Tydzień Męki Pańskiej: Niedziela Wielkanocna

Emil Bock, Trzy Lata.Tydzień Męki Pańskiej – wydarzenia tygodnia pasyjnego. fragmenty książki[1]  – tłumaczenie robocze. Intermediarius: B.S. Ilustracja: Giotto, Zmartwychwstanie

Jan 20,1-18 (tłum. E. Bock – Pismo Święte):

Pierwszego dnia po szabacie Maria z Magdali, gdy pierwsze światło poranka przebija się przez ciemność, przychodzi do grobu i widzi, że kamień został odsunięty. Pobiegła więc i przyszła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus miłował, i rzekła do nich: Wyjęli Pana z grobu, a nie wiemy, dokąd Go przenieśli. I tak Piotr i drugi uczeń udali się w drogę do grobu. Obaj biegli razem, a drugi uczeń biegł szybciej, wyprzedził Piotra i pierwszy dotarł do grobu. Schylił się i zobaczył leżące tam całuny, ale nie wszedł do środka. Wtedy Szymon Piotr, idący za Nim, również przybył i natychmiast wszedł do grobu. I zobaczył leżące tam lniane płótna oraz chustę na twarz, która była na jego głowie. Nie leżało ono razem z innymi płótnami, lecz było zwinięte w specjalnym miejscu, poza nimi. Wtedy drugi uczeń, który przyszedł do grobu jako pierwszy, wszedł i zobaczył, i pewność wiary wstąpiła w jego duszę. Znaczenie biblijnego słowa, że powstanie z martwych, było dla nich nadal ukryte. I uczniowie wrócili do swego domu.

Maria stała przed grobem i płakała. I płacząc, schyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w jasnych szatach, siedzących tam, jednego u wezgłowia, drugiego u stóp, gdzie leżało ciało Jezusa. I rzekli do niej: Niewiasto, czemu płaczesz? Ona odpowiedziała: „Zabrali mojego Pana, a ja nie wiem, gdzie Go położyli. A gdy to mówiła, odwróciła się i zobaczyła stojącego Jezusa, ale nie widziała, że to Jezus. Jezus zaś rzekł do niej: Niewiasto, czemu płaczesz, kogo szukasz? Ukazał się jej jako ogrodnik, a ona rzekła do niego: Panie, jeśli go zabrałeś, powiedz mi, dokąd go przyprowadziłeś, abym mogła go sprowadzić. Jezus mówi do niej: Mario. I znowu odwraca się i mówi do Niego po hebrajsku: Rabbuni, to znaczy: Mistrzu. Lecz Jezus jej powiedział: „Nie dotykaj Mnie, bo jeszcze nie wstąpiłem do ziemskiego królestwa Ojca”. Idźcie teraz do moich braci i powiedzcie im: Wznoszę się na Ojcowski Świat-Ziemię, który daje istnienie mnie i tobie, który żyje jako boska moc we mnie i w tobie. Następnie Maria z Magdali idzie i przynosi uczniom wiadomość: Widziałam Pana i te słowa powiedział do mnie.

***

Idea Wielkanocy jest sercem i prawdziwym źródłem wiary chrześcijańskiej. Słowa Pawła: „Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, próżna jest nasza wiara” w pełni uzasadniają wysiłek, aby uznać chrześcijaństwo za religię Zmartwychwstałego.

W końcu pobożność chrześcijańska nie ma innego celu niż ten: wypracować wspólnotę i relację z Chrystusem Zmartwychwstałym. Jednak nie powinniśmy szukać Chrystusa w przeszłości lub w przyszłości, ale w bezpośredniej teraźniejszości. Jego domena nie znajduje się w jakimś innym świecie: w tym świecie, w którym i my żyjemy, tutaj możemy się do Niego zbliżyć.

          Nawiasem mówiąc, idea Wielkanocy, jeśli współczesny człowiek ma znaleźć do niej ponownie uczciwy i bezpieczny dostęp, zakłada zdecydowane przezwyciężenie myślenia materialistycznego. Dla struktury myślowej dzisiejszej ludzkości, w tym dla środowisk teologicznych i kościelnych, ta fundamentalna i centralna prawda życia chrześcijańskiego jest wręcz niewytłumaczalna. Zmartwychwstanie Chrystusa, które jest nie tylko fundamentem i źródłem ruchu chrześcijańskiego, ale także centralnym wydarzeniem w planetarnym rozwoju naszej Ziemi, nie było procesem materialnym, ale nadzmysłowym, duchowo-cielesnym. Jak można je zrozumieć, posługując się pojęciami, które odnoszą się wyłącznie do zewnętrznej, materialnej strony naszego istnienia i nie uwzględniają rzeczywistości ponadzmysłowych?

          Zwróćmy się z pytaniem do Ewangelii, do bogactwa ich Wielkanocnych narracji: Gdzie jest ta sfera, w której mamy odczuwać bliskość zmartwychwstałego Chrystusa? Do czyich drzwi musimy zapukać, czyje przestrzenie duszy musimy otworzyć, aby dojść do rzeczywistego spotkania Wielkanocnego? W jakiej sferze przebywa Zmartwychwstały?

          Z ołtarzy wspólnoty chrześcijańskiej, podczas hymnu Wielkanocnego, co roku rozbrzmiewa znak tej sfery, który jednocześnie pozwala nam domyślać się jej niesamowitych rozmiarów. Modlitwy Wielkanocne otacza świetliste uniesienie, które na mocy wewnętrznej konieczności jest podwójnie przyobleczone w wyrażenia „radujcie się, chwalcie Boga”. Ale kto tu się cieszy, kto wprowadził tajemnicę Wielkanocy w ten radosny taniec? Przede wszystkim jest powiedziane: „Zwiewny krąg Ziemi cieszy się błogością”. I zaraz potem: „Chrystus jest radosnym pulsem życia włożonym w człowieka”. Najpierw zachwyca się w swoim oddechu dusza-powłoka całej naszej planety-Ziemi, odnowiona kosmiczna sfera słonecznych chmur, strumieni powietrza i burz, pośród których Ziemia wchodzi w swoją wiosnę. Wtedy zaczyna się uniesienie tej ludzkości, która jest dotknięta przez Zmartwychwstałego. A jeśli szukamy sfery Zmartwychwstałego, to gdzie ją znajdziemy? Na zewnątrz w atmosferze Ziemi, czy wewnątrz człowieka, gdzie tętni puls życia? Stopniowo dostrzegamy wielkie wymiary sfery Wielkanocnej duszy: obejmuje ona świat zewnętrzny i wewnętrzny, makrokosmos i mikrokosmos.

KONIEC

* * * DODATEK * * *

Rudolf Steiner  o Wielkanocy

GA 195; 28.12.1919

„Tajemnica Golgoty jest sensem rozwoju ziemi i człowieka. To od wolności człowieka zależy, czy umieści siebie w tym czy innym kontekście znaczeniowym, czy też nie. Zmartwychwstanie Chrystusa jest warunkiem i obrazem tego, że człowiek z obywatela ziemi staje się obywatelem kosmosu.”

Ga 223; Historia świata w świetle antropozoficznym, w. 1 – Dornach, 19 kwietnia 1924 r.:

„Jeśli od grudnia moc Impulsu Chrystusowego była wewnętrznie połączona z Ziemią, to teraz widzimy, że ten Impuls Chrystusowy zaczyna promieniować, rozświetlać wszystko dookoła wraz z zewnętrznie rozlewającą się naturą duszy Ziemi. Ponieważ to, co tutaj rozlewa się jako przeniknięta Chrystusem dusza Ziemi w duchową przestrzeń kosmiczną, musi teraz spotkać się z mocą światła słonecznego emanującego z samego Słońca.

I rodzi się pojęcie: teraz Chrystus, który w grudniu wycofał się duchowo wraz z ziemią do wnętrza ziemi, aby odizolować się od wpływów kosmicznych, teraz zaczyna od wydechu samej ziemi, aby dać upust swoim mocom, aby wyciągnąć je na przyjęcie promieniującej na niego natury słonecznej. Do prawdziwego schematu dochodzimy, gdy rysujemy Naturę Słoneczną jako tę, która łączy się z Siłą Chrystusową promieniującą na zewnątrz od ziemi, a więc rysujemy ją w ten sposób. Chrystus zaczyna działać razem z Naturą Słoneczną w czasie Wielkiego Dnia (Zmartwychwstanie Chrystusa); stąd czas Wielkiego Dnia przypada na okres wydechu Ziemi, – jednak to, co ma tu miejsce, nie odnosi się do wypływającego światła księżyca, lecz do Natury Słonecznej.

Stąd ustanowienie Wielkanocy w pierwszą niedzielę po wiosennej pełni księżyca, po pełni, która następuje po wiosennej rewolucji słonecznej.

I czując to, człowiek powinien powiedzieć w odniesieniu do czasu Wielkanocy: jeśli zjednoczyłem się z mocą Chrystusa, to również moja dusza rozlewa się wraz z wydychaną mocą ziemi, duszy ziemskiej na szerokości kosmiczne i otrzymuje moc słoneczną, którą Chrystus teraz również przynosi z ziemi do dusz ludzkich w kosmosie. Z tym wiąże się jednak coś jeszcze. Kiedy w czasach, gdy najważniejsze rzeczy na Ziemi odnosiły się do blasku księżyca, święta były ustanawiane wyłącznie na podstawie tego, co można było zaobserwować w przestrzeni: w jakiej pozycji znajdował się księżyc w stosunku do gwiazd. Znaczenie, jakie Logos zapisał w kosmosie, było podstawą do ustanowienia świąt. Kiedy przyjrzymy się definicji święta Zmartwychwstania Pańskiego, jaką mamy obecnie, zobaczymy, że definicja przestrzeni sięga do pewnego punktu, do punktu, w którym można powiedzieć: teraz mamy pełnię księżyca po równonocy wiosennej, po rozpoczęciu wiosny.

Do tego momentu wszystko jest przestrzenne, ale teraz wylewa się z przestrzeni, tzn: przyjmuje się pierwszą niedzielę po wiosennej pełni Księżyca, niedzielę, która nie jest określona przestrzennie, lecz jest określona w cyklu rocznym, tak jak w cyklu dni tygodnia stale występują na przemian sobota (dzień Saturna), niedziela (dzień Słońca), poniedziałek (dzień Księżyca), wtorek (dzień Marsa), środa (dzień Merkurego), czwartek (dzień Jowisza), piątek (dzień Wenus), sobota itd., Teraz wychodzi się poza przestrzeń, od przestrzennego określenia konstelacji Księżyca do czystego upływu czasu w rocznym cyklu niedziel. To właśnie odczuwano w misteriach: że to stare definicje odnosiły się do przestrzeni kosmicznej, a wraz z nadejściem Tajemnicy Kalwarii ludzie wyszli z przestrzeni kosmicznej w czas, który nie był już odnoszony do przestrzeni kosmicznej. Człowiek oddzielił, że tak powiem, to, co odnosiło się do Ducha, od tego, co było czysto przestrzenne. To było potężne pchnięcie ludzkości w kierunku Ducha”.

„Niewielu ludzi w pierwszych wiekach chrześcijaństwa wiedziało, że w Jezusie z Nazaretu mieszka istota solarna, istota kosmiczna, i że ziemia została zapłodniona przez fakt, że ze słońca rzeczywiście zstąpiła istota, która wcześniej mogła być postrzegana z ziemi jedynie za pomocą metod inicjacji.

A istotą chrześcijaństwa było […], aby można było powiedzieć: Chrystus, do którego mogliśmy się wznieść, będąc konsekrowanymi, ten Chrystus, którego mogliśmy dosięgnąć, wstępując w sfery słoneczne w starożytnych misteriach, zstąpił do śmiertelnego ciała, do ciała Jezusa z Nazaretu. Przyszedł na ziemię.

Był to, powiedziałbym, nastrój świąteczny, więcej niż świąteczny, nastrój święty, który wypełniał dusze i umysły, które w tym czasie rozumiały coś z Tajemnicy Golgoty.

To, co wówczas było żywą treścią świadomości, stopniowo, poprzez wydarzenia, które omówimy, stało się czymś w rodzaju święta pamięci o tym historycznym wydarzeniu na Golgocie.

Jednak w miarę kształtowania się tej pamięci ludzie coraz bardziej tracili świadomość, kim był Chrystus jako istota słoneczna. Osoby znające starożytne misteria nie musiały pozostawać w niewiedzy co do natury Chrystusa. Wiedzieli, że prawdziwie wtajemniczeni, ci, którzy byli prawdziwie wtajemniczeni, ponieważ uniezależnili się od ciała fizycznego, przeszli przez śmierć w duszy, wstąpili do sfery słonecznej i szukali Chrystusa, i że od Niego, od Chrystusa w sferze słonecznej, otrzymali impuls do zmartwychwstania duszy. Wiedzieli, kim jest Chrystus, ponieważ do Niego wstąpili.

Ci starożytni wtajemniczeni, znawcy tego wtajemniczenia, zrozumieli na podstawie tego, co wydarzyło się na Golgocie, że ta sama istota, której najpierw trzeba było szukać w słońcu, teraz zstąpiła na ziemię. Dlaczego? Ponieważ czynności wykonywane w dawnych misteriach Chrystusa w słońcu nie mogły być już wykonywane przez wtajemniczonych, po prostu dlatego, że z biegiem czasu zmieniła się natura ludzka. Dawna ceremonia inicjacji nie była już możliwa ze względu na dalszy rozwój ludzkości.

Chrystusa nie można już było szukać w słońcu poprzez dawne wtajemniczenie. Zstąpił, aby dokonać na ziemi czynu, który ludzie mogliby teraz podziwiać.

To, co jest zawarte w tym sekrecie, należy do najświętszych, jakie mogą być wypowiedziane na ziemi.”

Ga 131:

Istotne jest nie to, czego Chrystus naucza i co głosi, ale to, co Chrystus dał: swoje ciało! Nigdy bowiem przedtem w śmierci człowieka nie zostało sprowadzone na ziemię to, co powstało z grobu na Golgocie. Nigdy aż do tej chwili, dzięki jednemu człowiekowi, który przeszedł przez Bramę Śmierci, nie zostało ofiarowane ziemi to, co mogła ona otrzymać dzięki zmartwychwstałemu ciału Chrystusa Jezusa.

Poprzez związanie z ziemią krwi Chrystusa-Słońca odnawia się związek między ziemią a słońcem. Chrystus staje się Duchem Ziemi. Zmienia się cała aura planety.

A moment, w którym każdego roku obchodzone jest Misterium Golgoty, jest niezwykle ważny. Ponieważ przesunięcie w rzeczywistości ucieka od tego impulsu, który przynosi Chrystus…

…Impuls Chrystusa będzie tym, co ożywi spojrzenie wstecz. Taka zmiana nastąpi w duchowej organizacji człowieka. Powstanie ona w wyniku wydarzenia, które rozpocznie się w XX wieku, a które możemy określić jako drugie przyjście Chrystusa, aby ci ludzie, w których obudzą się wyższe władze, ujrzeli „Pana Karmy”. […] Następne trzy tysiąclecia będą czasem do przygotowania ludzi”.

Więcej informacji na temat Świąt Wielkanocnych w Ga:

101 w. 2, 102, 130, 131, 143, 149, 219, 223, 229, 233a, 308, 353

* * *

Na koniec naszej wędrówki przez Tajemnicę Wielkiego Tygodnia zapraszam do odwiedzenia  Kaplicy Scrovegni w Padwie w której to można obejrzeć te niesamowite freski malowane przez Giotta:

https://www.haltadefinizione.com/en/image-bank/giotto-di-bondone-scrovegni-chapel-360-view/

Ściany kaplicy zdobią 53 freski artysty. Giotto tworzył je prawie trzy lata, między 1303 a 1306 rokiem. Pomagało mu około 40 osób. W zamyśle fundatora, bankiera z Padwy, Enrico Scrovegni, kaplica miała być „drogą do nieba” jego ojca Reginaldo, również bankiera. Reginaldo Scrovegni tak zasłynął swym lichwiarstwem, że nie chciano go pochować w poświęconej ziemi. [Dante Alighieri umieścił go nawet w XVII kręgu piekła w swej „Boskiej komedii”] Syn, fundując wspaniale dekorowaną kaplicę, chciał więc odkupić winy ojca. W czasach Giotta większość ludzi była analfabetami. Fresk w kościele czy kaplicy miał być dopełnieniem i ilustracją tego, co słyszeli z ust księdza. Nie mogli sami sięgnąć po Pismo Święte, więc namalowane sceny odtwarzały wszystkie szczegóły, by przekazać jak najwięcej informacji i jak najwierniej oddać znaczenie biblijnego przekazu. Freski sprzed ponad 700 lat uważane są za jedno z największych arcydzieł sztuki zachodniej.

close

NEWSLETTER

ZAPISZ SIĘ I OTRZYMUJ COTYGODNIOWY NEWSLETTER O NOWOŚCIACH NA STRONIE ANTROPOZOFIA.NET

Nie spamujemy! Przeczytaj naszą politykę prywatności.

Może Ci się również spodoba

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x