane, jest znowu dziełem boskich istot duchowych. Następnie na Księżycu zostało włączone ciało astralne – wszystko to dzieło boskich istot duchowych. To, co uczyniło z człowieka człowieka, jakiego znamy obecnie, było wcielenie jego Ja na Ziemi. Brała w tym udział najwyższa boskość. Tak długo, jak człowiek nie był w stanie być w pełni świadomy tego czwartego członu swojej istoty, nie mógł mieć pojęcia o najwyższej boskości, która pomogła go stworzyć i żyje w nim. Człowiek musi powiedzieć sobie: „Boskie istoty pracowały nad moim ciałem fizycznym, ale są one mniej wyniesione niż Boskość, która teraz obdarzyła mnie moim Ja.” Podobnie jest z ciałem eterycznym i astralnym. Dlatego narodowi żydowskiemu, któremu po raz pierwszy przepowiedziano Ja, trzeba było powiedzieć: „Uświadomcie sobie, że wokół was są narody, które czczą bogów, którzy na obecnym etapie rozwoju mogą działać w swoim ciele astralnym, eterycznym i fizycznym, lecz nie mogą działać w Ja”. Ten Bóg, który działa w Ja, rzeczywiście zawsze tam był. Ogłaszał swoją obecność poprzez swoją pracę i tworzenie, ale swoje imię ogłasza wam teraz.

Poprzez akceptację innych bogów człowiek nie jest istotą wolną, ale raczej istotą, która czci bogów swoich niższych członów. Kiedy jednak świadomie rozpoznaje Boga, którego część nosi w swoim Ja, wtedy jest istotą wolną – taką, która staje wobec swoich bliźnich jako istota wolna. Dzisiaj człowiek nie stoi w takim samym stosunku do swojego ciała astralnego, eterycznego i fizycznego, jak do swojego Ja. On jest w swoim Ja. Jest z nim natychmiast połączony. Swojego ciała astralnego doświadczy w ten sposób dopiero wtedy, gdy przemieni je w Manas, czyli ducha jaźni, a ciała eterycznego, gdy przemieni je w Buddhi, czyli ducha życia, a ciała fizycznego gdy za pomocą swojego Ja rozwinie je w Atma, czyli boską istotę. Chociaż Ja pojawiło się jako ostatnie, to wciąż jest tym, wewnątrz czego człowiek żyje. Kiedy ma on świadomość swojego Ja, jest świadomy tego, w czym jest bezpośrednio konfrontowany z boskością, podczas gdy forma jego astralnego, eterycznego i fizycznego ciała, które obecnie posiada, została stworzona przez bogów, którzy przyszli wcześniej.

Narody otaczające Izraelitów czciły te bóstwa, które pracowały nad niższymi członami ludzkiej istoty. Kiedy tworzyli obrazy tych niższych bóstw, miały one postać czegoś, co było na Ziemi, w niebie lub między niebem a Ziemią, ponieważ wszystko, co człowiek ma w sobie, znajduje się w całej reszcie natury. Jeśli robi obrazy z królestwa minerałów, to mogą one dla niego reprezentować tylko bogów, którzy pracowali nad ciałem fizycznym. Jeśli robi obrazy z królestwa roślin, mogą one reprezentować tylko bóstwa, które pracowały nad jego ciałem eterycznym, ponieważ człowiek ma swoje ciało eteryczne wspólne ze światem roślin. Obrazy ze świata zwierząt mogą symbolizować dla niego tylko te bóstwa, które pracowały na jego ciele astralnym. Ale człowiek staje się koroną stworzenia Ziemi przez to, co postrzega w swoim Ja. Żaden zewnętrzny obraz nie może tego wyrazić. Dlatego trzeba było jasno i mocno podkreślić narodowi żydowskiemu: „Nosicie w sobie to, co płynie do was od najwyższego z bogów”. Nie może to być symbolizowane obrazem z królestwa minerałów, roślin lub zwierząt, choćby było tak wzniosłe; wszyscy bogowie, którym służy się w ten sposób, są niższymi bogami niż Bóg, który mieszka w waszym Ja. Jeśli chcesz czcić tego Boga w sobie, inni muszą się wycofać; wtedy masz w sobie prawdziwą, zdrową siłę swojego Ja.” Tak więc to, co mówi się nam zaraz na początku, w pierwszym z dziesięciu przykazań, wiąże się z najgłębszymi tajemnicami rozwoju człowieka: „Ja jestem wiecznym Boskim Tym, którego doświadczasz w sobie. Moc, którą włożyłem w twoje Ja, stała się impulsem, siłą, która umożliwiła ci ucieczkę z ziemi egipskiej, gdzie nie mogłeś pójść za Mną w sobie.”

Mojżesz, na polecenie Jehowy, wyprowadził swój lud z Egiptu. Aby było to dla nas całkiem jasne, jest specjalnie zaznaczone, że Jehowa chciał uczynić swój lud narodem kapłanów. Ludy innych narodów miały wśród siebie wolnych kapłanów-mędrców, którzy byli poza nimi samymi. Byli to ci wolni, którzy wiedzieli o wielkiej tajemnicy Ja, którzy znali też Ja Boga, który nie ma obrazu. Tak więc na tych ziemiach było kilku świadomych Ja kapłanów-mędrców z jednej strony, a z drugiej wielkie, niewolne masy, które mogły tylko słuchać tego, co oni, pod najsurowszym autorytetem, przekazywali im z misteriów. To nie pojedynczy człowiek miał ten bezpośredni związek, ale kapłan-mędrzec, który pośredniczył w jego imieniu. Dlatego zdrowie i pomyślność ludzi zależały od tych kapłanów-mędrców; ich zdrowie i pomyślność zależały od tego, jak organizowali sprawy i ustanawiali instytucje.

Musiałbym bardzo dużo opowiedzieć, aby przedstawić wam głębsze znaczenie egipskiego snu świątynnego i jego wpływu na zdrowie ludzi, gdybym miał opisać, co emanowało z takiego kultu – na przykład kult Apisa – w postaci popularnych lekarstw dla ich ogólnego dobrobytu. Kierownictwo i przewodnictwo ludu zależało od wtajemniczonych w tych ośrodkach kultu, którzy dostarczali eliksirów zdrowia. Teraz jednak miało się to zmienić. Żydzi mieli stać się narodem kapłanów. Każdy powinien czuć w sobie iskrę Boga Jehowy, mieć z Nim bezpośredni związek. Kapłan nie miał już być jedynym pośrednikiem. Dlatego lud musiał być tak pouczany. Trzeba było im uświadomić, że fałszywe obrazy, niższe obrazy najwyższego Boga są również szkodliwe dla zdrowia.

Teraz dochodzimy do czegoś, co nie przyjdzie łatwo do świadomości dzisiejszego człowieka. W związku z tym popełniane są dość straszne krzywdy. Tylko ci, którzy potrafią wniknąć w naukę duchową, znają subtelne drogi rozwoju zdrowia i choroby. Jeśli przejdziecie ulicami dużego miasta i weźmiecie do swojej duszy te brzydkie rzeczy, które są wystawione w oknach i na szyldach, to ma to niszczący wpływ. Materialistyczna nauka nie ma pojęcia, w jakim stopniu nasiona choroby tkwią w tego rodzaju ohydności. Szukają przyczyn choroby w bakteriach, a nie zdają sobie sprawy, w jak okrężny sposób choroba ma swoje źródło w duszy. Tylko ludzie zaznajomieni z nauką duchową będą wiedzieli, co to znaczy przyjmować w siebie różne obrazy.

Przede wszystkim pierwsze przykazanie mówi, że człowiek musi odtąd być w stanie wyobrazić sobie, że poza tym wszystkim, co może być duchowo wyrażone za pomocą obrazu, może istnieć impuls, którego nie da się ująć w obraz; to łączy Ja z tym, co nadzmysłowe.

„Poczuj Ja mocno w sobie, poczuj, jak przez Ja tka się i płynie boska esencja, która jest bardziej wydychana niż cokolwiek, co możesz przedstawić za pomocą obrazu. Wtedy będziesz miał w takim odczuciu zdrową siłę, która uczyni zdrowym twoje ciało fizyczne, ciało eteryczne i ciało astralne.”

Silny impuls Ja, który tworzy dobre zdrowie, miał być dany narodowi żydowskiemu. Jeśli Ja byłoby właściwie rozpoznane, ciała astralne, eteryczne i fizyczne byłyby dobrze ukształtowane i wytwarzałyby silną siłę życiową w każdej jednostce, a ta z kolei przenikałaby cały lud.

Ponieważ liczono, że jeden lud ma tysiąc pokoleń, Bóg Jehowa wypowiedział słowa: „Przez właściwe zaszczepienie Ja człowiek sam z siebie stanie się źródłem promieniującego zdrowia, tak że cały naród stanie się zdrowym ludem 'do tysięcznego pokolenia'”. Jeśli jednak Ja nie jest rozumiane we właściwy sposób, ciało więdnie, staje się słabe i chorowite. Jeżeli ojciec nie umieści Ja w swojej duszy we właściwy sposób, jego ciało staje się słabe i chorowite, Ja powoli się wycofuje, syn staje się bardziej chorowity, wnuk jeszcze bardziej i w końcu nie ma nic więcej niż skorupa, z której wycofał się Bóg Jehowa. To, co nie pozwala Ja się rozwijać, powoduje stopniowe obumieranie ciała aż do jego czwartego członu.

Widzimy więc, że to właśnie właściwe funkcjonowanie Ja jest postawione przed ludem Mojżesza w pierwszym z przykazań.

„Ja jestem wiecznym Bogiem, którego doświadczasz w sobie. Wyprowadziłem cię z ziemi egipskiej, gdzie nie mogłeś Mnie doświadczyć w sobie. Odtąd nie będziesz stawiał innych bogów ponad Mną. Nie będziesz uznawał za wyższych bogów tych, którzy przedstawiają ci obraz wszystkiego, co się ukazuje w górze w niebiosach, lub co działa z Ziemi, lub między niebem a Ziemią. Nie będziecie czcić niczego, co jest poniżej boskości w was samych, bo Ja jestem tym, co wieczne w was, co działa w waszym ciele i w ten sposób wpływa na przyszłe pokolenia. Jestem z boskiej natury działającej dalej – nie „Jestem gorliwym Bogiem!”, to nic tu nie mówi. Jeśli nie uznacie Mnie za swojego Boga, odejdę jako wasze Ja w waszych dzieciach, wnukach i prawnukach, a ich ciała staną się zmarnowane. Jeśli rozpoznacie Mnie w sobie, będę żyć tak, jak wy, aż do tysięcznego pokolenia, a ciała waszych potomków będą się rozwijać.”

Widzimy, że to, o co chodzi, nie jest jedynie abstrakcją, ale czymś żywym i żywotnym, co ma działać na samo zdrowie ludzi. Zewnętrzny charakter zdrowia wywodzi się z tego, co duchowe, co jest jego źródłem i co krok po kroku jest uświadamiane ludowi. Jest to szczególnie wyrażone w drugim przykazaniu, które mówi: „Nie będziesz tworzył żadnych fałszywych wrażeń o moim imieniu, o tym, co żyje w tobie jako Ja, ponieważ prawdziwe wrażenie czyni cię zdrowym i silnym, dzięki czemu będziesz rozwijał się podczas gdy fałszywe wrażenie spowoduje, że twoje ciało zostanie zmarnowane!”. W ten sposób wpojono każdemu członkowi narodu Mojżeszowego, że ilekroć wypowiadał imię Boga, powinien pozwolić, aby było to dla niego samego ostrzeżeniem: „Będę uznawał imię tego, co we mnie wstąpiło, gdyż ono żyje we mnie, w tym, że sprzyja dobremu zdrowiu”.

„Nie będziesz mówił źle o Mnie w tobie, bo wszystko, co fałszywe o Ja w tobie, przyczyni się do zniszczenia twojego ciała.” (Inna wersja: „„Nie wolno ci błędnie mówić o Mnie w tobie, zniekształcając Moją Istotę; ponieważ wszelkie twoje złudzenia dotyczące „ja” w tobie będą szkodliwe dla twojego ciała”

Następnie w trzecim przykazaniu jest mocne i konkretne odniesienie do tego, jak człowiek, gdy jest działającym i tworzącym Ja, jest prawdziwym mikrokosmosem, tak jak Bóg Jehowa tworzył przez sześć dni i odpoczywał siódmego, a człowiek w swoim tworzeniu powinien Go naśladować. W trzecim przykazaniu jest to wyraźnie zaznaczone: „Istoto ludzka, w tym, że jesteś prawdziwym Ja, będziesz też obrazem swego najwyższego Boga, a w uczynkach swoich będziesz działał tak, jak by to uczynił twój Bóg”. Jest to napomnienie, aby coraz bardziej upodabniać się do Boga, który objawił się Mojżeszowi w krzaku gorejącym.

„Będziesz odróżniał dzień pracy od szabatu, aby twoje istnienie stało się obrazem Mojego istnienia. Bo to, co żyje w tobie jako Ja, stworzyło świat w sześć dni, a siódmego dnia żyło w sobie. Tak więc twoje czynienie i czynienie twego syna, i czynienie twoich córek, i czynienie twoich sług, i czynienie twoich zwierząt, i czynienie wszystkiego, co jest z tobą, będzie zwrócone tylko przez sześć dni ku temu, co zewnętrzne; siódmego dnia jednak twoje spojrzenie będzie szukać Mnie w tobie.”

Teraz Dziesięć Przykazań wchodzi coraz bardziej w szczegóły. Ale zawsze w tle jest myśl, że siła ewolucji działa jako Jehowa. W czwartym przykazaniu człowiek jest prowadzony od tego, co nadzmysłowe, do tego, co zewnętrznie zmysłowe. W czwartym przykazaniu jest mowa o czymś ważnym, co trzeba zrozumieć. Kiedy człowiek wyłania się jako osoba świadoma swojego Ja, potrzebuje pewnych zewnętrznych środków, aby podtrzymać swoje istnienie. Rozwija to, co określamy mianem własności osobistej i posiadania. Gdybyśmy cofnęli się do starożytnego Egiptu, nie znaleźlibyśmy jeszcze tej indywidualnej własności wśród mas. Okazałoby się, że ci, którzy przewodzili własności, byli również kapłanami. Ale teraz, kiedy każde indywidualne Ja rozwija się, staje się konieczne, aby człowiek uchwycił to, co jest na zewnątrz i wokół niego, i zapewnił sobie odpowiednie otoczenie. Z tego powodu w czwartym przykazaniu jest powiedziane, że ten, kto pozwala indywidualnemu Ja działać w sobie, nabywa majątek, że ten majątek pozostaje związany z mocą Ja, które żyje w narodzie żydowskim z ojca na syna i wnuka, i że majątek ojca nie miałby bezpieczeństwa silnej mocy Ja, gdyby syn nie kontynuował pracy ojca z siłą otrzymaną od ojca. Dlatego mówi się: „Niech Ja stanie się w tobie tak silne, aby kontynuowało pracę i aby syn mógł odziedziczyć, wraz z własnością ojca, środki, za pomocą których mógłby się zintegrować ze środowiskiem zewnętrznym”. Tak właśnie świadomie duch zachowania własności został zaszczepiony w narodzie Mojżesza, a we wszystkich kolejnych prawach jest mocno podkreślane, że za wszystkim, co dzieje się na świecie, stoją okultystyczne moce. Podczas gdy prawo dziedziczenia jest dziś odbierane zewnętrznie i abstrakcyjnie, ci, którzy zrozumieli czwarte przykazanie, byli świadomi, że siły duchowe rozciągają się poprzez własność z pokolenia na pokolenie, żyją z pokolenia na pokolenie, że wzmacniają siłę Ja i że siła Ja pojedynczej jednostki czerpie w ten sposób coś, co jest jej dane od siły Ja ojca.

Czwarte przykazanie jest zwykle tłumaczone w najbardziej groteskowy z możliwych sposobów, ale jego prawdziwe znaczenie jest następujące. „Należy rozwinąć w tobie silną siłę Ja, która żyje poza tobą, i przekazać to twojemu synowi, aby to, co będzie w nim żyło dzięki własności jego przodków, przypadło jego sile Ja.

„Podążaj dalej drogami twego ojca i matki, aby dobytek, który oni zdobyli dzięki mocy, którą w nich rozwinąłem, pozostał u ciebie jako twoja własność”. Ponadto u podstaw wszystkich innych praw leży to, że siła Ja człowieka jest zwiększana przez właściwe zastosowanie impulsu Ja, ale że jest on niszczony przez jego niewłaściwe użycie.

Piąte przykazanie mówi o czymś, co można zrozumieć w jego właściwym znaczeniu tylko za pomocą nauki duchowej. Wszystko, co wiąże się z zabijaniem, z unicestwianiem życia drugiego człowieka, osłabia samoświadomą siłę Ja w człowieku. Można w ten sposób wzmocnić siły czarnej magii w człowieku, ale wtedy tylko siły astralne są wzmocnione, podczas gdy siły Ja są omijane. To, co jest boskie w człowieku, jest unicestwiane przez każde zabójstwo. Dlatego też prawo to odnosi się nie tylko do czegoś abstrakcyjnego, ale również do czegoś, przez co moc okultystyczna płynie do impulsu Ja człowieka, gdy ten wspiera życie, sprawiając, że rozkwita ono, gdy nie niszczy życia. Jest to przedstawione jako ideał dla wzmocnienia indywidualnej siły Ja.

To samo jest podane w szóstym i siódmym przykazaniu, z nieco mniejszym naciskiem, w odniesieniu do innych aspektów życia. Poprzez małżeństwo tworzy się centrum siły Ja. Kto niszczy małżeństwo, osłabia w ten sposób siłę, która powinna płynąć do jego Ja. Podobnie ten, kto odbiera coś innemu Ja, chcąc w ten sposób powiększyć swoje własne, kradnąc itp. osłabia siłę własnego Ja. Tutaj również myślą przewodnią jest to, że Ja nie powinna być osłabione.

Teraz w ostatnich trzech przykazaniach jest nawet wskazane, jak człowiek osłabia swoje Ja przez fałszywe kierowanie swoimi pragnieniami. Życie pragnień ma wielkie znaczenie dla siły Ja. Miłość potęguje siłę Ja, zazdrość i nienawiść powodują jej usychanie. Jeśli człowiek nienawidzi swego bliźniego, jeśli umniejsza jego wartość, mówiąc o nim fałszywie, osłabia w ten sposób moc swego Ja; pomniejsza wszystko, co go otacza, zdrowie i witalność. To samo jest, gdy zazdrości innym ich własności. Pragnienie cudzych dóbr osłabia jego siłę Ja. Tak samo jest w dziesiątym przykazaniu, gdy człowiek patrzy z zazdrością na sposób, w jaki inny stara się powiększyć swój majątek, zamiast dążyć do miłości do drugiego człowieka, dzięki której może rozszerzyć swoją duszę i pozwolić rozkwitnąć sile swojego Ja. Tylko wtedy, gdy zrozumiemy szczególną moc Boga Jehowy i będziemy mieli przed sobą sposób Jego objawienia Mojżeszowi, zrozumiemy szczególny charakter świadomości, która powinna spłynąć na ludzi. U podstaw wszystkiego leży fakt, że nie chodzi tu o abstrakcyjne prawa, lecz o zdrowe i w najszerszym znaczeniu uzdrawiające nakazy dla ciała, duszy i ducha. Ten, kto przestrzega tych przykazań nie abstrakcyjnie, ale w sposób żywy, wpływa na ogólny dobrobyt i cały postęp życia. W owym czasie nie było możliwe przedstawienie tego bez uwzględnienia przepisów, jak przykazania te miały być przestrzegane. Ponieważ inne narody żyły w zupełnie inny sposób niż naród żydowski, nie potrzebowały takich przepisów o szczególnym znaczeniu. 

Kiedy nasi dzisiejsi uczeni biorą Dziesięć Przykazań, tłumaczą je według słownika i porównują z innymi prawami, na przykład z prawem Hammurabiego, to znaczy, że nie rozumieją impulsu, który stoi za tymi przykazaniami. To nie jest „Nie kradnij” lub „Zachowaj święte to czy tamto święto”, które jest ważne. Ważny jest duch, który przepływa przez te dziesięć przykazań i sposób, w jaki ten duch jest związany z duchem narodu, z którego powstało chrześcijaństwo. Jeśli więc ktoś chce zrozumieć dziesięć przykazań, musi poczuć i przeżyć wraz z każdym człowiekiem w tym narodzie to, co on czuł, gdy uzyskiwał niezależność. Dziś nie jest czas, aby tak konkretnie odczuć to, co mogli przeżyć ludzie tamtego narodu. Dlatego w ich tłumaczeniach używa się obecnie wszystkiego, co jest w słowniku, oprócz tego, co nakazuje duch. Oczywiście, zawsze można przeczytać, że lud Mojżesza pochodził z rasy beduińskiej, a więc nie można im było nadać tych samych praw, co ludowi zajmującemu się rolnictwem. Dlatego – tak wnioskują uczeni – Dziesięć Przykazań musiało być dane później, a następnie zostało antydatowane. Gdyby Dziesięć Przykazań było tym, za co ci panowie je uważają, to mieliby rację, ale tak się składa, że ich nie rozumieją. Z pewnością Żydzi byli rodzajem ludu beduińskiego, ale przykazania te zostały im dane po to, aby mogli oni dzięki sile Ja przejść do zupełnie nowej epoki. To, że narody są budowane z ducha, jest najlepiej udowodnione przez ten fakt. Trudno o silniejsze uprzedzenie niż to wyrażone przez stwierdzenie, że w czasach Mojżesza naród żydowski był jeszcze wędrownym ludem beduińskim, ale jaki sens miałoby dawanie im Dziesięciu Przykazań? Miało sens dać narodowi żydowskiemu te prawa, aby impuls Ja mógł być w nich wpojony z największą mocą. Otrzymali je, ponieważ dzięki tym przykazaniom ich życie zewnętrzne miało przybrać zupełnie nową formę, ponieważ tworzyło się zupełnie nowe życie, mające swoje źródło w duchu.

Dziesięć Przykazań nadal wywiera ten wpływ, a ci, którzy je rozumieli w czasach wczesnochrześcijańskich, w ten sposób mówili o prawach Mojżesza. Dlatego poznali, że przez Misterium Golgoty impuls Ja stał się czymś innym niż był za czasów Mojżesza. Wmawiali sobie, że impuls Ja został przesiąknięty dziesięcioma przykazaniami i że ludzie stali się silni poprzez przestrzeganie tych dziesięciu przykazań. Teraz jest tam coś innego. Teraz jest tam forma, która leży u podstaw Misterium Golgoty. Teraz Ja może spojrzeć na to, co było ukryte przez wieki. Może zobaczyć to, co największe, co jest w stanie osiągnąć – to, co czyni je potężnym i silnym poprzez przykład Tego, który cierpiał na Golgocie, który jest największym archetypem rozwijającego się człowieka w przyszłości. W ten sposób Chrystus zajął, dla tych, którzy naprawdę rozumieli chrześcijaństwo, miejsce impulsów, które służyły jako przygotowanie w Starym Testamencie.

Widzimy więc, że w rzeczywistości istnieje głębsza interpretacja Dziesięciu Przykazań. 

ciąg dalszy:

close

NEWSLETTER

ZAPISZ SIĘ I OTRZYMUJ COTYGODNIOWY NEWSLETTER O NOWOŚCIACH NA STRONIE ANTROPOZOFIA.NET

Nie spamujemy! Przeczytaj naszą politykę prywatności.

Możesz również polubić…

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x