Wcielenie Arymana (4)

Rudolf Steiner GA 191: Rozumienie społeczne duchowej wiedzy naukowej, s. 197 i nast.: 1.11.1919 r. w Dornach. Intermediarius: B.S.

„Skąd się wzięło przekonanie, że chwalebna dawna mądrość pogańska, która na przykład w kulturze greckiej przeżywała jeszcze artystyczny i filozoficzny rozkwit najpiękniejszego rodzaju, nie miała w sobie żadnego impulsu moralnego? Gdybyśmy jednak cofnęli się w trzecie tysiąclecie czasów przedchrześcijańskich, okazałoby się, że impulsowi mądrości towarzyszył impuls moralny, i to całkiem prawdziwy, jak już wyjaśniłem: impuls mądrości zawierał w sobie jednocześnie to, czego starożytni potrzebowali jako swojej moralności, jako swojego etosu. Ale szczególny etos, szczególny impuls moralny, który pojawił się wraz z chrześcijaństwem, nie był właściwy dla mądrości pogańskiej jako takiej. Dlaczego? Ponieważ przez tysiąclecia, które bezpośrednio poprzedzały chrześcijaństwo, ta pogańska mądrość była inspirowana z miejsca położonego daleko w Azji, ale inspirowana przez bardzo dziwną istotę, istotę Lucyfera, który naprawdę wcielił się w Azji, tam daleko na Wschodzie, w trzecim tysiącleciu przed Chrystusem.

A do wielu rzeczy, których dowiedzieliśmy się o rozwoju ludzkości, należy dodać świadomość, że tak jak miało miejsce wcielenie na Golgocie, wcielenie Chrystusa w człowieka Jezusa z Nazaretu, tak też miało miejsce prawdziwe wcielenie Lucyfera w trzecim tysiącleciu przed Chrystusem w Azji. A duża część starożytnej kultury była inspirowana przez stronę, którą można opisać jedynie jako ziemskie wcielenie Lucyfera w człowieka, który żył z krwi i kości. Nawet chrześcijaństwo, Tajemnica Golgoty, kiedy dokonała się wśród ludzi, została najpierw pojęta w taki sposób, w jaki ludzie mogli ją pojąć dzięki temu, co mogli uzyskać ze starej mądrości lucyferycznej. Jednostronność tej, skądinąd niezwykle głębokiej, gnozy wynika również z faktu, że to wcielenie Lucyfera przeszło przez stary świat. Pełne znaczenie Tajemnicy Golgoty nie może być właściwie zrozumiane, jeśli nie wie się, że poprzedziło ją – i to nie całe trzy tysiące lat – wcielenie Lucyfera.

Aby dodać do tej inspiracji Lucyfera to, co wyprowadza ją z jej jednostronności, przyszło wcielenie Chrystusa. A wraz z nim przyszło to, co dziś stanowi ludzki impuls edukacyjny dla rozwoju cywilizacji europejskiej i jej amerykańskiej „przybudówki”. Ale od połowy XV wieku, odkąd w rozwoju ludzkości pojawił się impuls, najlepiej do rozwoju indywidualności, do rozwoju osobowości, w tym rozwoju pojawiły się również siły, które ponownie przygotowują nowe wcielenie istoty duchowej. I tak jak było cielesne  – fizyczne wcielenie Lucyfera, tak jak było cielesne – fizyczne wcielenie Chrystusa, tak będzie, zanim upłynie choćby część trzeciego tysiąclecia ery postchrześcijańskiej, prawdziwe wcielenie Arymana na Zachodzie: Arymana w ciele. Ziemska ludzkość nie może uciec od tego wcielenia Arymana w ciele. Nadejdzie. Chodzi tylko o to, aby ziemska ludzkość znalazła swoje właściwe miejsce w stosunku do tego wcielenia arymanicznego na ziemi.

We wszystkim, co dzieje się w ten sposób, kiedy przygotowuje się takie wcielenia, musimy patrzeć na to, co stopniowo prowadzi do takich wcieleń w ewolucji ludzkości. Taki byt jak Aryman, który chce się wcielić tutaj na Ziemi, w świecie zachodnim, przygotowuje swoje wcielenie. Taki byt jak Aryman, który chce się wcielić na ziemi, kieruje pewnymi siłami w rozwoju człowieka w taki sposób, aby służyły one temu bytowi dla jego szczególnej korzyści. I byłoby rzeczą straszną, gdyby ludzie żyli w uśpieniu i nie przyjmowali pewnych zjawisk, które zachodzą w życiu człowieka, w taki sposób, aby rozpoznać w nich przygotowanie do wcielenia się Arymana w ciało. Tylko w ten sposób człowiek znajdzie właściwą pozycję, którą będzie mógł rozpoznać: W tej lub innej serii faktów, która należy do ewolucji ludzkości, należy rozpoznać, jak Aryman przygotowuje swoje ziemskie istnienie. Dziś nadszedł czas, aby ludzie wiedzieli, które z procesów zachodzących wokół nich są machinacjami Arymana, które – z korzyścią dla niego – przygotowują jego przyszłe ziemskie wcielenie.

Byłoby niewątpliwie najbardziej korzystne dla Arymana, gdyby doprowadził do tego, że zdecydowanie największa liczba ludzi nie miałaby pojęcia o tym, co faktycznie mogłoby doprowadzić do sprzyjania jego istnieniu; gdyby zdecydowanie największa liczba ludzi żyła w taki sposób, że te przygotowania do wcielenia Arymana miały miejsce, ale ludzie uważali je za coś postępowego, dobrego, właściwego dla rozwoju ludzkości. Gdyby Aryman mógł zakraść się do śpiącej ludzkości, byłoby to dla niego bardzo przyjemne. Dlatego należy wskazać na te wydarzenia, w których Aryman pracuje na rzecz swojego przyszłego wcielenia.

Widzicie, jednym z faktów rozwoju, w którym – chciałbym powiedzieć – wyraźnie słychać impuls Arymana, jest szerzenie się wśród ludzkości przekonania, że dzięki mechaniczno-matematycznemu poznaniu wszechświata, które dokonało się dzięki Galileuszowi, Kopernikowi itp. można naprawdę zrozumieć, co się dzieje w kosmosie. Dlatego antropozoficznie zorientowana nauka duchowa musi tak mocno podkreślić, że w kosmosie należy szukać ducha i duszy, a nie tylko tego, czego szuka Galileusz czy  Kopernik jako matematyki, mechaniki, jak gdyby świat był wielką maszyną. Byłoby uwiedzeniem przez Arymana, gdyby ludzie poprzestali tylko na obliczaniu okresów orbitalnych ciał niebieskich, tylko na studiowaniu astrofizyki w celu poznania składu materialnego ciał niebieskich, z czego dziś ludzie są tak dumni. Byłoby jednak źle, gdyby Galileuszowi i Kopernikowi nie przeciwstawiono tego, co wiemy o duszy kosmosu, o uduchowieniu kosmosu. Tego właśnie Aryman chciałby szczególnie uniknąć na rzecz swojego ziemskiego wcielenia. W pewnym sensie chce, aby ludzie byli tak tępi, by rozumieli tylko matematyczne aspekty astronomii. Dlatego kusi wielu ludzi, aby utwierdzali się w swojej dobrze znanej niechęci do wiedzy o duchu i duszy wszechświata. Jest to jednak tylko jedna z sił uwodzicielskich, które, że tak powiem, Aryman wlewa w dusze ludzi. Inna z tych uwodzicielskich sił Arymana – działa on, powiedziałbym, w sposób analogiczny do sił Lucyfera – jest oczywiście związana w przypadku jego wcielenia z dążeniem do podtrzymania wśród ludzi, na ile to możliwe, bardzo już rozpowszechnionego przekonania, że w życiu publicznym wystarczy, jeśli zadba się o to, by ludzie byli ekonomicznie zadowoleni. Dotyka się kwestii, do której współczesny człowiek często nie chce się przyznać. Widzicie, dzisiejsza oficjalna nauka nie oferuje nic, co pozwoliłoby na prawdziwe poznanie ducha i duszy; ponieważ metody stosowane w dzisiejszych naukach publicznych są dobre tylko do zrozumienia zewnętrznej natury, nawet tylko zewnętrznej natury człowieka. Pomyślcie tylko, z jaką pogardą przeciętny obywatel w dzisiejszych czasach patrzy na wszystko, co wydaje mu się idealistyczne, co wydaje mu się drogą, w jakiś sposób drogą do tego, co duchowe! Zasadniczo zawsze pyta ponownie: Tak, co to daje? Jakie dobra ziemskie przynosi? Jego synowie uczą się w gimnazjum, być może on sam uczy się w gimnazjum lub w innej placówce, kształci ich na uniwersytecie lub w innej szkole wyższej. Wszystko to służy jedynie temu, by dać im podstawy do wykonywania zawodu, czyli do tworzenia w życiu dóbr materialnych, które ich żywią.

Przyjrzyjmy się temu, co jest poruszane, gdy zastanawiamy się nad tym właśnie pytaniem. Jakże wielu ludzi dzisiaj nie ceni już ducha ze względu na ducha, duszy ze względu na duszę! Tacy ludzie przyjmują tylko to, co jest im zachwalane jako użyteczne przez publiczne życie wiedzy. Trzeba sobie uświadomić bardzo ważny, tajemniczy fakt dotyczący dzisiejszej ludzkości. Przeciętny człowiek dzisiejszych czasów, który być może od rana do wieczora jest bardzo zajęty w swoim biurze, a potem przechodzi przez dobrze znane „wieczorne formalności”, nie pozwoli sobie na udział w takich „działaniach”, jakie są proponowane na przykład w antropozoficznie zorientowanej nauce duchowej. Wydaje mu się to czymś niepotrzebnym, bo myśli: tego nie można jeść. A przecież wszystko, co jest naprawdę pożyteczne na drodze wiedzy, ma być – nawet jeśli ludzie nie zawsze się do tego przyznają, ale tak jest w życiu publicznym – przygotowaniem do urzeczywistnienia możliwości jedzenia.

Tak, jest to dziwny błąd, któremu współcześni ludzie oddają się właśnie w tej dziedzinie. Wierzą, że duch nie może być spożywany. Widzicie jednak, że ci, którzy tak mówią, są właśnie tymi, którzy żywią się duchem! W tym samym stopniu bowiem, w jakim człowiek odmawia przyjęcia do siebie czegokolwiek duchowego, co mogłoby być przyjęte jako duchowe, w tym samym stopniu konsumuje to, co duchowe, z każdym kąskiem, który materialnie przechodzi przez usta do żołądka, i kieruje go na inną drogę niż ta, którą powinien podążać dla zbawienia ludzkości.

Wierzę, że wielu Europejczyków zrobi coś dla swojej cywilizacji wtedy, gdy będą mogli powiedzieć: W końcu nie jesteśmy ludożercami! – Ale zjadacze dusz i zjadacze duchów – oto czym są Europejczycy ze swoimi amerykańskimi wyrostkami! Bezmyślnie spożywany materiał oznacza sprowadzenie ducha na złą drogę. Trudno jest dziś mówić o tym ludzkości. Tylko raz bowiem można właściwie uchwycić sposób, w jaki należy scharakteryzować znaczną część dzisiejszej kultury, jeśli się o tym wie. A utrzymywanie człowieka w takim stanie żywiącego się duszą i duchem jest jednym z impulsów Arymana do dalszego wcielania się. Im bardziej uda nam się uświadomić ludziom, że nie chodzi tylko o interesy w sensie materialnym, ale że niezależne, wolne życie duchowe, które ma prawdziwego ducha, traktują oni jako członka organizmu społecznego, tym bardziej ludzie będą oczekiwać wcielenia Arymana w taki sposób, że będą w stanie zająć wobec tego wcielenia stanowisko właściwe dla człowieka.

Innym nurtem naszego obecnego życia, którego Aryman potrzebuje, aby promować swoje wcielenie, jest ten, który tak wyraźnie ujawnia się dzisiaj w tak zwanej zasadzie narodowej. Wszystko, co może podzielić ludzi na grupy, co oddala ich od wzajemnego zrozumienia na całej ziemi, co ich rozdziela, sprzyja jednocześnie impulsom Arymana. I właściwie należałoby odebrać głos Arymanowi z tego, co dziś tak często mówi się o nowym ideale nad ziemią: Wyzwolenie narodów, nawet tych najmniejszych, itd. Skończyły się czasy, kiedy krew była czynnikiem decydującym. A jeśli ktoś zachowuje takie stare rzeczy, to promuje to, co chce promować Aryman. W ten sam sposób promuje się to, co chce promować Aryman, jeśli nie odrzuca się energicznie tego, co często tutaj charakteryzowałem, pokazując wam: Dziś są ludzie o najbardziej zróżnicowanych poglądach partyjnych i poglądach na partię. Można udowodnić zarówno jedno, jak i drugie. Można równie dobrze udowodnić, co reprezentuje jakakolwiek partia socjalistyczna, jak i antysocjalistyczna, z równie dobrymi powodami, na które potem powołują się ludzie. Jeśli ludzie nie uświadomią sobie, że ten rodzaj dowodu leży tak daleko na powierzchni istnienia, że można jednocześnie udowodnić „nie” i „tak” za pomocą naszej obecnej inteligencji, która jest bardzo użyteczna dla nauk przyrodniczych, ale bezużyteczna dla innego rodzaju wiedzy, ludzie nie uświadomią sobie, że ta inteligencja, która tak bardzo służy naszej nauce, leży na powierzchni, to zastosują ją do tego, co jest życiem społecznym, do tego, co jest życiem duchowym. Potem będą udowadniać coś przeciwnego, jeden to, drugi tamto, jedna grupa to, druga grupa tamto; a ponieważ można udowodnić jedno i drugie, ludzie popadną w nienawiść i rozgoryczenie, których w naszych czasach jest pod dostatkiem. Są to wszystko rzeczy, które Aryman chce promować, aby promować swoje własne wcielenie na ziemi. …” GA 191: s. 197 i nast.

close

NEWSLETTER

ZAPISZ SIĘ I OTRZYMUJ COTYGODNIOWY NEWSLETTER O NOWOŚCIACH NA STRONIE ANTROPOZOFIA.NET

Nie spamujemy! Przeczytaj naszą politykę prywatności.

Możesz również polubić…

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x