Ósma sfera

Rudolf Steiner, RUCH OKULTYSTYCZNY W XIX WIEKU, GA 254. Intermediarius: B.S. Tłumaczenie robocze.

Sposoby myślenia i odpowiadające im struktury duchowe i społeczne w każdym okresie czasu nie są przypadkowe, ale są wywoływane przez pewne grupy istot ludzkich działających systematycznie dla dobra lub zła. Steiner przedstawia działalność tych grup działających zakulisowo w XIX wieku i wskazuje na ich skutki także w naszych czasach.

Te dziesięć wykładów jest częścią serii wykładów zatytułowanej „Ruchy okultystyczne XIX wieku” i wydanej w języku niemieckim jako Die Okkulte Bewegung Im Neunzehnten Jahrhundert und Ihre Beziehung zur Weltkultur. Bedeutzames aus dem aeusseren Geistesleben um Mitte des neunzehnten Jahrhunderts.

tłumaczenie robocze

8 sfera

RUCH OKULTYSTYCZNY W XIX WIEKU

GA 254 w. V

18 października 1915, Dornach

Bardzo trudno jest mówić o tak zwanej „Ósmej sferze”, o której po raz pierwszy otwarcie wspomniał pan Sinnett – nie można powiedzieć, że podał on „informacje” na jej temat, ponieważ to, co powiedział, było fałszem. Z pewnością rozumiecie, dlaczego trudno jest mówić na ten temat, ponieważ należy jeszcze raz podkreślić, że nasz język został ukuty dla zewnętrznego, materialnego świata, a Ósma Sfera była uważana za sprawę tajemną, dopóki nie wspomniał o niej Sinnett.

            W związku z tym nie ma wielu słów, których można by użyć do scharakteryzowania Ósmej Sfery. Fakt, że przez tak długi czas unikano wszelkich wzmianek o niej, pozwoli wam również uświadomić sobie, o co chodzi, kiedy się o niej mówi. Dlatego też aforystyczne uwagi, które dziś poczynię, należy traktować jako rodzaj wstępu, mającego na celu przedstawienie pewnych wskazówek, które na początek mogą być jedynie niewielkim wkładem do tematu. Należy jednak mieć nadzieję, że w późniejszym czasie nadarzy się okazja, by powiedzieć więcej.[1] Na podstawie tego, co zostało powiedziane w ostatnim wykładzie, a także, w pewnym stopniu, przy wcześniejszych okazjach (patrz GA 92), spróbuję scharakteryzować to, co nazywa się „Ósmą sferą”, abyśmy mieli podstawę do opisania rozwoju Ruchu Duchowego w XIX wieku i na początku XX.

            Z wczorajszego wykładu na pewno zrozumieliście, że Ósma Sfera nie może być niczym, co należy do świata materialnego, ponieważ pokazałem wam, że największym błędem w stwierdzeniu Sinnetta jest to, że fizyczny Księżyc jest bezpośrednio związany z Ósmą Sferą; starałem się też uzmysłowić, że faktyczna podstawa tego błędu polega na tym, że wskazuje on na coś materialnego i fizycznego.

            Z tego będziesz mógł wywnioskować, nawet jeśli nie do końca to zrozumiesz, że to, co nazywane jest Ósmą Sferą, nie może mieć bezpośrednio nic wspólnego z czymkolwiek w świecie materialnym – to znaczy, że to, co może być postrzegane przez zmysły człowieka i przemyślane na podstawie postrzegania zmysłowego, nie ma żadnego udziału w Ósmej Sferze. Dlatego nie ma sensu szukać Ósmej Sfery gdziekolwiek w świecie materialnym.

            Masz teraz wskazówki, za pomocą których można w myślach zbliżyć się do koncepcji Ósmej Sfery. Powiedziałem, że Ósma Sfera ma coś wspólnego z pozostałościami po Starym Księżycu i jego ewolucji. Tyle można wywnioskować z badań, które prowadziliśmy z biegiem czasu. We wczorajszym wykładzie starałem się wyjaśnić, że na Starym Księżycu naturalny sposób percepcji człowieka miał charakter wizjonerski i wyobrażeniowy, tak więc wszelka istotność, którą można dostrzec w Ósmej Sferze, musi zostać odnaleziona za pomocą tego rodzaju wizji. To znaczy: na samym początku należy założyć, że Ósmą Sferę odnajduje się za pomocą wizjonerskich wyobrażeń.

            Jak to się stało, że zaczęto używać wyrażenia „Ósma Sfera”? – Wiecie, że ewolucja człowieka przebiega przez siedem sfer: Saturna, Słońce, Księżyc, Ziemię, Jowisza, Wenus, Wulkana. Wyobrażamy sobie, że oprócz tych siedmiu sfer jest jeszcze coś, co leży poza nimi, a jednak jest w jakiś sposób związane z Ziemią. Mamy tu więc sferę, widoczną tylko dla jasnowidzów-wyobraźni, która stoi tam jako Ósma Sfera ponad tymi siedmioma, które stanowią domenę uporządkowanej i regularnej ewolucji ludzkości. Wszystkie takie szkice są oczywiście czysto schematyczne; człowiek jest zmuszony rysować oddzielnie sfery, które można obserwować tylko wewnątrz każdej z nich. Z pewnością zrozumieliście z naszych studiów, że dopóki człowiek znajduje się w świecie materialnym, obserwuje za pomocą zmysłów i myśli intelektem, dopóty znajduje się w czwartej sferze, sferze ziemskiej. Jeśli rozwinie swoje zdolności duszy na tyle, że będzie w stanie zobaczyć Trzecią Sferę, Sferę Księżyca, wtedy odbędzie daleki lot, ale nie w sensie przestrzennym. Obserwuje on nie z innego miejsca, ale fizycznie, przestrzennie, z tego samego miejsca. Dlatego te siedem sfer powinno być w rzeczywistości wciągnięte jedna w drugą. Są to kolejne etapy i stany ewolucji i w gruncie rzeczy taki schemat nie ma innej wartości, jak tylko taka, jakbyśmy powiedzieli: człowiek rozwija się od urodzenia do siódmego roku życia w pierwszym etapie, od siódmego do czternastego roku życia w drugim etapie itd. Istota, która rozwinęła się od pierwszego do siódmego roku, nie może być uważana za oddzielną od istoty, która rozwija się od siódmego do czternastego roku. Nie można też myśleć o siedmiu kolejnych sferach czy etapach ewolucji Ziemi jako o odrębnych od siebie.

            To daje wskazówkę, że Ósmą Sferę należy obserwować w obrębie Sfery Ziemi. Nie można jej właściwie narysować ani powyżej, ani poniżej; aby zobrazować rzeczywistość, należałoby ją wrysować w Sferę Ziemi. Często posługiwałem się prostym przykładem, aby wyrazić, o co tutaj chodzi. Tak jak powietrze fizyczne jest wokół nas, tak samo Duchowe jest wokół nas; musimy szukać Duchowego w tym, co jest faktycznie fizyczne w naszym otoczeniu. Stąd należy przyjąć, że tak jak to, co duchowe, jest wokół nas, tak i my musimy szukać Ósmej Sfery w naszym środowisku. Oznacza to, że musiałby powstać organ umożliwiający człowiekowi postrzeganie Ósmej Sfery, tak jak jego zmysły fizyczne pozwalają mu postrzegać materialną Ziemię. Mógłby on wtedy doświadczać Ósmej Sfery całkiem świadomie, ale nieświadomie zawsze jest w niej obecny, tak jak my zawsze jesteśmy w powietrzu, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy. A jeśli rozwinęliśmy organy do doświadczania Ósmej Sfery, jesteśmy świadomi, że jest ona wokół nas. Jeśli więc Ósma Sfera ma być opisana, to oczywiście musi być opisana jako sfera, w której żyjemy przez cały czas.

            Jak już powiedziałem, wszystko, co mogę zrobić w tych wstępnych studiach, to podać pewne ogólne informacje – reszta pojawi się w miarę postępów. Przede wszystkim można zrozumieć, że to, co znajduje się wokół nas jako Ósma Sfera, jest dostępne dla jasnowidzenia imaginatywnego. Rozwinięcie Jasnowidzenia imaginatywnego bez postrzegania czegoś z Ósmej Sfery jest niemożliwe. Powodem, dla którego tak trudno jest mówić o sprawach takich jak Ósma Sfera, jest to, że naprawdę jasne i rozróżniające jasnowidzenie posiada bardzo niewielu. W Ósmej Sferze mamy do czynienia z Wyobraźnią, a to, co stanowi istotną naturę ziemskiej ewolucji – czyli Czwartej Sfery – nie jest obecne w Ósmej Sferze. Istotną naturę Czwartej Sfery stanowi, jak już wczoraj zaznaczyłem, mineralna impregnacja tego świata-ciała. To, że jesteśmy w stanie żyć na Ziemi, zawdzięczamy temu, że Czwarta Sfera została zmineralizowana: żyjemy w zmineralizowanym środowisku; to, co jest postrzegane przez zmysły fizyczne, może być koordynowane przez intelekt. Musimy sobie jednak wyobrazić, że element mineralny jest całkowicie nieobecny w Ósmej Sferze.

            Kiedy wyeliminujemy element mineralny w myśli, pozostanie nam tylko późniejszy etap ewolucji Starego Księżyca, bo skąd mogłoby się wziąć coś innego? Ewolucja postępuje; coś, co jest dostrzegalne poprzez Wyobraźnię, jasnowidzenie, ale nie może być niczym innym, jak pozostałością Starego Księżyca – to nie byłaby Ósma Sfera. Można by jedynie powiedzieć, że coś zostało pozostawione przez Trzecią Sferę.

            Aby mieć pewne wyobrażenie o faktach związanych z Ósmą Sferą, pamiętajmy o tym, co następuje. W trakcie swojej regularnej ewolucji Trzecia Sfera stała się Czwartą Sferą, to znaczy nastąpiło przejście trzeciego królestwa elementarnego – bo tak musimy je nazywać – do królestwa mineralnego. Został dodany pierwiastek mineralny. W przeciwnym razie musielibyśmy pojmować Stary Księżyc jako sumę materialności, postrzegalną w wyobraźni! Należy więc przyjąć, że regularny postęp od Starego Księżyca do Ziemi, od Trzeciej Sfery do Czwartej, polega na tym, że to, co wcześniej było tylko postrzegalne wyobrażeniowo, staje się postrzegalne materialnie, czyli ulega mineralizacji. W Ósmej Sferze na początku pozostaje element Starego Księżyca, ale dzięki pewnemu wydarzeniu ten element ulega zmianie. To, co miało miejsce, aby Czwarta Sfera mogła powstać z Trzeciej, zostało jasno opisane w książce Ga 13 Wiedza tajemna w zarysie, gdzie mówi się, że do działań Duchów Ruchu dodano działania Duchów Formy, pod których kierunkiem odbywa się cały proces przemiany. Możemy więc powiedzieć, że Czwarta Sfera powstaje z Trzeciej, ponieważ Duchy Formy dodają swoje działania do działań Duchów Ruchu.

            Gdyby Duchy Formy osiągnęły wszystko, czego ich własna natura pragnie i co więcej, jest w stanie osiągnąć, kiedy misja Sfery Trzeciej została wypełniona w Kosmosie, Sfera Czwarta powstałaby całkiem naturalnie ze Sfery Trzeciej. To jest oczywiste. Wiemy jednak, że działają duchy Lucyfera i Arymana – i zatrzymują one dla siebie coś z materialności Starego Księżyca, odbierając ją niejako Duchom Formy. Fakt, że Lucyfer i Aryman tak postępują, świadczy o ich istotnej naturze. Tak więc, gdy Sfera Trzecia przechodzi do kolejnego etapu, coś zostaje odebrane Duchom Formy przez Lucyfera i Arymana; do tej części, która została odebrana, wnikają Lucyfer i Aryman, zamiast Duchów Formy. Działania Lucyfera i Arymana dodają się do działań Duchów Ruchu i w rezultacie z Trzech powstaje Osiem. (Uwaga tłumacza: Ósma Sfera z Trzeciej Sfery).

            Coś innego zatem musi tam być, nie tylko Stary Księżyc, a to „coś innego”, co powstaje tak samo jak Sfera Czwarta, jest ukonstytuowane przez fakt, że mineralna substancjalność, jako że powstaje, zostaje odebrana w momencie narodzin Czwartej Sfery. Kiedy więc minerał powstaje z substancji Wyobrażeniowej, zostaje porwany przez Lucyfera i Arymana i przekształcony w Wyobraźnię. Zamiast Ziemi powstałej z pozostałej substancji Starego Księżyca powstaje ciało kosmiczne, którego narodziny wynikają z tego, że substancjalność odebrana Ziemi staje się tym, co przeszło ze Starego Księżyca.

            Przypomnij sobie, jak opisałem warunki panujące na Starym Księżycu w książce Wiedza tajemna w zarysie. W Starym Księżycu nie było jeszcze nic mineralnego. Gdyby istniała substancja mineralna, ten świat-ciało byłby Ziemią, a nie Księżycem. Sfera czwarta powstaje poprzez narodziny elementu mineralnego. Gdy Lucyfer i Aryman zbliżają się, wyrywają mineralną substancję ze Sfery Czwartej i wlewają ją do Sfery Trzeciej, Stary Księżyc zostaje odtworzony, ale teraz z materialnością, która należy do Ziemi.

            Zauważcie to dobrze: zamiast czystych Wyobrażeń, Wyobrażenia są zagęszczone przez infuzję elementu mineralnego, który został wyrwany z Ziemi. W ten sposób powstają zagęszczone Wyobrażenia. Zostajemy zatem wciągnięci w świat zagęszczonych Wyobrażeń, które nie mają charakteru księżycowego, ponieważ zostały zagęszczone przez materialność należącą do Ziemi. Są to duchy, widma – to znaczy, że za naszym światem znajduje się świat widm stworzony przez Lucyfera i Arymana.

            Pozwólcie, że wyrażę to schematycznie w następujący sposób: Na Starym Księżycu były obecne pewne obrazy. Powinny one były przejść na Ziemię jako coś wszędzie dostrzegalnego. Ale Lucyfer i Aryman zatrzymali je dla siebie. Lucyfer i Aryman odebrali Ziemi niektóre z jej składników i uczynili z nich imaginację, tak że te ziemskie substancje stały się nie ziemskimi, lecz księżycowymi tworami. Do naszej Czwartej Sfery została więc zaszczepiona sfera, która w rzeczywistości jest sferą Księżyca, ale jest wypełniona ziemską substancją i dlatego jest fałszywym tworem we wszechświecie. Do tych siedmiu sfer dodano Ósmą, stworzoną w opozycji do postępowych Duchów. Konieczną konsekwencją tego jest to, że Duchy Formy muszą walczyć na Ziemi o każdy kęs substancjalności, który można zmineralizować, aby nie został im odebrany przez Lucyfera i Arymana i przeniesiony do Ósmej Sfery.

            W rzeczywistości więc nasza Ziemia – Czwarta Sfera – po prostu nie jest tym, czym wydaje się być na zewnątrz. Gdyby rzeczywiście składała się z atomów, wszystkie te atomy byłyby nadal impregnowane przez formacje należące do Ósmej Sfery, które są dostrzegalne tylko dla jasnowidzów. Formacje te są obecne wszędzie, podobnie jak widmowa zawartość Ósmej Sfery, która może być postrzegana tak, jak postrzegane są rzeczywiste widma. W grę wchodzą tu wszystkie ziemskie byty i istnienia. Lucyfer i Aryman starają się bezustannie czerpać z substancji ziemskich wszystko, co mogą wyrwać, aby uformować swoją Ósmą Sferę, która następnie, gdy będzie wystarczająco zaawansowana, odłączy się od Ziemi i pójdzie własną drogą w Kosmosie razem z Lucyferem i Arymanem. Nie trzeba dodawać, że Ziemia przejdzie wtedy na Jowisza jako zwykły szkielet. Ale człowiek, jak zdajesz sobie sprawę, ma swoje ustalone miejsce w całej ewolucji Ziemi, ponieważ jest zmineralizowany na wskroś. Jesteśmy przeniknięci procesem mineralizacji, który sam jest wciągnięty w tę walkę, tak że można z niego nieustannie czerpać kawałki tej substancji. Dlatego my sami uczestniczymy w tej walce. Lucyfer i Aryman walczą z Duchami Formy, aby wszędzie odebrać nam substancję mineralną.

            Jednak siła tego procesu jest różna w różnych regionach naszego organizmu. Jesteśmy różnorodnie zbudowani; niektóre z naszych organów są doskonalsze od innych. Najdoskonalszym ze wszystkich jest nasz organ myślenia, mózg i czaszka, i tam walka, o której mówiłem, jest najbardziej zacięta, właśnie dlatego, że ta ludzka głowa, ten ludzki mózg, jest tak ukształtowany, jak jest; a jest tak ukształtowany, ponieważ w tym miejscu naszego ciała Lucyfer, a także Aryman, odnieśli największe sukcesy w odebraniu nam substancji mineralnej. Substancja fizyczna jest tam bardziej uduchowiona niż gdziekolwiek indziej. Ukształtowanie naszej czaszki wynika z faktu, że to właśnie tam odebrano nam najwięcej. Dlatego właśnie poprzez głowę możemy w największym stopniu wyzwolić się z naszego organizmu. Możemy wznieść się myślami w górę, możemy odróżnić dobro od zła. I właśnie z tego powodu Lucyfer i Aryman odnieśli tam największy sukces w odbieraniu substancjalności; w tak zwanym najszlachetniejszym organie człowieka udało im się odebrać najwięcej zmineralizowanej substancjalności. Ta alchemia, dzięki której substancja mineralna zostaje przesłana do Ósmej Sfery, odbywa się cały czas za kulisami naszego istnienia. – Na początek przekazuję tylko informacje, które w miarę postępu naszych badań będą się coraz wyraźniej potwierdzać.

            Gdyby wszystko przebiegało bez zakłóceń dla Lucyfera i Arymana, gdyby wszędzie byli oni w stanie wycisnąć tyle, ile wycisnęli z organu głowy, ewolucja ziemska wkrótce osiągnęłaby punkt, w którym Lucyferowi i Arymanowi udałoby się zniszczyć naszą Ziemię i doprowadzić całą ewolucję światów do Ósmej Sfery, tak że ewolucja ziemska jako całość przybrałaby inny kierunek. Dlatego Lucyfer stara się rozwinąć swoją największą siłę w miejscu, gdzie człowiek jest najbardziej bezbronny, czyli w swojej głowie. Warownią, którą najłatwiej jest Lucyferowi zdobyć, jest ludzka głowa; a wszystko, co jest do niej podobne pod względem rozmieszczenia pierwiastków mineralnych, tak że można to w ten sam sposób wyciągnąć, jest w równym stopniu narażone na niebezpieczeństwo wysłania do Ósmej Sfery. W konsekwencji tego zamiaru Lucyfera i Arymana pojawia się nie mniejsza perspektywa, niż ta, że cała ewolucja ludzkości może zniknąć w Ósmej Sferze, aby ta ewolucja przybrała inny przebieg.

            Taki, widzicie, był zamiar Lucyfera i Arymana od początku ziemskiej ewolucji – pozwolić, aby cała ta ewolucja zniknęła w Ósmej Sferze. Dlatego konieczne było stworzenie przeciwwagi przez te Duchy, które należą do Hierarchii Duchów Formy. Zewnętrzna przeciwwaga, którą stworzyły, polega na tym, że w „przestrzeń”, jak gdyby, Ósmej Sfery zostało włożone coś, co działa przeciwko tej Ósmej Sferze. Aby to prawidłowo przedstawić, musimy tutaj pokazać Ziemię, a tutaj Ósmą Sferę (patrz diagram). Ósma Sfera należy do naszej fizycznej Ziemi we wskazanym sensie. Wszędzie otaczają nas Wyobraźnie, które mają na celu ciągłe wciąganie mineralnej materialności. Tu leży przyczyna ofiary złożonej przez Jahwe lub Jehowę – wytrącenie substancji o wiele gęstszej niż inne zmineralizowane substancje. Została ona ustanowiona przez Jahwe jako Księżyc, jako czynnik przeciwdziałający. Była to substancja o niezwykłej gęstości – a gęstość ta została opisana przez Sinnetta jako substancja o znacznie gęstszym charakterze fizyczno-mineralnym, niż istnieje gdziekolwiek na Ziemi. Dlatego Lucyfer i Aryman nie mogą jej rozpuścić w swoim świecie Wyobraźni. I tak oto Księżyc krąży wokół nas jako kula ziemska z gęstej materii, solidna, zwarta, niezniszczalna. Jeśli przeczytasz wystarczająco uważnie, przekonasz się, że nawet opisy Księżyca podane przez fizyków zgadzają się z tym. Wszystko, co było dostępne na Ziemi, zostało wyciągnięte i umieszczone tam, aby było tam wystarczająco dużo materii fizycznej, której nie można było odebrać. Kiedy patrzymy na Księżyc, widzimy tam we Wszechświecie substancję o wiele bardziej zmineralizowaną, o wiele gęstszą fizycznie niż ta, która istnieje gdziekolwiek na Ziemi. Jahwe lub Jehowa muszą więc być uważane za Istotę, która nawet w sferze fizycznej zadbała o to, żeby Lucyfer i Aryman nie zdołali odebrać całej materialności. A potem, we właściwym czasie, ten sam Duch zatroszczy się o to, by Księżyc ponownie wszedł na Ziemię[2], kiedy Ziemia będzie wystarczająco silna, by go przyjąć, kiedy niebezpieczeństwo zostanie zażegnane dzięki rozwojowi, który w międzyczasie nastąpił.

            Dotyczy to sfery zewnętrznej, fizyczno-mineralnej. Jednak również w sferze ludzkiej konieczne było stworzenie przeciwwagi dla zamiaru skierowanego na ludzką głowę. Tak jak w świecie zewnętrznym należało zagęścić materialność, aby Lucyfer i Aryman nie mogli jej rozpuścić za pomocą swojej alchemii, tak w człowieku należało stworzyć przeciwwagę dla organu, który najłatwiej może zostać zaatakowany przez Lucyfera i Arymana. Jahwe musiał więc zadbać, podobnie jak w przypadku minerałów, aby nie wszystko mogło ulec atakom Lucyfera i Arymana.

            Należało zadbać o to, aby nie wszystko w człowieku, co pochodzi z głowy, mogło stać się łupem Lucyfera i Arymana; aby nie wszystko zależało od działania głowy i aktywności zmysłów zwróconych na zewnątrz, bo wtedy Lucyfer i Aryman byliby zwycięzcami. Konieczne było stworzenie przeciwwagi w dziedzinie życia ziemskiego, aby w człowieku istniało coś całkowicie niezależnego od głowy. Udało się to osiągnąć dzięki pracy dobrych Duchów Formy, które zaszczepiły zasadę Miłości w zasadę dziedziczności na Ziemi. Oznacza to, że w ludzkiej rasie działa teraz coś, co jest niezależne od głowy, co przechodzi z pokolenia na pokolenie i ma swoje najgłębsze podstawy w fizycznej naturze człowieka.

            Wszystko, co jest związane z rozmnażaniem i dziedzicznością, wszystko, co jest niezależne od człowieka w tym sensie, że nie może on tego przeniknąć swoim myśleniem, wszystko, co jest darem Księżyca na niebiańskim firmamencie – to jest w człowieku to, co pochodzi od zasady Miłości przenikającej proces rozmnażania i dziedziczności. Stąd gwałtowna walka, która trwa przez całą historię, walka prowadzona przez Lucyfera i Arymana przeciwko wszystkiemu, co pochodzi z tej dziedziny. Lucyfer i Aryman chcą wymusić na człowieku wyłączną władzę głowy i za jej pośrednictwem atakują wszystko, co jest czysto naturalnym pokrewieństwem. To, co jest substancją dziedziczną na ziemi, nie może być przez nich odebrane. Czym Księżyc jest w niebiosach, tym dziedziczność jest w ludziach na ziemi poniżej. Wszystko, co jest ugruntowane w dziedziczności, wszystko, co nie jest obciążone myślą, co jest wewnętrznie związane z naturą fizyczną – to jest zasada Jahwe. Zasada Jahwe rozwija swoją największą aktywność tam, gdzie natura działa jako natura; tam Jahwe w największym stopniu wylał Miłość, która jest jego naturalnym atrybutem, aby stworzyć przeciwwagę dla bez miłości, zwykłej mądrości Lucyfera i Arymana.

            Należałoby bardzo dokładnie zbadać sprawy, które ostatnio zostały przedstawione z całkiem innych punktów widzenia, żeby pokazać, jak Duchy Formy stworzyły na Księżycu i w procesie dziedziczenia człowieka barykady przeciwko Lucyferowi i Arymanowi. Jeśli głębiej zastanowisz się nad tymi sprawami, przekonasz się, że w podanych wskazówkach kryje się coś o ogromnym znaczeniu.

            Teraz, aby osiągnąć przynajmniej pewien stopień zrozumienia, należy podejść do tego tematu z nieco innej strony. Jeśli przypomnisz sobie, co w książce Wiedza tajemna powiedziano o ewolucji człowieka poprzez etapy Starego Saturna, Starego Słońca i Starego Księżyca, zrozumiesz, że na tych etapach nie może być mowy o wolności. Na tych innych etapach człowiek jest zamknięty w sieci konieczności. Aby mógł dojrzeć do wolności, trzeba było wcielić w niego naturę mineralną; musiał stać się istotą przenikniętą pierwiastkiem mineralnym. Dlatego człowiek może być wychowywany do wolności tylko w świecie ziemsko-materialnym.

            Samo to wskazuje na ogromne znaczenie świata ziemsko-materialnego. To, co ludzkość musi zdobyć – wolność woli – można zdobyć tylko podczas ziemskiej ewolucji. Na etapach Jowisza, Wenus i Wulkana ludzie będą potrzebowali tej wolności woli. Dlatego, kiedy rozważamy kwestię wolności, znajdujemy się w sferze o wielkim znaczeniu; wiemy bowiem, że Ziemia jest twórcą wolności właśnie dlatego, że to ona nasyca człowieka pierwiastkiem fizyczno-mineralnym.

            Z tego zrozumiemy, że to, co wynika z zasady wolnej woli, musi pozostać w sferze ziemskiej. W sferach trzeciej, drugiej i pierwszej nie można stosować niczego, co wynika z zasady wolności. Natomiast dążeniem Lucyfera i Arymana jest wciągnięcie wolnej woli człowieka i wszystkiego, co z niej wynika, do Ósmej Sfery. Oznacza to, że człowiek jest nieustannie narażony na niebezpieczeństwo odebrania mu wolnej woli i wciągnięcia go przez Lucyfera i Arymana do Ósmej Sfery.

            Dzieje się tak, jeśli element wolnej woli zostanie przekształcony, na przykład, w jasnowidzenie. W takim przypadku człowiek znajduje się już w Ósmej Sferze. Jest to sprawa, o której okultyści tak niechętnie mówią, ponieważ jest to okropna, straszna prawda. Z chwilą, gdy wolna wola przekształca się w jasnowidzenie, to, co rozwija się w człowieku, staje się łupem Lucyfera i Arymana. Zostaje natychmiast przez nich schwytane i w ten sposób uprowadzone z Ziemi. Widać stąd, jak poprzez zakucie w kajdany wolnej woli powstają widma Ósmej Sfery. Lucyfer i Aryman nieustannie zajmują się zakuwaniem wolnej woli człowieka w kajdany i wyczarowywaniem przed nim najróżniejszych rzeczy, aby oderwać to, co człowiek z nich stworzy, i pozwolić temu zniknąć w Ósmej Sferze.

            Kiedy jasnowidzenie w najróżniejszych formach rozwija się u ludzi naiwnych, łatwowiernych i przesądnych, często zdarza się, że ich wolna wola została złożona w ofierze. Wtedy Lucyfer natychmiast przejmuje nad nią kontrolę i podczas gdy ci ludzie wyobrażają sobie, że doświadczyli nieśmiertelności, prawda jest taka, że w swoich wizjach widzą, jak część lub produkt ich duszy jest odbierany i przygotowywany do Ósmej Sfery.

            Możecie sobie wyobrazić, jak głębokie było zaniepokojenie tych, którzy poszli na kompromis i zgodzili się, aby poprzez medium przekazywać społeczeństwu wszelkie prawdy dotyczące świata duchowego, a następnie stwierdzili, że medium wierzy, iż zmarli do nich przemawiają. Ale okultyści wiedzieli wtedy, że to, co dzieje się między medium a żywymi ludźmi, polega na tym, że strumień wolnej woli przechodzi do Ósmej Sfery. Zamiast tworzyć więź z Wiecznym, medium świadczyło właśnie o tym, co nieustannie znikało w Ósmej Sferze.

            Z tego można wywnioskować, że Lucyfer i Aryman bardzo pragną przenieść jak najwięcej do Ósmej Sfery. Chociaż Goethe pomieszał Lucyfera i Arymana, to jednak poprawnie opisał, w jaki sposób dusza zostaje wyrwana ze szponów Mefistofelesa-Arymana! Byłoby najbogatszą nagrodą dla Lucyfera i Arymana, gdyby udało im się kiedykolwiek zagarnąć dla siebie całą duszę, ponieważ w ten sposób taka dusza zniknęłaby w Ósmej Sferze i zostałaby utracona z ziemskiej ewolucji. Największym zwycięstwem Lucyfera i Arymana byłoby, gdyby pewnego dnia mogli stwierdzić, że niezliczona liczba zmarłych przeszła do ich sfery. Byłoby to ich największe zwycięstwo. Co więcej, istnieje sposób, aby to osiągnąć. Lucyfer i Aryman mogą powiedzieć: ludzie pragną wiedzieć coś o życiu między śmiercią a nowymi narodzinami. Jeśli więc powiemy im, że uczą się czegoś od umarłych, będą zadowoleni i skierują swoje uczucia ku tej sferze, z której ogłasza się im, że pochodzą od umarłych. Jeśli zatem pragniemy, aby serca i umysły ludzi były kierowane w stronę Ósmej Sfery, powiedzmy im: mówimy wam coś, co pochodzi od zmarłych. Zdobędziemy ludzi, twierdząc, że umarli są w naszej domenie.

            Ten diabelski plan – bo rzeczywiście mamy tu do czynienia z diabłem – został wprowadzony w życie przez Lucyfera i Arymana, gdy okultystom przyszło do głowy, by próbować osiągnąć coś za pomocą medium. Lucyfer i Aryman inspirowali medium, przez które organizowali cały ten proceder, aby ludzie byli kierowani do sfery, z której rzekomo przemawiali zmarli. Lucyfer i Aryman mogli wtedy zawładnąć ich duszami. Okultyści byli zaniepokojeni, widząc, w jakim kierunku to wszystko zmierza, i radzili między sobą, jak się od tego uwolnić. Nawet ci, którzy należeli do lewicy, zdawali sobie sprawę z tego, co się dzieje, i mówili: zrobimy coś innego! Okazja nadarzyła się dzięki pojawieniu się niezwykłej osobowości, jaką była H. P. Bławatska. Teraz, kiedy plan został już przejrzany i okultyści na Ziemi przestali przykładać do niego rękę, Lucyfer i Aryman byli zmuszeni realizować swój cel w inny sposób.

            Materializm pojawił się na scenie w naturalnym toku ewolucji Ziemi. Dlatego, aby liczyć się ze zmineralizowanym procesem ewolucji, konieczne było, aby uwaga ludzi skupiła się całkowicie na rzeczach materialnych. To jest materializm w czystej postaci! Okultyści, którzy mieli swoje własne, szczególne cele, powiedzieli: Dobrze i bardzo dobrze, oprzemy się na materializmie. Jeśli jednak przyjmiemy materializm w jego czysto ziemskiej formie, to człowiek nieuchronnie odkryje pewnego dnia poprzez swoje myślenie, że atomy nie istnieją – nie będzie to więc zbyt żyzna gleba. Ale ludzkie myślenie z pewnością może zostać wypaczone, jeśli materializm stanie się okultystyczny. Najlepszym sposobem na to jest przedstawienie Sfery, która musiała zostać stworzona jako przeciwwaga dla Ósmej Sfery, jako samej Ósmej Sfery! Jeżeli uda się przekonać ludzi, że materialność stworzona jako przeciwwaga dla Ósmej Sfery jest samą Ósmą Sferą, to przewyższy to każdy możliwy ziemski materializm! A ziemski materializm rzeczywiście został prześcignięty w twierdzeniu Sinnetta. Materializm został tam zaimportowany do sfery okultyzmu; okultyzm stał się tam materializmem. Ale prędzej czy później ludzie musieliby to odkryć. H. P. Bławatska, która miała głęboki wgląd w tę fazę ewolucji Ziemi, po tym, jak przejrzała sztuczki tej dziwnej indywidualności, o której mówiłem w ostatnim wykładzie, zrozumiała, co się dzieje, i powiedziała do siebie: Tak dalej być nie może; trzeba to zmienić! Ale mówiła to pod wpływem indyjskich okultystów, którzy należeli do lewicy. Zrozumiała, że wszystko musi się zmienić, ale trzeba stworzyć coś, co nie jest łatwo wykrywalne. Aby sama stworzyć coś, co przebije twierdzenia Sinnetta, zgodziła się na propozycje inspirujących ją hinduskich okultystów. Okultyści ci, będąc zwolennikami lewej drogi, nie mieli innego celu, jak tylko promować swoje własne partykularne interesy – interesy Indii. Chodziło im o to, aby ustanowić na całej Ziemi system mądrości, z którego Chrystus i Jahwe byliby wykluczeni. Dlatego należało wprowadzić coś, co eliminowałoby Chrystusa i Jahwe.

            Przyjęto więc następującą metodę. Powiedziano: Lucyfer jest w rzeczywistości wielkim dobroczyńcą ludzkości. (O Arymanie nie było żadnej wzmianki; tak mało o nim wiedziano, że używano jednego imienia dla obu). Lucyfer przynosi ludziom wszystko, co zdobyli dzięki głowie: naukę, sztukę, krótko mówiąc, cały postęp. Jest on prawdziwym Duchem Światła; to do niego ludzie muszą się przyłączyć. A Jahwe – co on tak naprawdę zrobił? Ustanowił w ludziach zasadę dziedziczności fizycznej! Jest Bogiem Księżyca, który wprowadził elementy związane z Księżycem. Stąd stwierdzenie w Tajemnej Nauce, że ludzie nie powinni wyznawać Jahwe, ponieważ jest on tylko Panem materialności, wszystkich niższych, ziemskich impulsów; prawdziwym dobroczyńcą ludzkości jest Lucyfer. To prześwituje przez całą Tajemną Naukę, a co więcej, jest tam wyraźnie powiedziane. Tak więc z okultystycznych powodów H. P. Bławatska została tak przygotowana, by stać się nienawidzącą Chrystusa i Jahwe. W dziedzinie okultyzmu taka wypowiedź oznacza bowiem dokładnie to samo, co stwierdzenie Sinnetta, że Księżyc jest Ósmą Sferą.

            Tylko dzięki wiedzy można zbliżyć się do tych rzeczy – naprawdę tylko dzięki wiedzy. Dlatego też, kiedy zaczęliśmy wydawać czasopismo „Lucyfer-Gnoza”, pierwszy artykuł musiał być poświęcony Lucyferowi, aby został on właściwie zrozumiany, aby uświadomić sobie, że w zakresie, w jakim wywołuje on aktywność głowy, jest dobroczyńcą ludzkości. Ale musi być też przeciwwaga: Przeciwwagą musi być miłość. Zostało to powiedziane w pierwszym artykule czasopisma, ponieważ w tym momencie trzeba było interweniować.

Jak widzicie, sprawy były skomplikowane. Zasadniczo to, co chciano osiągnąć za pośrednictwem H. P. Bławatskiej, polegało na tym, żeby ludzie dali się zwieść wierze w Ósmą Sferę. Najłatwiej można było wprowadzić ich w błąd, przedstawiając im coś fałszywego jako Ósmą Sferę. Naturalnie, ludzie byli prowadzeni do świata duchowego, ponieważ Sekretna Nauka Bławatskiej ma tę wielką zaletę, że dzięki niej umysły ludzi były kierowane do świata duchowego. Ale droga, którą podążano, była zgodna z partykularnymi interesami, a nie z interesami ogólnego rozwoju ludzkości. Wszystko to należy mieć na uwadze, jeśli chcemy mieć jasność co do tego, która droga jest zdrowa. Jeśli pragniemy prawdziwego okultyzmu, nie możemy przyjmować pustych słów bez weryfikacji; musimy postanowić widzieć rzeczy jasno. Szczególnie w obecnym momencie naszego rozwoju było dla mnie konieczne, aby dać pewne wskazówki dotyczące tych rzeczy, wskazówki, które mogą być uzupełnione w innym czasie o sprawy o jeszcze większym znaczeniu. Musiałem udzielić tych wskazówek, ponieważ jeśli dobrze je zapamiętacie, zobaczycie, jak nasz statek był sterowany od początku naszego Ruchu – sterowany w taki sposób, że uwzględniono wszystkie fałszywe drogi, którymi można podążać, i wszystkie te rzeczy, które stanowiły zagrożenie dla duchowego rozwoju ludzkości.

Wskazania drogi do świata duchowego nie mogą być dawane na oślep, a przede wszystkim nie mogą być wynikiem pełnego zachwytu fanatyzmu. Dlatego, moi drodzy przyjaciele, wciąż na nowo trzeba wam przypominać, że jest pilnie konieczne, abyście nie dali się zwieść temu, co prowadzi do Ósmej Sfery. I jeśli wciąż na nowo powtarzano, że w dziedzinie jasnowidzenia należy zachować większą ostrożność, że należy przypisywać ważność tylko temu jasnowidzeniu, które prowadząc do wyższych światów, wyklucza Lucyfera i Arymana – to widać, że należy odrzucić wszystko, co może doprowadzić duszę do połączenia z Ósmą Sferą. Jeśli raz po raz ujawnia się tendencja do krępowania wolnej woli i pozostawania w domenie jasnowidzenia, to jest to znak, że na drodze jasnych dążeń naszego Ruchu pojawia się opór, spowodowany skłonnością do krępowania wolnej woli w jasnowidzeniu.

Jakże szczęśliwi byliby niektórzy ludzie, gdyby tylko mogli zakuć w kajdany wolną wolę! Był to symptom tego, jak wiele cech dominujących w innych ruchach, o których tu mowa, zostało zaimportowanych do naszego własnego Ruchu. To nie od Bławatskiej, ani nie z zewnątrz, ale przez samych naszych członków stale dochodziło do naruszeń tego, co jest naszym celem. Naruszenia takie były i są popełniane, ponieważ ogłoszenia o jasnowidzach są witane z zachwytem! Był to wyraz przewrotnej miłości do Ósmej Sfery. Kiedy ta czy inna osoba nalegała: Dr Steiner powiedział, że należy zrobić to i to, to znaczy, że taka a taka osoba chce oddać wolną wolę pod obce wpływy, pozwolić, aby ta wola była określana nie przez nią samą, lecz przez kogoś innego; chce uczynić kogoś innego odpowiedzialnym za zaszczepienie w świecie fizycznym gotowości do zezwolenia na krępowanie wolnej woli. Ilekroć ludzie poddają się fatalizmowi, zamiast podejmować decyzje za pomocą własnej zdolności osądu, tylekroć okazują skłonność do Ósmej Sfery. A wszystko, co przechodzi w ten sposób do Ósmej Sfery, znika z ziemskiej ewolucji, nie idzie naprzód we właściwy sposób z ziemską ewolucją.

Doszliśmy do punktu, w którym powinniśmy zwrócić uwagę na te rzeczy – dlatego zostały one przedstawione. Dotarliśmy do punktu, w którym powinniśmy zwrócić uwagę na igłę na szali, która cały czas oscyluje pomiędzy egzoteryką a ezoteryką. Zasadą w ezoteryce, którą obserwujemy wśród nas, jest to, że zasadniczo życie okultystyczne w swojej rzeczywistości nie może być wyrażone za pomocą słów. Rzeczy wypowiadane są czasem w formie ezoterycznej, czasem w egzoterycznej, a są to niejako dwa różne dialekty jednego niewyrażalnego języka. A jeśli człowiek w swojej arogancji chce zastąpić egzoterykę ezoteryką, zapomina, że są to dwa dialekty niewyrażalnego języka i że wszystko zależy od tego, jak potrafi zachować równowagę między nimi. Ale to, co pozostaje między nimi, należy uznać za język niewyrażalny – zawsze jest coś, czego nie można wyrazić wprost.

Jeśli, tak jak w książce Wiedza tajemna, pewne sprawy egzoteryczne są nagłaśniane, należy uważać, aby w takiej publikacji wszystko było ujęte w taki sposób, aby było w zasięgu współczesnej kultury panującej w świecie pozakulturowym na zewnątrz. Kiedy mówi się, że coś powinno pozostać ezoteryczne, oznacza to po prostu, że powinno pozostać w kręgu tych, którzy uczestniczą we wszystkim, co jest prezentowane w sferze ezoteryki. Jeśli tu coś się nie powiedzie, ezoteryka przenosi się do egzoteryki, a wtedy zawsze istnieje niebezpieczeństwo. Dzieje się tak zawsze, gdy coś, co powinno pozostawać w ograniczonym kręgu, jest przenoszone w świat tak, że nie można za tym nadążyć. … W ciągu tych lat, kiedy kontynuowaliśmy nasze studia nad Nauką Duchową, nasze wykłady[3], starałem się rozwijać rzeczy w taki sposób, aby dla każdego, kto naprawdę się w nie zagłębia, było jasne, że są one zrozumiałe nawet przed osiągnięciem jasnowidzenia. Starałem się nie podawać do publicznej wiadomości niczego, co nie byłoby zrozumiałe w swojej własnej dziedzinie. Wynika z tego, że tylko ci, którzy chcą zobaczyć, jak istoty ludzkie przechodzą do Ósmej Sfery, mogą mieć jakiekolwiek uzasadnione zastrzeżenia wobec tego duchowo-naukowego ruchu. Kiedy podałem do publicznej wiadomości najdelikatniejsze fakty dotyczące dwojga dzieci Jezusa[4], opozycja pojawiła się ze strony środowiska, które nic nie zrozumiało i nadal pokłada wiarę w mediumizmie; tymczasem każdy, kto wystarczająco głęboko studiuje Biblię, może dziś pojąć okoliczności potwierdzające oświadczenie o dwojgu dzieciach Jezusa. Musimy zatem przyjąć zasadę uważnego śledzenia tego, co jest przedstawiane, ale nie możemy pozwolić, aby mówiono, że jest to wśród nas przyjmowane z powodu wiary w autorytet. Nigdy nie powinno się słyszeć stwierdzenia, że prawdy są przyjmowane tylko dlatego, że ja je wypowiedziałem! Gdybyśmy powiedzieli coś takiego, zgrzeszylibyśmy przeciwko prawdzie. Ta czy inna rzecz może opierać się na zaufaniu, ale nigdy nie może stać się zasadą. Być może ktoś inny potrafi lepiej poruszać się po tej ścieżce, ale zasada, której każdy powinien się trzymać, jest następująca: nie przyjmować rzeczy na podstawie autorytetu, lecz poddawać je próbie.

            To właśnie poprzez weryfikację poznaje się prawdziwy stan rzeczy. Nawet słowo „zaufanie”, które pojawia się wśród nas, może stać się niepewne – to znak, że nadeszły czasy, w których jesteśmy w niebezpieczeństwie. Należy skończyć ze starym sposobem postępowania, który został wśród nas przyjęty, ponieważ nauka duchowa nie opiera się na autorytecie, ale na znajomości tematu. Skończyły się czasy, kiedy uprawianie nauki duchowej było kwestią wygody. Wrogowie wszędzie podnoszą głowy, a my będziemy mieli wiele bitew do stoczenia; będziemy zahartowani w walce. A jeśli gdzieś są zamącone głowy, to stwarzają one szczególną okazję do rozwoju tych sił, które przeciwstawiają się naszemu ruchowi duchowo-naukowemu.

            Należy uznać, że takie rzeczy wynikają z natury samego przedmiotu. Musimy postanowić, że będziemy je wszystkie brać pod uwagę. Ruchy o określonej tendencyjności znajdują akceptację i zwolenników po prostu dlatego, że tu i ówdzie zawsze znajdą się grupy istot ludzkich, których interesom odpowiada jednostronność. Ludzkość składa się, czyż nie, z grup ludzkich istot. Jeśli teraz okultysta przyłączy się do jakiejś grupy, to znajdzie w niej oparcie, będzie miał z czego startować, bo ta grupa mu pomaga. Dlatego każdy, kto zaczyna od jednostronnego, stronniczego spojrzenia, może oczekiwać pewnej dozy zgody i dobrej woli. Ten, kto zaczyna od samej prawdy, ma na początku przeciwko sobie całą ludzkość. Prawda musi podbić swoją dziedzinę całkowicie bezinteresownie. Dlatego właśnie nic nie jest bardziej znienawidzone niż prawda, prawda bez skazy. Dlatego tu i ówdzie może być wielu wyznawców, którzy w głębi duszy pielęgnują nienawiść.[5] Nic dziwnego, że ta nienawiść czasami przebija się przez siłę, która buduje przed nią mur – przebija się przez tę siłę, ponieważ nienawiść gromadziła się tak długo. Taka nienawiść jest o wiele bardziej rozpowszechniona, niż można sobie wyobrazić, i jest to czynnik, z którym trzeba się liczyć. Tam, gdzie prawda próbuje dojść do głosu, podejmowane są próby przekształcenia jej w taki sposób, aby mogła w jakiś sposób służyć przeciwstawnym Mocarstwom. A różne wysiłki, które pojawiają się wśród nas obecnie, należy uznać za próby zniekształcenia prawdy, tak jak jest ona przedstawiona, i zastosowania jej w innym sensie. Najbardziej przebiegłym sposobem jest stwierdzenie: samo nauczanie jest dobre, nauczyciel – bezwartościowy. Naukę wykrada się nauczycielowi i usiłuje się ją zastosować do innych celów. – Lucyfer i Aryman bardzo chcieliby móc zabrać mądrość Bogów i przenieść ją do Ósmej Sfery.

            Wysiłki takie jak te, o których wspomniałem, zmierzają do zmiany społeczeństwa, w którym może panować wolność, w społeczeństwo niewolników. Jest to metoda, która może służyć Arymanowi, ponieważ on stara się uczynić takie działania użytecznymi dla siebie. – To jest ta bardziej ezoteryczna strona sprawy, którą musimy teraz rozważyć z konieczną gorliwością również w aspekcie egzoterycznym – w innym dialekcie.

Proszę was, abyście nie tracili z oczu faktu, że zbliżamy się do bardzo ważnego momentu w rozwoju naszej duchowej nauki. To tylko część tego, co chciałbym wam dzisiaj powiedzieć. Jeśli będziemy mieli okazję, chciałbym kontynuować tę rozmowę również jutro. Nie chciałbym, aby to, co poruszyłem tutaj w ciągu ostatniego kwadransa, zostało źle zrozumiane, dlatego lepiej będzie, jeśli będziemy mogli kontynuować ten temat jutro.

Uwagi tłumacza

Ponieważ literatura, która zawiera wiele bezpośrednich potwierdzeń tego, co mówi dr Steiner, nie zawsze jest łatwo dostępna i może być nieznana czytelnikom tych wykładów, poniższe uwagi i cytaty mogą być pomocne.

(1) Na bardzo szeroki nakład Buddyzmu ezoterycznego Sinnetta wskazuje fakt, że w roku 1884 (czyli zaledwie rok po publikacji) miało już ono trzecie wydanie. W sumie ukazało się osiem wydań.

(2) „Ósma sfera”: W The Secret Doctrine, tom I, strona 186, stwierdzenie Sinnetta, że Ósma Sfera to Księżyc, jest krytykowane przez Madame Blavatsky, która jednak mówi, że należy mieć nadzieję, iż „błędne” pojęcia, z których się składa, zostaną skorygowane w późniejszych wydaniach książki. Miała ona oczywiście na myśli pierwsze wydanie, podobnie jak C.J. Harrison w swoim oświadczeniu zawartym w The Transcendental Universe (patrz uwaga poniżej). Jednak w trzecim wydaniu Esoteric Buddhism odpowiedni fragment jest identyczny z tym z ósmego wydania i chociaż nie wspomina konkretnie o Księżycu, sugeruje go tak konkretnie, że tak naprawdę nic nie zostało poprawione.

Fragment w Esoteric Buddhism jest następujący (strony 104 i 105, trzecie wydanie, także ósme wydanie, strony 117 i 118):

„Kama loca może być stale zamieszkiwana przez istoty astralne, przez elementale, ale dla istot ludzkich może być tylko przedsionkiem do jakiegoś innego stanu. W wyobrażonym przypadku osobowość, która przeżyła, zostaje natychmiast wciągnięta w nurt swoich przyszłych losów, a te nie mają nic wspólnego z ziemską atmosferą ani z Devachanem, lecz z ową „Ósmą Sferą”, o której sporadyczne wzmianki można znaleźć w starszych pismach okultystycznych. Dla zwykłych czytelników było dotąd niezrozumiałe, dlaczego nazywano ją „Ósmą Sferą”, ale od czasu podanego teraz po raz pierwszy wyjaśnienia siedmiokrotnej budowy naszego systemu planetarnego, znaczenie to będzie wystarczająco jasne. … Łatwo można się domyślić, że jedyna sfera związana z naszym łańcuchem planetarnym, która znajduje się niżej od naszej w skali, mając ducha na szczycie, a materię na dole, musi być nie mniej widoczna dla oka i przyrządów optycznych niż sama ziemia, a ponieważ zadania, jakie ta sfera ma do spełnienia w naszym systemie planetarnym, są bezpośrednio związane z ziemią, nie pozostaje już wiele tajemnicy w zagadce Ósmej Sfery, ani co do miejsca na niebie, gdzie można jej szukać. …”.

Najbardziej interesujące odniesienia można znaleźć w książce C.J. Harrisona The Transcendental Universe (książka zawierająca wykłady wygłoszone przez niego w 1893 r. przed „Berean Society”, które było „stowarzyszeniem studentów teoretycznego okultyzmu”). Poniższe fragmenty są zaczerpnięte ze stron 108, 109:

„… Moim obowiązkiem będzie wyjaśnienie, najlepiej jak potrafię, pewnych faktów związanych z tajemnicą znaną jako Tajemnica Ósmej Sfery. … Teraz jestem świadomy, że jest wielu okultystów, którzy twierdzą, że ten temat nie powinien być w ogóle podawany do publicznej wiadomości i sprzeciwiają się, aby sama nazwa była wymieniana, … W odpowiedzi na takie osoby muszę powiedzieć, że nie łamię żadnej przysięgi i nie naruszam żadnego zaufania”. Wykłady te były ogłaszane w dziennikach publicznych i wszyscy, którzy zechcą w nich uczestniczyć, są mile widziani. Z przykrością muszę się różnić z wieloma osobami, które darzę najwyższym szacunkiem, co do tego, czy nadszedł odpowiedni czas na poruszanie tych tematów, czy też nie. Były one poruszane – rozważnie lub nierozważnie – i są znane wszystkim, którzy interesują się ruchem teozoficznym … Jednak pierwszą osobą, która sprofanowała tajemnice (choć nieświadomie) był pan Sinnett, autor Ezoterycznego buddyzmu, książki, która wzbudziła sporą sensację, gdy się ukazała, ale która nie zawiera nic nowego, co byłoby prawdą, ani nic prawdziwego, co byłoby nowe. Ponieważ jako pierwszy podał do publicznej wiadomości informację, że istnieje „ósma sfera” i związana z nią tajemnica, o której on sam nie wie, można powiedzieć, że oba te stwierdzenia są prawdziwe. Kiedy jednak przechodzi do stwierdzenia, że ósmą sferą jest Księżyc, wypowiada jedną z tych półprawd, które są bardziej mylące niż fałsz…

Czytelnicy Buddyzmu Ezoterycznego pamiętają, że mówi się tam, iż człowiek rozwinął się na siedmiu planetach; trzy z nich (w tym Ziemia) są widzialne, a pozostałe cztery składają się z materii zbyt osłabionej, by była widoczna. Jest też ósma planeta, Księżyc, na której materia „zaznacza swoją obecność” jeszcze silniej niż na Ziemi. Nic bardziej mylnego nie można sobie wyobrazić. Madame Blavatsky, która dobrze wiedziała, że tego rodzaju rzeczy z pewnością zostaną wcześniej czy później zdemaskowane, w swojej Secret Doctrine poprawiła niektóre z tych błędów, ale ponieważ nie zdecydowała się na wyjaśnienie jakiejkolwiek części tajemnicy z wyjątkiem tych, które odpowiadają jej celowi, a ponadto jest pozbawiona literackiego talentu swojego ucznia, jej nauczanie w odniesieniu do Siedmiu Planet i Ósmej Sfery będzie „caviare dla generała”, który nadal będzie uważał wyjaśnienia Mr. Sinnetta za prawdziwy „buddyzm ezoteryczny” …”.

Poniższy cytat pochodzi z książki Harrisona The Transcendental Universe, str. 36:

„… Czym jest okultystyczne 'uwięzienie’ i dlaczego zastosowano je wobec Madame Bławstskiej?

Istnieje pewna operacja magii ceremonialnej, za pomocą której wokół osoby, która stała się niebezpieczna, można zbudować mur wpływów psychicznych, co powoduje sparaliżowanie wyższych czynności i wywołuje to, co nazywa się „reperkusją wysiłku”, a rezultatem jest rodzaj duchowego snu, charakteryzującego się fantastycznymi wizjami. Jest to zabieg rzadko stosowany nawet przez braci lewicy, a w przypadku Madame Blavatsky był on odrzucany przez prawie wszystkich europejskich okultystów. Tylko na amerykańskich bractwach spoczywa odpowiedzialność za to, co wydarzyło się później. …”


[1] [* W późniejszych latach nie doszło do tego, przynajmniej nie w sposób jednoznaczny. Krótkie wzmianki można znaleźć w wykładzie z 11 września 1916 r. w Dornach w „Duchowym naukowym wyjaśnieniu Fausta Goethego” (t. II, GA 273) oraz w wykładzie z 27 listopada 1916 r. w Dornach w „Karmie zawodowej w związku z życiem Goethego” (GA 172). Bardziej szczegółowo, choć z innej perspektywy, w wykładzie z 8 września 1918 r. w Dornach „Biegunowość wieczności i rozwoju w życiu ludzkim” (GA 184) oraz w wykładzie z 23 listopada 1919 r. w Dornach „Proklamacja Michała”. Objawienie szczególnych tajemnic istoty ludzkiej” (GA 194)].

[2] Zob. wykład z 13 maja 1921 r. w Dornach w Perspektywy rozwoju człowieka, GA 204.

[3] Seria wykładów była pierwotnie pomyślana jako publikacja prywatna i przeznaczona tylko dla członków Towarzystwa Antropozoficznego. Z powodu powtarzającego się naruszania tego celu Rudolf Steiner usunął wszystkie ograniczenia podczas nowego założenia Towarzystwa Antropozoficznego (Boże Narodzenie 1923/24; patrz: GA 260a).

[4]  „Kierownictwo duchowe człowieka i ludzkości”, 1911, GA 15

[5] Odnosi się do głównej inicjatorki tego, co w tych wykładach określa się mianem „mistycznych dziwaków”, która nazywała się Alice Sprengel (po niemiecku „sprengen” – podważać, burzyć, rozrywać, „dawać klapsa)”.

close

NEWSLETTER

ZAPISZ SIĘ I OTRZYMUJ COTYGODNIOWY NEWSLETTER O NOWOŚCIACH NA STRONIE ANTROPOZOFIA.NET

Nie spamujemy! Przeczytaj naszą politykę prywatności.

Możesz również polubić…

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x