Związki karmiczne: Emerson i Herman Grimm

Rudolf Steiner, GA 236,  Związki karmiczne,  Tom 2, Dornach, 23 kwietnia 1924 r. Intermediarius: B.S. Zdjęcie: po lewej Herman Grimm, po prawej Ralph Waldo Emerson

..Paradoksalne, jak się może wydawać współczesnemu umysłowi, jest to, że jedynym sposobem, aby zrozumieć życie ludzkie w jego głębszym aspekcie, jest skupienie naszych badań nad biegiem wydarzeń na świecie wokół obserwacji samego człowieka w historii. A człowieka nie można traktować jako przynależącego tylko do epoki czasu, jako żyjącego tylko jednym ziemskim życiem. Rozważając człowieka, musimy zdać sobie sprawę z tego, jak indywidualność przechodzi z jednego życia ziemskiego do drugiego i jak w przerwie między śmiercią a nowymi narodzinami działa i przekształca to, co przebiegało bardziej w sferze podświadomości życia ziemskiego, ale co wiąże się z rzeczywistym kształtowaniem przeznaczenia. Kształtowanie przeznaczenia odbywa się bowiem nie w jasnej świadomości intelektu, lecz w tym, co tkwi w podświadomości. 

Podam wam teraz inny przykład tego, jak w historii sprawy mają się poprzez same ludzkie indywidualności. W I wieku n.e., około stu lat po powstaniu chrześcijaństwa, mamy niezwykle znaczącego pisarza rzymskiego w osobie Tacyta. W całym swoim dorobku, a zwłaszcza w „Germanii”, Tacyt okazuje się mistrzem zwięzłego, jasnego stylu; fakty historyczne i geograficzne ujmuje w cudownie zaokrąglone zdania o prawdziwie epigramatycznym zabarwieniu. 

Pamiętajmy też, że Tacyt, człowiek o szerokiej kulturze, który wiedział wszystko, co uważano za znane w tamtych czasach – sto lat po powstaniu chrześcijaństwa – nie wspomina o Chrystusie jedynie przelotnie, wspominając o Nim jako o kimś, kogo Żydzi ukrzyżowali, ale twierdząc, że nie ma to większego znaczenia. W rzeczywistości jednak Tacyt jest jednym z największych Rzymian. 

Tacyt miał przyjaciela, osobowość znaną w historii jako Pliniusz Młodszy, który sam był autorem wielu listów i gorącym wielbicielem Tacyta. 

Na początek przyjrzyjmy się Pliniuszowi Młodszemu. Przechodzi on przez bramę śmierci, przez życie między śmiercią a nowymi narodzinami i rodzi się ponownie w XI wieku jako hrabina Toskanii we Włoszech, która zostaje poślubiona księciu Europy Środkowej. Książę został pozbawiony swoich ziem przez Henryka Czarnego z dynastii Franków Salickich i pragnie zapewnić sobie posiadłość we Włoszech. Hrabina Beatrix jest właścicielką zamku Canossa, gdzie później Henryk IV, następca Henryka III Czarnego, został zmuszony do odbycia słynnej pokuty przed papieżem Grzegorzem. 

Hrabina Beatrycze jest niezwykle czujną i aktywną osobowością, żywo zainteresowaną wszystkimi warunkami i okolicznościami tamtych czasów. W istocie nie może nie być zainteresowana, ponieważ Henryk III, który przed ślubem z nią wypędził jej męża Gotfryda z Alzacji do Włoch, kontynuował swoje prześladowania. Henryk jest człowiekiem bezwzględnym, który obala książąt i wodzów w swojej okolicy, jednego po drugim, robi wszystko, co mu przyjdzie do głowy, i nie jest zadowolony, gdy raz kogoś prześladuje, ale robi to po raz drugi, gdy ofiara zadomowiła się gdzie indziej.  Jak już powiedziałem, był to człowiek o bezwzględnej sile, „wielki” człowiek w średniowiecznym stylu wielkości. A kiedy Gottfried zadomowił się w Toskanii, Henryk nie zadowolił się wypędzeniem go, lecz zabrał hrabinę ze sobą do Niemiec.

Wszystkie te wydarzenia dały hrabinie okazję do wyrobienia sobie przenikliwego poglądu na warunki panujące we Włoszech, jak również w Niemczech. Jest to kobieta o przenikliwej obserwacji, witalności i energii, połączonej z wielkim sercem i wizją. 

Kiedy później Henryk IV został zmuszony do odbycia podróży pokutnej do Canossy, właścicielką zamku została córka Beatrycze, Matylda. Matylda żyła w doskonałych stosunkach z matką, po której odziedziczyła te cechy, i w rzeczywistości była bardziej utalentowana od matki. Były to wspaniałe kobiety, które z powodu wszystkiego, co wydarzyło się za panowania Henryka III i Henryka IV, głęboko interesowały się historią tamtych czasów.

Badanie tych osobowości prowadzi do następującego niezwykłego rezultatu: hrabina Beatrycze jest reinkarnowanym Pliniuszem Młodszym, a jej córka Matylda jest reinkarnowanym Tacytem. Tak więc Tacyt, w dawnych czasach pisarz historyczny, jest teraz obserwatorem historii na szeroką skalę – (gdy kobieta ma w sobie wielkość, często jest cudownie uzdolniona jako obserwator) – i nie tylko obserwatorem, ale bezpośrednim uczestnikiem wydarzeń historycznych. Matylda jest bowiem właścicielką Canossy, miejsca, w którym rozgrywały się sprawy o ogromnym znaczeniu dla średniowiecza. Dawny Tacyt jest teraz obserwatorem historii. 

Między tymi dwiema osobami – matką i córką – rodzi się głęboka zażyłość, a ich dawna praca pisarska pozwala im z wielką przenikliwością śledzić wydarzenia historyczne: podświadomie i instynktownie stają się one ściśle związane ze światem – procesem, który toczy się zarówno w przyrodzie, jak i w historii.

A teraz, jeszcze później, dzieje się rzecz następująca. – Pliniusz Młodszy, który w średniowieczu był hrabiną Beatrix, rodzi się na nowo w XIX wieku, w milenium  romantyzmu. Chłonie ten romantyzm – nie można powiedzieć, że z entuzjazmem, ale z estetyczną przyjemnością. Ma z jednej strony tę miłość do tego, co romantyczne, a z drugiej – ze względu na swoje koneksje rodzinne – styl raczej akademicki; odnajduje się w akademickim stylu pisania. Nie jest to jednak zgodne z jego charakterem. Zawsze chce się z tego wyrwać, zawsze chce się tego stylu pozbyć. 

Osobowość ta (reinkarnowany Pliniusz Młodszy i hrabina Beatrix) przypadkiem, zrządzeniem losu, odwiedza przyjaciela i bierze do ręki leżącą na stole książkę, książkę angielską. Zafascynował go jej styl i od razu poczuł: Styl, który miałem do tej pory i który zawdzięczam relacjom rodzinnym, tak naprawdę nie należy do mnie. To jest mój styl, to jest styl, którego potrzebuję. Jest wspaniały, muszę go zdobyć za wszelką cenę.

Jako pisarz staje się naśladowcą tego stylu – mam na myśli oczywiście naśladowcę artystycznego w najlepszym, nie pedantycznym sensie – naśladowcę tego stylu w artystycznym, estetycznym sensie tego słowa. I wiecie, że książką, którą wtedy otworzył, przeczytał tak szybko, jak tylko mógł, a potem przeczytał wszystko, co znalazł w pismach autora – tą książką byli „Ludzie reprezentatywni” Emersona. Ów człowiek przyjął jej styl, natychmiast przetłumaczył z niej dwa eseje, poczuł głęboką cześć dla autora i nie był zadowolony, dopóki nie mógł go spotkać na żywo. 

Ten człowiek, który naprawdę dopiero teraz odnalazł siebie, który po raz pierwszy odnalazł styl, który należał do niego w jego podziwie dla drugiego – ta reinkarnacja Pliniusza Młodszego i hrabiny Beatrix – to nikt inny jak Hermann Grimm.  A w Emersonie mamy do czynienia z reinkarnowanym Tacytem, reinkarnowaną hrabiną Matyldą. 

Kiedy obserwujemy podziw Hermanna Grimma dla Emersona, kiedy przypominamy sobie sposób, w jaki Hermann Grimm spotyka się z Emersonem, możemy ponownie odnaleźć związek Pliniusza Młodszego z Tacytem. W każdym zdaniu, które Hermann Grimm pisze po tym czasie, możemy dostrzec wyłaniający się dawny związek między Pliniuszem Młodszym a Tacytem. Podziw, jaki Pliniusz Młodszy żywił dla Tacyta, a nawet więcej – całkowita zgodność i zrozumienie między nimi, ujawnia się ponownie w podziwie, z jakim Herman Grimm patrzy na Emersona. 

A teraz po raz pierwszy zrozumiemy, na czym polega zasadnicza wielkość stylu Emersona, dostrzeżemy, że to, co Tacyt ukazywał na swój sposób, Emerson również ukazuje na swój własny, szczególny sposób. Jak pracuje Emerson? Ci, którzy odwiedzili Emersona, odkryli jego sposób pracy. 

Znajdował się w pokoju, wokół niego stało kilka krzeseł, kilka stołów. Wszędzie leżały otwarte książki, a Emerson przechadzał się między nimi. Często czytał jakieś zdanie, przyswajał je sobie dokładnie i na jego podstawie układał swoje wspaniałe, swobodne, poruszające się zdania epigramatyczne. Tak właśnie pracował. Oto dokładny obraz Tacyta w życiu! Tacyt podróżuje, wszędzie chwyta życie: Emerson obserwuje życie w książkach. To wszystko żyje na nowo!

A potem w Hermannie Grimmie pojawia się to nieprzezwyciężone pragnienie spotkania z Emersonem. Przeznaczenie prowadzi go do „Ludzi reprezentatywnych” i od razu widzi: tak właśnie muszę pisać, to jest mój prawdziwy styl. Jak już wspomniałem, nauczył się on akademickiego stylu pisania od swojego wuja Jaboba Grimma i ojca Wilhelma Grimma, a potem go porzuca. Los zmusza go do przyjęcia zupełnie innego stylu.

W pismach Hermanna Grimma widzimy, jak szerokie były jego zainteresowania historyczne. Z Niemcami łączy go wewnętrzna więź duszy, a także głębokie zainteresowanie Włochami. Wszystko to ujawnia się w jego pismach. 

To są rzeczy, które pokazują, jak układają się sprawy losu. A jak człowiek jest doprowadzany do tego, aby takie rzeczy dostrzec? Najpierw trzeba mieć jakieś wrażenie, a potem wszystko się wokół niego krystalizuje. W ten sposób musieliśmy najpierw wyobrazić sobie obraz Hermanna Grimma otwierającego „Ludzi reprezentatywnych” Emersona. 

Hermann Grimm miał w zwyczaju czytać w specyficzny sposób. Czytał jakiś fragment, a potem natychmiast wycofywał się z tego, co przeczytał: Był to gest, jakby połykał to, co przeczytał, zdanie po zdaniu. I właśnie ten wewnętrzny gest połykania zdania po zdaniu pozwolił prześledzić drogę Hermanna Grimma do jego wcześniejszego wcielenia. W przypadku Emersona było to chodzenie w tę i z powrotem przed otwartymi książkami, a także raczej sztywny, na wpół rzymski powóz człowieka, jakim widział go Hermann Grimm, gdy spotkali się po raz pierwszy we Włoszech – to właśnie te wrażenia prowadziły nas od Emersona do Tacyta. Do śledzenia tego rodzaju spraw potrzebna jest plastyczność widzenia. 

close

NEWSLETTER

ZAPISZ SIĘ I OTRZYMUJ COTYGODNIOWY NEWSLETTER O NOWOŚCIACH NA STRONIE ANTROPOZOFIA.NET

Nie spamujemy! Przeczytaj naszą politykę prywatności.

Możesz również polubić…

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x